Jeszcze kilka lat temu był kapitanem jednej z młodzieżowych drużyn Barcelony, a jego dobrym kumplem był chociażby Gerard Deulofeu. Mimo że przez kilka lat wychowywał się w La Masii, to ostatecznie jednak – zamiast przebić się w okolice pierwszej drużyny – rozpoczął wycieczkę po Europie. Najpierw była Szkocja, potem Cypr, a teraz Polska i II-ligowy Radomiak Radom. Z Simonem Coliną porozmawialiśmy o wszystkim – zwyczajach panujących w katalońskiej akademii, epizodzie na Wyspach, czy planach na przyszłość. Zapraszamy!

„Moim celem nie jest jedynie zwiedzanie kolejnych państw”

Czujesz się bardziej piłkarzem czy podróżnikiem?
Piłkarzem. To prawda, mimo młodego wieku grałem już w czterech krajach – w Hiszpanii, Szkocji, na Cyprze i teraz w Polsce. Choć w jakimś stopniu z tego względu też po części na pewno mogę powiedzieć, że jestem podróżnikiem, to jednak wbrew pozorom moim celem nie jest jedynie zwiedzanie kolejnych państw. To, co lubię najbardziej, to gra w piłkę. Jeśli będę się czuł w Polsce dobrze, być może akurat tutaj zostanę na dłuższy czas.

Nie ma się jednak co oszukiwać, niewielu na twoim miejscu dałoby się skusić na grę w III lidze polskiej. Tym bardziej, że miałeś na stole ofertę z tego samego poziomu rozgrywkowego, ale we Włoszech.
W Radomiaku mają fajny projekt, jesteśmy na dobrej drodze do awansu, a w dalszej perspektywie chcemy dostać się do Ekstraklasy. To właśnie ten długofalowy plan przekonał mnie do przeprowadzki. Mogłem pójść do Serie C, do Foggii, ale Radomiak tak o mnie zabiegał i przedstawił mi na tyle konkretną wizję, że w pewnym momencie pomyślałem sobie: „Cholera, może to rzeczywiście jest najlepsze rozwiązanie? No nic, spróbuję, tam chociaż widać, że naprawdę mnie chcą”.

Czyli Włochom jednak aż tak nie zależało.
Zależało, ale cały proces negocjacyjny przebiegał w wolniejszym tempie. Mówili, że już za chwilę wszystko będzie dopięte, a potem ciągle coś się przedłużało. Włosi nie mają aż tak profesjonalnego podejścia, nie chodzi tu już tylko o samą piłkę, lecz także o inne aspekty. Nie chciałbym tego mówić na głos, ale panował tam trochę mafijny klimat. Wiedziałem, że Polska bardziej przypomina kraje anglosaskie, w których za słowami idą czyny. Dostajesz tyle i tyle, tego i tego dnia. Jest taki i taki projekt, który konsekwentnie będzie realizowany. Nie ma tak, że ktoś ci coś powie, a nazajutrz zmienia zdanie. Mam zresztą jednego kumpla z Polski, Adama, który powiedział mi, że u was wszystko jest zawsze na tip-top. Poza tym jeszcze z Cypru znałem się z Matthieu Bembą, który również gra w Radomiaku. Mówił, żebym nie postrzegał tego klubu jako zespołu z trzeciego poziomu rozgrywkowego. Powtarzał, że jestem jeszcze młody, mam sporo do udowodnienia, a przeprowadzka do Radomia wcale nie musi być krokiem w tył. Jeśli Bóg tak zechce, za kilka miesięcy będę już na zapleczu Ekstraklasy.

Nie jest tajemnicą, że jesteś tutaj w głównej mierze właśnie z polecenia Bemby.
Jasne, Matthieu wspominał o mnie, ale to nie on przygotowywał dla mnie kontrakt.

