38 zabitych i ponad 150 rannych – tak na tę chwilę wyglądają statystyki wczorajszego zamachu, którego terroryści dopuścili się w centrum Stambułu po meczu ligowym lokalnego Besiktasu. I choć to zapewne nie koniec fatalnych informacji, bo wiele ofiar wciąż walczy w szpitalu o życie, to już możemy mówić o jednej z większych tragedii w historii.

Najpierw eksplodował samochód-pułapka, który znajdował się tuż obok autokaru z funkcjonariuszami. Chwilę później zamachowiec-samobójce zdetonował ładunek na sobie, wchodząc uprzednio między grupę policjantów.

Koszmar powrócił. Zamach terrorystyczny pod stadionem Besiktasu

Do aktu agresji doszło niedługo po zakończeniu spotkania pomiędzy Besiktasem, a Bursasporem. I choć eksplozja miała miejsce w pobliżu stadionu, to, jak podaje rzecznik prasowy zespołu, wszyscy kibice (około 30 tysięcy) zdążyli już rozejść się do domów. Nie oznacza to jednak, że w trakcie zamachu nie ucierpieli cywile, bo dwóch z nich zginęło, a około 100 zostało rannych.

Wybuch słyszalny był między innymi w oficjalnej telewizji klubu podczas pomeczowego wejścia na żywo:

Od razu pod adresem ofiar i rannych zaczęły spływać kondolencje, a prezydent kraju przyznał, że zamach nie miał żadnego związku z wydarzeniem sportowym, a stanowił jedynie możliwość uderzenia w tureckie siły bezpieczeństwa skupione na tę okoliczność w jednym miejscu.

Dziś od samego rana wciąż trwa sprzątanie po krwawym zamachu i dalsze poszukiwanie sprawców. Póki co schwytano 13 osób zamieszanych w napaść, choć turecka policja twierdzi, że na wolności wciąż przebywają jeszcze ludzie stojący za tą tragedią.

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments