Górnik Łęczna wygrywa (!) trzema golami (!!) z trzecią drużyną ligi (!!!)

redakcja

Autor:redakcja

10 grudnia 2016, 18:25 • 2 min czytania

Reklama
Górnik Łęczna wygrywa (!) trzema golami (!!) z trzecią drużyną ligi (!!!)

Uwielbiamy takie sytuacje – drużyna z pudła mierzy się z czerwoną latarnią ligi, a od początkowych minut kompletnie nie wiadomo, którzy to którzy. W tabeli obie drużyny dzieliło dwanaście miejsc, a na boisku – zwłaszcza w pierwszej połowie – wszyscy grali tak samo, czyli tak, że aż się chciało wyć do księżyca. Kiedy w końcu na murawie coś zaczęło się dziać, to bynajmniej nie za sprawą drużyny ze ścisłej ligowej czołówki.

Reklama

Na spektakl w Lublinie, w obliczu grudniowego deszczu i poziomu prezentowanego przez quasi-gospodarzy, pofatygowała się ledwie garstka kibiców. Dzięki temu panowała atmosfera iście treningowa i słychać było wszystkie podpowiedzi, a my mogliśmy zrozumieć, jak ciężkim kawałkiem chleba jest u nas trenerka. Kiedy z ławek krzyczano „spokój”, dziwnym trafem piłka za moment lądowała w malinach. Na komendę „druga strona” podawano do najbliższego, a reakcją na „szybciej” najczęściej było kółeczko w miejscu. Poziom pierwszej części spotkania przypominał grę na podwórku, i to w momencie, w którym dołączają do niej wygonione sprzed komputerów spaślaki.

I, jak to w podwórkowym graniu bywa, momentem przełomowym najczęściej okazuje się strzał z czuba. Takim popisał się Paweł Sasin, który swoje – nazwijmy to – chytre uderzenie poprzedził całkiem imponującym rajdem. O tym, że mamy do czynienia z sytuacją niezwykle rzadką, momentalnie przypomnieli nam statystycy – był to pierwszy gol Sasina w Ekstraklasie od 1979 2009 roku. Jak mawiają klasycy, obrońca Górnika przerwał niefortunną passę bez gola i teraz powinien mieć już z górki. Tudzież – w końcu rozwiązał worek z bramkami. Tak czy inaczej, od swojego strzału z czuba stał się znacznie pewniejszy w tyłach i do końca spotkania grał już na naprawdę wysokim poziomie.

Niestety, nie możemy tego samego napisać o piłkarzach rewelacji rundy jesiennej z Niecieczy, którzy wyglądali, jakby brali udział w komedii pomyłek. Chwilę później w dosyć absurdalny sposób karnego sprokurował Fryc, natomiast Pilarz przepuścił strzał Drewniaka, mimo że ten zrobił co w swojej mocy, by jedenastkę zmarnować. Następnie w niebywały sposób doskonałą sytuację przestrzelił Guba, a na koniec – kiedy już z gości kompletnie zeszło powietrze – zostali rozmontowani przez duet rezerwowych Herandez-Grzelczak. Zrobiło się 3:0 i właściwie można się było rozejść.

Tym samym bardzo efektowny start w roli tymczasowego trenera Górnika Łęczna zalicza Sławomir Nazaruk. W swoim pierwszym meczu udało mu się wyrwać jeden punkt na Cracovii, a dziś bezlitośnie stuknął trzecią siłę Ekstraklasy.

Reklama

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Haaland poczekał, Haaland uderzył, Haaland jest wielki! Brazylia wraca do domu

Kacper Korpak
66
Haaland poczekał, Haaland uderzył, Haaland jest wielki! Brazylia wraca do domu

Weszło

Reklama