A nie przeszkadza ci to, że gdziekolwiek pójdziesz, zawsze będą mówić: „Patrz, to ten z Barcelony!”. Wiesz, zawsze będzie się od ciebie wymagać więcej.
OK, niech w takim razie wymaga się więcej. Nie mam z tym żadnego problemu. Spędziłem w Barcelonie sześć wspaniałych lat i kiedy gdzieś idziesz, zawsze będą mówić, że jesteś „canterano” Barcelony czy co tam jeszcze. Dla mnie to jednak powód do dumy. Niewielu zawodników może pochwalić się tym, ze spędziło tam tyle lat. Nawet jeśli mówimy tylko o drużynach młodzieżowych. Takie jest życie. Odszedłem z Barcelony, wyjechałem do Szkocji, potem na Cypr… Gdybym wyjechał z Hiszpanii do innego kraju – kto wie – być może by mnie tu teraz nie było. Wszystko to jest wyjątkowo względne. Cieszę się więc każdym dniem i po prostu robię to, co lubię. Jasne, jestem wciąż młody i marzę o tym, by kiedyś grać na wysokim poziomie. Żeby jednak tego dokonać, najpierw muszę sprawdzić się tutaj, a następnie stawiać kolejne kroki.

Jak trafiłeś w ogóle do szkółki Barcelony?
Miałem wtedy 12 lat. Scouci wypatrzyli mnie, kiedy grałem w trampkarzach Girony. Powoływali mnie wówczas także do reprezentacji Katalonii. Znajdowali się w niej również gracze „Blaugrany” czy Espanyolu. Siłą rzeczy łatwiej było więc o to, by ktoś cię zauważył. Po którymś meczu zadzwonili z Barcelony i zaprosili mnie na trzydniowe testy. Już na drugi dzień powiedzieli mi niestety, że mnie chcą i że po wakacjach dołączam do zespołu. Kapitalny etap w moim życiu, który – jak się okazało – kiedyś musiał dobiec końca. Fantastyczne wspomnienia z tamtego okresu pozostaną już jednak ze mną na zawsze.

Jak czuje się dzieciak, który trafia do tak wielkiego klubu?
Coś niewiarygodnego. Wyobraź sobie, że od zawsze jesteś kibicem Barcelony, pewnego dnia zaś dzwonią do ciebie i mówią: „Słuchaj, bierzemy cię”. Każdy dzieciak od razu dostawał karnet na wszystkie mecze na Camp Nou. Przez te sześć lat nie przegapiłem prawie żadnego meczu. Liga, Liga Mistrzów, Puchar Króla… Wszystko. Głupotą byłoby z tego nie korzystać.

Pewnie uzbierałoby się z tamtego rocznika kilku zawodników, którzy dziś grają na wysokim poziomie.
Mógłbym wymienić wielu, którzy się przebili. Był Hector Bellerin z Arsenalu, Sergi Samper wypożyczony obecnie z Barcelony do Granady, Grimaldo z Benfiki, Pol Garcia z Juventusu, teraz na wypożyczeniu w Serie B, Munir…

Od dzieciaka było widać, że zajdą daleko?
Szczerze mówić, przy niektórych wcale. W przypadku kilku po latach wręcz się dziwiłem. Na przykład Bellerin w Barcelonie nie wyróżniał się na tle reszty. Poszedł do Arsenalu, na początku grał w młodzieżowych drużynach, ale po chwili zaczął stawiać gigantyczne kroki naprzód. Dziś zaś jest najlepszym bocznym obrońcą w Premier League. Podobnie było z Grimaldo, który dziś jest podstawowym graczem Benfiki. Z drugiej strony było wielu zawodników, na których wystarczyło spojrzeć i mówiłeś sobie: „Cholera, ten gość zrobi wielką karierę”. A potem zostawali gdzieś w połowie drogi.

MD_20121114_MAS_DEPORTE_D_54354474176-652x492@MundoDeportivo-Web

Kiedy patrzysz na takiego Bellerina, nie zazdrościsz mu, że mimo – wydawać by się mogło – mniejszego potencjału dzisiaj jest tam, gdzie jest?
Wiesz, z jednej strony cieszę się jego szczęściem, bo miałem z nim fajne relacje, ale z drugiej to nieuniknione, że od czasu do czasu myślisz sobie: „Chciałbym być tam, gdzie on”. To jednak zdrowa zazdrość, nie ma mowy o jakiejś zawiści.

Czy jednak w jakiś sposób cię to nie demotywuje?
Mam dopiero 21 lat, mam jeszcze sporo czasu. W większości przypadków 21-letni gracze nie grają w najwyższej klasie rozgrywkowej. Szczyt osiągasz zazwyczaj w wieku 25-26 lat. Oczywiście będę ciężko pracował, ale w gruncie rzeczy jeszcze mam trochę czasu.

