Kielce Air Show 2016. Wysokie loty Korony!

Piotr Tomasik

26 listopada 2016, 18:04 • 3 min czytania

Reklama
Kielce Air Show 2016. Wysokie loty Korony!

Dziś w Kielcach spotkały się ze sobą zespoły, z których pierwszy stracił najwięcej goli w tym sezonie, a drugi z kolei strzelił najwięcej z całej stawki. I co? I nic. Znamy ligi, w których taki układ oznaczałby klasyczne spotkanie gołej dupy z batem, ale nie u nas. Najwięcej tracąca do tej pory Korona dała sobie strzelić tylko jedną bramkę, bo najwięcej strzelająca Pogoń dopiero w doliczonym czasie gry znalazła sposób na Małkowskiego. A wcześniej Koroniarze poczęstowali gości czterema bramkami! 

Reklama

Ot, Ekstraklasa.

Pierwsza połowa rozgrywana była w takim tempie, że momentami zastanawialiśmy się, czy nie zabłądziliśmy i przypadkiem nie oglądamy spotkania drużyn z dołu tabeli Premier League. Jednak od czasu do czasu piłkarze obu zespołów składali się na nasz bilet powrotny na Ziemię. Dorzucili się:

– Akahoshi, który w prostej sytuacji zachował się tak, jakby potrzebował piłki z dzwoneczkiem, by w nią trafić, z czego padła pierwsza bramka,
– Kudła, który nie zatrzymał w tej sytuacji w sumie słabego strzału Markovicia,
– Abalo, który w sytuacji sam na sam walnął w Kudłę,
– Rymaniak, który w polu karnym przyjmował piłkę tak, jakby był bardziej drewniany niż Dąb Bartek, czym zapewnił przeciwnikowi setkę,
– jeszcze raz Akahoshi, który ją zmarnował,
– Palanca, który rzut rożny wykonał w ten sposób…

Reklama

Dziękujemy, ale nie trzeba było! Woleliśmy się oszukiwać. Na szczęście to umożliwili nam strzelcy kolejnych bramek, przede wszystkim ci z Korony. Przy dwóch pierwszych schemat był taki sam – długa piłka w pole karne Pogoni, główka wygrana przez Portowca, a następnie błyskawiczna bomba po „zebraniu” futbolówki w polu karnym lub przed nim. Nie wiemy, kto zrobił to piękniej, ale zarówno Aankour, jak i Marković mają zagwarantowane nominacje do tytułu gola kolejki. Czwarta bramka też brzydka nie była, bo zarówno wrzutka Abalo, jak i strzał głową Aankoura były jak z podręcznika. Na otarcie łez głową trafił Matras po dośrodkowaniu Nunesa z wolnego.

Korona – cztery.
Pogoń – jeden.

Gdybyście zakryli najważniejszą statystykę i rzucili okiem na resztę, moglibyście stwierdzić, że był to wyrównany mecz. I długimi fragmentami naprawdę był. Pogoń miała swoje okazje – zarówno przy wyniku 0-1, jak i 0-2 bramka wisiała w powietrzu. Ale Korona miała dziś entuzjazm, dzięki któremu jej piłkarze podejmowali różne – czasami szalone – próby. I była skuteczna. Trochę jak Pogoń przed tygodniem z Wisłą.

Obiecująco rozpoczyna się przygoda Bartoszka z Koroną. Jak tak dalej pójdzie – i gdy doliczymy pracę Jacka Magiery w Legii – za chwilę pół Ekstraklasy będzie rozglądało się za trenerem na zapleczu.

Reklama

fRX6KXn

Fot. 400mm.pl

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Cracovio, ogarnij napastnika! Bartosz Grzelak po raz pierwszy nie zremisował

Kacper Korpak
9
Cracovio, ogarnij napastnika! Bartosz Grzelak po raz pierwszy nie zremisował