W ostatnim roku gry w Barcelonie byłeś nawet kapitanem, a potem nagle wylądowałeś w Szkocji. Trochę dziwna ścieżka kariery.
Kończył mi się kontrakt i nie zdecydowano się go przedłużyć. Nic nadzwyczajnego.

Według mnie sytuacja, w której kapitan nie dostaje nowej umowy, jest dość…
Jaka?

Mimo wszystko niecodzienna.
A wiesz ilu zawodników przewija się każdego roku przez Barcelonę?

Domyślam się.
No więc właśnie. Tak już po prostu jest. Po każdym sezonie zawodnikom mówi się: „Ty zostajesz, ty odchodzisz, ty zostajesz, ty odchodzisz”. I tak jest co roku. Utrzymać się tam przez kilka lat to niesamowicie trudna sprawa, bo rywalizacja jest olbrzymia. Tam do szkółek ściąga się nie tylko najlepszych graczy z regionu czy kraju, lecz ze wszystkich kontynentów. Jestem dumny z tego, ile czasu tam wytrzymałem. Pewnie, że chciałbym awansować do drugiej drużyny czy spełnić marzenie i zagrać kiedyś w pierwszym zespole. Życie idzie jednak do przodu.

Daleko było ci do rezerw?
Zostawały mi dwa kroki – najpierw awans do Juvenilu A, potem wyżej była już druga drużyna. Żeby się załapać musiałbym przedłużyć kontrakt i przejść przez ostatnią kategorię młodzieżową. Dziś rezerwy Barcelony grają w trzeciej lidze, wtedy jednak występowały jeszcze na zapleczu La Liga. Koniec końców musiałem jednak szukać szczęścia gdzie indziej. Mogłem zostać w Hiszpanii, były oferty z różnych klubów, ale pojawiła się propozycja ze Szkocji, z drużyny z Premier League. Miałem 18 lat, pomyślałem sobie, że gra za granicą w najwyższej klasie rozgrywkowej jest najlepszą szansą na to, by zostać profesjonalnym piłkarzem. Stwierdziłem też, że mógłbym nauczyć się czegoś nowego, w tym języka angielskiego, którego nie znałem przed wyjazdem prawie wcale. W Hiszpanii wpajano mi barceloński styl, do którego chciałem dołożyć jednak także trochę siły i bezpośredniości. Połączenie tego wydawało mi się dobrym pomysłem na dalszy rozwój. Koniec końców miałem jednak to nieszczęście, że na Wyspach często doznawałem urazów. Jeden z nich przytrafił się dosłownie chwilę po tym, jak powiedziano mi, że zadebiutuję.

Adaptacja nie była więc pewnie tak prosta jak zakładałeś.
Nie było łatwo. W Barcelonie przede wszystkim ćwiczyliśmy z piłką, graliśmy w dziada czy mini-mecze, w Szkocji trzeba było jednak przyzwyczaić się do fizycznego futbolu. Pamiętam, że po jednym z pierwszych treningów mieliśmy zajęcia na siłowni. W Barcelonie bardzo rzadko chodziliśmy na siłownię, a jeśli już, to wykonywaliśmy ćwiczenia bez ciężarów. W Szkocji na dzień dobry dali mi do podniesienia na klatę taki sam ciężar, jak bramkarzowi, który był na oko cztery razy większy ode mnie. Założyli mi chyba po trzydzieści kilo po obu stronach, a ja tak na dobrą sprawę nie za bardzo zdawałem sobie sprawę z istnienia podobnego przyrządu. Wszyscy się gapili, czekając na to, „co teraz zrobi Hiszpan”. Podniosłem sztangę, która od razu mnie przygniotła. Cała drużyna się śmiała. Po dwóch miesiącach nie miałem już jednak problemów, by radzić sobie z podobnym obciążeniem (śmiech).

A sama aklimatyzacja w Szkocji?
Z przystosowaniem się do życia nie miałem jednak większych problemów. Pierwszy miesiąc jest trudny, potem idzie z górki. Podobnie będzie pewnie tutaj, po chwili Radom będę uważał za swój dom.

Następnie trafiłeś na Cypr. Powiedzmy sobie szczerze – to dość nietypowy wybór w przypadku młodych zawodników.
Taki też był mój punkt widzenia wraz z końcem sezonu. Masz tam jednak wielu zawodników, którzy mieli styczność z piłką na najwyższym poziomie.

Zazwyczaj są już jednak nieco starsi niż ty wtedy.
To prawda, mają nieraz po 30 lat, ale czy uważasz, że to już aż tak zaawansowany wiek? Nie powiedziałbym, że zawodnicy na tym etapie przychodzą tam już tylko na emeryturę, chociaż nie wiem, możesz myślisz inaczej. Sam poziom nie jest niski, ale też trudno powiedzieć, by był szczególnie wyrównany. Masz bogaty AEK i APOEL, reszta natomiast znajduje się półkę niżej. W wielu krajach dzieje się jednak podobnie. W Hiszpanii nie możesz przecież porównać Barcelony z Eibarem.

Z tego, co widziałem na twoim Instagramie, chyba całkiem fajnie ci się chyba na tym Cyprze żyło.
To prawda (śmiech). Tak jak wspomniałeś, dla nieco starszych piłkarzy do świetny kierunek, by zrelaksować się, pocieszyć życiem i przy tym pograć też na dobrym poziomie w piłkę. Fajnie wspominam tamten okres. Mieliśmy taką swoją małą „latynoską” grupkę. Był jeszcze jeden Hiszpan, dwóch Portugalczyków, Argentyńczyk, Brazylijczyk. Często umawialiśmy się na jakiegoś grilla, wspólny wypad na plażę. Kończyłeś trening, zjadłeś coś i na plażę albo na kawę. Wszystko na spokojnie. Nie musiałeś bać się wyjścia z domu z powodu mrozu.

Work and travel.
W rzeczy samej (śmiech).

W Polsce zderzyłeś się jednak z zupełnie innymi temperaturami.
Kiedy wylądowałem w Polsce, było minus 20 stopni. Nie mogłem w to uwierzyć. Zadzwoniłem do rodziny i powiedziałem o tym. Stwierdzili, że to niemożliwe. Przez chwilę zwątpiłem, czy podjąłem słuszny wybór.

Nie poinformowali cię o mrozach przed podpisaniem kontraktu?
Mówili, że zimy są srogie, ale nie że aż tak. „Jestem na Biegunie Północnym?”, pytałem sam siebie.

2

Zanim trafiłeś do Radomia przez pół roku w ogóle nie grałeś.
Szukałem klubu, ale nie chciałem korzystać z pierwszej lepszej oferty. Mam szacunek do siebie i wiem, na co zasługuję. Nie mogłem więc zaakceptować oferty z trzeciej ligi hiszpańskiej i grać za pół darmo. Prawda jest bowiem taka, że na tę chwilę w Hiszpanii na tym poziomie płacą grosze. Normalne stawki zaczynają się od Segunda albo Primera División, nawet jeśli piłkarsko trzecia czy czwarta liga wygląda bardzo dobrze. Różnica polega na tym, że w Polsce trzeci szczebel to już w pełni profesjonalna piłka. Chciałem dalej utrzymywać się z futbolu i czuć się zawodowym piłkarzem. Zobaczycie, że Radomiaka po tym sezonie nie będzie już w drugiej lidze. Jestem tego absolutnie pewien.

Jak wyglądał typowy dzień w La Masii?
W samej La Masii, na zasadzie spędzania tam całych dni, żyłem przez moje dwa ostatnie lata. Przez pierwsze cztery lata każdego dnia dojeżdżałem do Barcelony z mojego rodzinnego miasteczka wynajętą przez klub taksówką. Zabierali mnie, po drodze zaś wsiadał Gerard Deulofeu, który mieszkał niedaleko mnie, i jeszcze kilku innych chłopaków. Potem jednak nie wyrabiałem się z dojazdami na treningi ze szkoły, więc musiałem zamieszkać w La Masii. Do domu wracałem w weekendy po meczach. Wstawaliśmy mniej więcej o 7 rano, po śniadaniu wszyscy jechali jednym autobusem do szkoły, którą załatwiał nam klub, po lekcjach chwila odpoczynku, trening, po powrocie mieliśmy jeszcze osobne zajęcia z nauczycielem, który pomagał nam, jeśli mieliśmy problemy z jakimś przedmiotem, a następnie już tylko kolacja i do spania. W wolnym czasie, którego nie było jednak zbyt wiele, graliśmy w bilard, piłkarzyki albo ping ponga.

Sąsiedzkie kontakty z Deulofeu przetrwały do dziś?
Za dzieciaka byliśmy dobrymi kumplami, ale sam pewnie doskonale wiesz, że sporo znajomości z najmłodszych lat gdzieś z biegiem czasu się rozmywa. Każdy idzie w swoją stronę. Ja dziś jestem w Polsce, on gra w Milanie. Był jednak jednym z najlepszych „canteranos” w tamtym okresie. Wszyscy widzieli, że zdecydowanie się wyróżniał, podobnie zresztą jak Thiago Alcantara. Tak samo było z Sergim Samperem, z którym występowałem wspólnie w środku pola. To byli zawodnicy, w przypadku których wszyscy byli zgodni co do tego, że prędzej czy później trafią do pierwszej drużyny.

Dziwi cię w takim razie to, że mimo wszystko żadnego z nich nie ma dziś na Camp Nou?
Nie. Trzeba brać poprawkę na to, jak wymagającym klubem jest Barcelona. Gdyby byli wychowankami innego wielkiego klubu, być może teraz byliby tam gwiazdami. Samper jest świetnym piłkarzem, ale zobacz, kogo w drużynie ma Luis Enrique. Masz Iniestę, masz Busquetsa, masz Rakiticia… W jaki sposób możesz z nimi w ogóle konkurować? Niezależnie od tego, jak dobry byś był, jesteś wciąż tylko młodym, niedoświadczonym graczem. To samo z Deulofeu. Ma umiejętności na Barcelonę, ale…

… ale są lepsi od niego.
No właśnie, zawsze znajdzie się ktoś lepszy. Chyba że mówimy o Messim.

A jak przy tej liczbie kandydatów na piłkarzy wyglądało wasze życie? Sito Riera mówił mi parę miesięcy temu, że kiedy ktoś nie był lubiany, to czasami za karę sikano mu do łóżek.
To były trochę inne czasy (śmiech). Kiedy ja tam mieszkałem, mieszkaliśmy już w innym, nowo wybudowanym budynku, w miasteczku sportowym Barcelony. Podejrzewam, że tam siłą rzeczy nie działy się już akcje, które zdarzały się przedtem. Jasne, nie zawsze lubiłeś się ze wszystkimi, czasami zdarzały się jakieś bójki. Swego czasu mieliśmy zwyczaj, że co wtorek czy co środę schodziliśmy piętro niżej i dawaliśmy wycisk młodszym rocznikom. Bardziej chodziło jednak o zabawę niż znęcanie się.

MD_20121114_MAS_DEPORTE_D_54354474241-652x492@MundoDeportivo-Web

Dla was dobra zabawa, dla świeżaków tortura.
Nie no, nie przesadzaliśmy za mocno (śmiech).

Jeśli miałeś słabsze oceny, grozili ci palcem, że nie zagrasz w meczu?
Aż tak to nie, ale przykładano dużą wagę do wyników w nauce. Po każdym semestrze prosili każdego z osobna i mówili: „A teraz pokaż, jakie masz oceny”. Jeśli z czymś byłeś w plecy, trzeba było się liczyć, że możesz dostać karę. Mimo wszystko to była dość uznaniowa sprawa. Jeśli nazywałeś się Gerard Deulofeu, mogłeś mieć nawet same pały i nikt by ci nie powiedział, że nie zagrasz, bo czegoś nie zaliczyłeś. Myślisz, że Messiemu ktoś zerkał w dzienniczek (śmiech)?

A tobie jak szło w szkole?
Zawsze dawałem radę. Nie zaniedbywałem nauki. Teraz także się uczę, od lutego zaczynam lekcje polskiego. Cały czas działam też z angielskim, chciałbym wyrobić sobie certyfikat, myślę, że warto mieć potwierdzoną na papierze znajomość języka. To, że ktoś widzi, iż umiesz mówić nie zawsze wystarcza. Życie nie kończy się na piłce, dobrze zawczasu zadbać, by w wieku 35 lat nie obudzić się z niczym, choć chciałbym grać jeszcze dłużej.

Skoro już tak wybiegasz w przyszłość, w czym chciałbyś się spełniać po zakończeniu kariery?
Nie myślałem jeszcze o tym aż tak dokładnie, ale fajnie byłoby zostać trenerem. Albo psychologiem sportowym, chciałbym zacząć jakieś studia w tym kierunku. Mam sporo zainteresowań. Na razie jednak ograniczam się do nauki języków.

Rozmawiali JANUSZ BANASIŃSKI oraz MARCIN BORZĘCKI

fot. Radomiak.pl

Suche Info
24.09.2022

Afonso Sousa z pięknym golem w reprezentacji U-21 [WIDEO]

Piłkarz Lecha Poznań, Afonso Sousa popisał się kapitalnym trafieniem dla reprezentacji Portugalii U-21 w wygranym 4:1 towarzyskim meczu z Gruzją. 22-letni pomocnik pojawił się na boisku w 46. minucie, zmieniając Andre Almeidę. Poniżej jego kapitalne trafienie z dystansu. Zdjął pajęczynę! Znakomity gol Afonso Sousy w barwach młodzieżowej reprezentacji w towarzyskim meczu z Gruzją. pic.twitter.com/rGW7JcduQS — Radek Misiura (@Radek_Misiura) September 24, 2022 Afonso Sousa trafił […]
24.09.2022
Suche Info
24.09.2022

Groźne zderzenie Ronaldo z bramkarzem. CR7 zalał się krwią [WIDEO]

Już po niespełna piętnastu minutach meczu Czechy – Portugalia w Lidze Narodów doszło do nieprzyjemnego starcia z udziałem Cristiano Ronaldo. CR7 w walce o piłkę zderzył się z Tomaszem Vaclikiem. Rozbił nos i zaczął mocno krwawić. Na szczęście nic poważnego nie stało się Portugalczykowi po tym starciu z czeskim bramkarzem i mógł wrócić do gry. Lekarze zatamowali krwawienie, a z nosem Cristiano Ronaldo jest wszystko w porządku. Cristiano Ronaldo znokautowany w meczu Czechy […]
24.09.2022
Weszło
24.09.2022

Michniewicz: – Mecz ze Szwecją? To już nowa reprezentacja

Na konferencji prasowej przed meczem z Walią, na której przepytano Czesława Michniewicza i Wojciecha Szczęsnego, padło wiele konkretów. Nasz bramkarz uważa, że za dużo dyskutujemy na temat formacji. Selekcjoner uderza w podobne tony twierdząc, że nie ma znaczenia, czy wyjdziemy trójką czy ósemką obrońców, liczy się wykonywanie założeń. Jednocześnie zauważa, że w porównaniu do zespołu, który wywalczył awans w Chorzowie, to już nowa drużyna. Dowiedzieliśmy się o sytuacji Szymańskiego (odniósł drobną kontuzję na rozgrzewce przed meczem z Holandią), Dawidowicza (wrócił […]
24.09.2022
Suche Info
24.09.2022

Eden Hazard: – Czuję się dobrze w Realu, ale chcę grać więcej

Przed meczem Belgia – Holandia w Lidze Narodów Eden Hazard, kapitan reprezentacji „Czerwonych Diabłów” wziął udział w konferencji prasowej, gdzie wypowiedział się o swojej aktualnej sytuacji w Realu Madryt i o budowaniu optymalnej formy na mistrzostwa świata w Katarze. – Przechodziłem przez trudne momenty. Chcę grać, a nie gram. Czuję się dobrze w Realu Madryt. Po prostu gram mniej (śmiech). Jednak kiedy gram, gram dobrze. To delikatna sytuacja… Chcę grać więcej. Wiem, że mogę […]
24.09.2022
Suche Info
24.09.2022

Brazylijczyk z Karabachu zagra dla Polski? „Toczyły się dyskusje na ten temat”

Kady Iuri Borges Malinowski piłkarz Karabachu Agdam w rozmowie z serwisem Futbolinfo.az wyznał, że jeden z przedstawicieli PZPN pytał Brazylijczyka o jego pochodzenie i chęć reprezentowania Polski. W I rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów Lech Poznań mierzył się z Karabachem Agdam. Mistrzowie Polski mile nie wspominają tego dwumeczu, a w szczególności rewanżu, w którym rywale pokazali im lekcję futbolu. Azerowie wygrali 5:1, a dwa gole w tym meczu były autorstwa Kady’ego, bohatera całego […]
24.09.2022
Suche Info
24.09.2022

Wzruszający wpis Zalewskiego w dzień rocznicy śmierci ojca

Dokładnie rok temu zmarł Krzysztof Zalewski, ojciec Nicoli, obecnego reprezentant Polski. Piłkarz AS Romy opublikował wzruszający wpis na Instagramie, którym uczcił jego pamięć.  – Jak ten czas szybko leci, już minął rok odkąd odszedłeś, a wydaje się jakby to było wczoraj. Spójrz na to zdjęcie.. to zawsze było Twoje marzenie, NASZE marzenie. Zawsze mi powtarzałeś: „Czekam tylko na Twój debiut w reprezentacji, a potem mogę odejść”, wydawało się, że to było zrobione […]
24.09.2022
Weszło Extra
22.09.2022

Legenda o Andrzeju Niedzielanie. Czy faktycznie jaraliśmy się jego golami w NEC Nijmegen?

Przyjęcie, lob i bramka. Piłka ląduje w siatce, a polski napastnik rozpoczyna kolejny dzień w biurze. Jest początek rundy, a on ma już na koncie dwa trafienia — kilkadziesiąt minut później dołoży trzecie, odstawiając po tym spontaniczny, koślawy taniec. Teraz jednak świętuje inaczej. Czarne włosy na moment znikają, zaplątane w koszulkę z długim rękawem, którą strzelec bramki zdejmuje, wymachując nią przed wypełniony po brzegi trybunami. Jest połowa lutego 2004 roku, […]
22.09.2022
Ekstraklasa
21.08.2022

Nascimento: Bryant zmienił moją mentalność. Jeśli chcesz odnieść sukces, musisz go słuchać

Jak wygląda mecz i świat z punktu widzenia środkowego pomocnika? Jak zostać skutecznym reżyserem gry i przechytrzyć większych od siebie? Czy akademia Benfiki da ci więcej lekcji piłkarskich, czy życiowych? Filipe Nascimento z Radomiaka opowiada nam o tym, czym dla niego jest futbol, jak odnalazł swój styl gry i kto uratował karierę jego przyjaciela – Bernardo Silvy. Zapraszamy. Zamieńmy się na chwilę rolami. Załóżmy, że jesteś dziennikarzem […]
21.08.2022
La Liga
13.08.2022

Mrożek, papież i Lewandowski. Jak i dlaczego Barcelona kocha Polskę?

Pisarze, artyści i ludzie teatru. Religia, show telewizyjne i język. Katalonię, a w szczególności Barcelonę, łączy z naszym krajem wiele, nawet jeśli nie mieliśmy o tym pojęcia. Robert Lewandowski trafił do miejsca, w którym „Polak” brzmi równie dumnie, co nad Wisłą. Camp Nou, najsłynniejszy stadion całej Katalonii. Tysiące ludzi na trybunach zbiera się, żeby powitać przybysza z Polski. Zna go cały świat, ale oni, mieszkańcy Barcelony i okolic, mieli na tyle szczęścia, że wybrał właśnie […]
13.08.2022
Ekstraklasa
22.07.2022

Semedo: Noga wygięła mi się tak, że koledzy płakali. Do mnie dotarło to dopiero w szpitalu

Futbolu uczył się w Sportingu, jednej z najlepszych akademii w Portugalii. Grał w najgorszej drużynie na Cyprze, która nie wygrała ani jednego meczu, a sezon później został MVP ligi, notując 15 bramek i 15 asyst. Przed potencjalnym transferem doznał koszmarnej i – jego zdaniem – głupiej kontuzji. O pokrętnych ścieżkach kariery piłkarza, najpiękniejszym miejscu na mapie Portugalii, zjebkach od starszyzny w Championship i reprezentacji Republiki Zielonego Przylądka, która czerpie siłę z zawodników wyszkolonych […]
22.07.2022
Weszło Extra
18.07.2022

Konoplanka: Marcelo, Ramos, Dani Alves? Kiwałem każdego!

Czy posiada czarny pas w karate? Dlaczego nie ogląda meczów piłki nożnej? Czy Ekstraklasa jest słabą ligą? Jak to możliwe, że nie pamięta nazwisk swoich kolegów z Cracovii? O co ma żal do Grzegorza Krychowiaka? Jak Ever Banega korzystał ze swojego mózgu? Dlaczego Leon Goretzka rusza się jak RoboCop i nie poradziłby sobie w Hiszpanii? Dlaczego bał się Unaia Emery’ego? Czy Juande Ramos miał rację, kiedy krzyczał: „Czternaście milionów? Konoplanka wart jest […]
18.07.2022
Weszło
18.07.2022

Pirania. Historia Piniego Zahaviego

Pini Zahavi nie wie, czym są sentymenty. W świecie futbolu nie dzieli ludzi na przyjaciół i wrogów. Wokół siebie dostrzega jedynie aktualnych, byłych lub przyszłych kontrahentów. Dlatego w topowych klubach zdają sobie sprawę, że najlepiej zacisnąć zęby i żyć z nim w zgodzie. Mają świadomość, że Pini Zahavi daje, by odebrać. I odbiera, by dać. W 2017 roku to właśnie on przeprowadził transfer Neymara z Barcelony do Paris Saint-Germain, a pięć lat później zaserwował Katalończykom na srebrnej […]
18.07.2022
Liczba komentarzy: 21
Subscribe
Powiadom o
guest
21 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

Trollosiewicz
Trollosiewicz(@trollosiewicz)
5 lat temu

Jeśli był tam 6 lat to znaczy, że w młodym wieku miał potencjał, a potem musiało coś już pójść nie tak, znaczy jest jakiś defekt. Pytanie czy defekt, który wyklucza z gry w dwóch pierwszych ligach Hiszpańskich wykluczy też z gry w naszych wyższych ligach…

M.S.
M.S.(@mariusz-szewczyk)
5 lat temu

Właśnie. Tam się przewija tysiące młodych zawodników. A w pierwszej Barcy grać może 11, w tym wielu sprowadzonych za grube pieniądze. Reszta szuka szczęścia w innych klubach. Druga sprawa, to jest to, że nie każdy kto przeszedł szkółkę Barcelony jest super piłkarzem i musi grać w wielkich klubach.

ako_
ako_(@ako_)
5 lat temu

Pani Januszu, co się z Panem działo, gdzie Pan się podziewał tyle czasu?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

Trollosiewicz
Trollosiewicz(@trollosiewicz)
5 lat temu

Ale właściwie chłopak gada sensownie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu
Reply to  Trollosiewicz

Treść usunięta

Lelumpolelum
Lelumpolelum(@lelumpolelum)
5 lat temu

Polać temu człowieku. Dokładnie tak u nas jest. Szczególnie wśród kibiców, od dołowania, pisania o Ekstraklasie nie inaczej ja tylko: gówno, parodia, nic niewarte rozgrywki; po euforię z występu na Euro, gdzie owszem było się z czego cieszyć, ale jak ktoś powiedział, że to psim swędem, to z glana go. Od ściany do ściany, nic pośrodku.

WychowanyNaNalewce
WychowanyNaNalewce(@wychowanynanalewce)
5 lat temu
Reply to  Lelumpolelum

Akurat co do ekstraklasy to sa to oviektywnie patrzac gowno rozgrywki co pokazuja europejskie puchary co roku. 21. Miejsce w rankingu uefa mowi samo za siebie. Gdy doczlapiemy do pierwszej dziesiatki to bedzie mozna mowic ze to powazne rozgrywki.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

biggala
biggala(@biggala)
5 lat temu

Kolejny szrot z nieco wymuszonego, hiszpańskiego zaciągu. Już lepiej było, gdy przyjeżdżali do nas zawodnicy z Brazylii lub Afryki. Częściej trafiały się jakieś perełki. Sami sobie utrudniamy życie tym limitem.

Natomiast Hiszpanów sprowadzono już setki i jedynie Inaki Astiz i Quintana się czymś wyróżniali. Nawet pomimo tego, że ściągano ich z Primiera i Segunda Division…

Giovanni
Giovanni(@giovanni)
5 lat temu
Reply to  biggala

Cabrera też był niczego sobie 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu
Reply to  biggala

Treść usunięta

Grzesiek_K
Grzesiek_K(@grzesiek_k)
5 lat temu

Życzę chłopakowi powodzenia, Radom na bank mu się spodoba;) Niemniej powinien wstrzymać się trochę z oceną Włoch, bo jak widać niewiele wie na temat tego kraju. Przejście do Foggii byłoby dla niego lepsze pod każdym możliwym względem, ale jak zauważył autor wywiadu: Włosi wyraźnie nie byli zdeterminowani do tego aby go do siebie ściągnąć. Mafia nie ma tu nic do rzeczy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu
Reply to  Grzesiek_K

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

termos
termos(@termos)
5 lat temu

Wygląda jak jakiś transwestyta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu
Reply to  termos

Treść usunięta

BezAgresji
BezAgresji(@bezagresji)
5 lat temu

„a w dalszej perspektywie chcemy dostać się do Ekstraklasy.” – i jakby to powiedział Sokół: „I na tym zakończymy”.
Co za typ.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta