post

Opublikowane 09.11.2016 14:09 przez

Piotr Tomasik

28 sierpnia 2005 roku piłkarski świat zwariował na jego punkcie. Real męczył się ze słabiutkim Cadiz, a on pojawił się na boisku na nieco ponad dwadzieścia minut. Czarować zaczął już od pierwszego kontaktu z piłką, a im szybciej się rozkręcał, tym szybciej rzeczywistość wirowała obrońcom – pierwszego efektownie przerzucił, drugiego minął zwodem, trzeciego wziął na zamach, czwartego kiwnął podaniem. Gdy po jego akcji Ronaldo zgrał do Raula, który trafił do siatki, hiszpańscy dziennikarze mieli już gotowe tytuły. Jeden z dzienników napisał wówczas na okładce: „I Bóg stworzył Robinho”. 

Spośród wszystkich porównań młodych chłopaków do legend futbolu, to miało być najtrafniejsze. Zresztą – promował je sam Pele, którego drugim wcieleniem miał być właśnie Robinho. Wspólnych mianowników było aż nadto – obaj karierę rozpoczynali w Santosie, obaj strzelali jak na zawołanie, obu charakteryzowało też zamiłowanie do dryblowania. Pele często pokazywał się w towarzystwie młodego piłkarza, rysował przed nim wspaniałą przyszłość, kreował na gwiazdę. Był drugim ojcem, piłkarskim mentorem i mentalnym przywódcą. Miał tylko wskazać mu drogę, namaścić i puścić w wielki świat. Pozwolić, by dorósł do jego poziomu. A potem, kto wie, może nawet go przeskoczył.

1265040298_0

Już wtedy o wielkim talencie tego chłopaka wiele mówiło się na Starym Kontynencie. Robinho miał być dla Europejczyków uosobieniem tych wszystkich cech, które definiowały stereotypowego Latynosa. Miał grać w rytmie samby, kiwać jak na Copacabanie, błyszczeć jak w trakcie karnawału i zachwycać mimo wychowania w trudnych warunkach. W fawelach Sao Paulo, gdzie widok dzieci kopiących piłkę był tak częsty jak obraz patologii i przestępstwa.

Zresztą, gdy jako gwiazdę lokalnej drużyny futsalu wypatrzyli go skauci Santosu, wydawało się, że wyrwał się z biedy i kłopotów. Czuł, że wprowadza swoje życie na zupełnie inną ścieżkę niż koledzy, którzy, by przeżyć, okradali sąsiednie sklepy. Szybko stawał się rozpoznawalny – kapitalna gra w czołowym klubie brazylijskim przyniosła mu sławę i wielkie pieniądze, ale nie pozwoliła całkowicie uniknąć kłopotów. To, że zarabiał duże pieniądze było też magnesem na ludzi, którzy chcieli kawałek tortu uszczknąć także dla siebie – podczas grilla ze znajomymi porwana została matka Robinho, Marina da Silva Souza. Bandyci weszli przez tyły domu i wpakowali ją do bagażnika. Piłkarz szybko uregulował okup i rodzina była w komplecie, ale ta akcja szybko rozwiała jego wątpliwości co do transferu zagranicznego.

W Santosie strzelał jak na zawołanie, dwukrotnie doprowadził zespół do mistrzostwa kraju. Jako młody chłopak miał już na swoim koncie ponad 100 rozegranych spotkań w seniorskiej piłce, czyli bagaż doświadczeń często w tym wieku niespotykany. Zresztą razem z nim błyszczeli też inni – między innymi jego bliski przyjaciel, Diego.

robinho-diego

Robinho interesowała się Chelsea, podziwiali go też w Manchesterze, ale najkonkretniejszy był Real Madryt. „Królewscy” uruchomili klauzulę przelewając na konto Santosu 24 miliony euro.

arq_24689

To nie mogło się nie udać. Robinho trafiał do jednego z największych klubów na Starym Kontynencie, a mimo tego wokół miał wielu rodaków. Szkoleniowcem zespołu był Vanderlei Luxemburgo. Razem z nim na Bernabeu trafili Cicinho oraz Julio Baptista, a przecież na miejscu czekali już Ronaldo z Roberto Carlosem. Poza tym naprawdę miał się od kogo uczyć. Beckham, Zidane, Raul czy Guti – nie można chyba odebrać lepszego piłkarskiego wychowania, kiedy jako przyszły następca Pele w wieku 21 lat trafia się w tak znakomite towarzystwo.

Debiut z Cadiz miał miejsce kilkadziesiąt godzin po tym, jak wylądował w Madrycie, zwiedził stadion i uścisnął dłoń Florentino Pereza. Brak czasu na wspólne treningi z nowymi kolegami nie przeszkodził mu jednak w tym, by piłkarską Hiszpanię zachwycić. W pierwszym kontakcie z piłką skleił piłkę na klatkę, a potem przerzucił rywala. Chwilę później złapał futbolówkę w środku pola i w dwóch ruchach minął dwóch rywali. Gdy na kilku minut przed końcem znakomicie przyjął długie podanie, sprowadził piłkę do ziemi, dziubnął do Ronaldo, który jak na tacy wystawił do Raula, złapał już kompletny luz. W samej końcówce odpalił pełen wachlarz swoich możliwości – woził obrońców raz w lewo, a raz w prawo, a przy tym nie grał egoistycznie. Kiwka, kiwka i podanie. Europa zwariowała na punkcie gościa, który dryblował z taką łatwością, jak gdyby biodra miał z gumy, a piłkę nawigował jakąś tajemniczą mocą.

Po debiucie nad jego grą wzdychali wszyscy. „W naszej lidze właśnie wylądował geniusz”, pisała Marca. Szkoleniowiec Cadiz dodawał: „Ten chłopak to czysta poezja! Obserwowanie go przez te dwadzieścia minut byłao ogromną przyjemnością”.

Pierwszy sezon miał naprawdę niezły – 37 meczów, 8 goli, 5 asyst, a przecież nie zawsze grał w wyjściowej jedenastce. Unikał też skandali, paparazzi nie fotografowali go w klubach nocnych, a wysoka dyspozycja tylko potwierdzała, że Pele nie rzucał słów na wiatr.

Problemy zaczęły się po roku. Do klubu przyszedł Fabio Capello, który na starcie zarzucił Brazylijczykowi lenistwo.

Ma wielkie umiejętności, ale żeby się rozwijać musi ciężko pracować. Sam talent nie wystarczy do tego, by być najlepszym – stwierdził Włoch.

Robinho nie potrafił poradzić sobie z krytyką. Ta ze strony nowego szkoleniowca zbiegła się z paroma wyskokami, które sytuacji Brazylijczyka nie poprawiały. Najpierw Predrag Mijatović przyznał, że gdy spotkał zawodnika o poranku w Valdebebas, ten ewidentnie był wczorajszy. Krótko mówiąc – alkohol intensywnie z niego parował, a oczy wskazywało na to, że tej nocy nie spędził raczej na regeneracji organizmu.

Młody piłkarz ciśnienia nie trzymał a to przekładało się i na formę boiskową, i na relacje z kolegami. Na jednym z treningów wdał się w bójkę z Thomasem Gravesenem. Koniec końców zawodników rozdzielili koledzy, co chyba dla Robinho stanowiło happy-end – nie mógł sobie bowiem dobrać niewygodniejszego rywala do bitki. Kto jak kto, ale akurat Gravesen to typ, który w Hiszpanii został zapamiętany dość jednoznacznie.

Swoją drogą – już kilkanaście dni później Duńczyka nie było w klubie. Fabio Capello przyznał co prawda publicznie, że nie ma pretensji do Thomasa, że zna jego zamiłowanie do ostrej gry i wszelkiej maści starć, ale trudno nie było tu znaleźć analogii. Z dwójki Robinho – Gravesen to ten pierwszy miał być gwiazdą światowego formatu i człowiekiem, który doprowadzi „Królewskich” na szczyt.

U Capello grał rzadziej, choć kilka goli uciułał. Słabsza forma nie była jednak przypadkiem – pojawianie się na treningach w stanie wskazującym, z incydentalnego stanu przeszło w regularny. „El Larguero” pisał nawet, że piłkarz na niektórych zajęciach wygląda wręcz fatalnie, a sam zawodnik kontrował: – Nie jestem szczęśliwy. Mam wrażenie, że Capello nie lubi Brazylijczyków, czuję się źle traktowany.

Harda postawa nie przysparzała mu życzliwości trenera. Sęk jednak w tym, że kiedy grał, to regularnie ratował punkty dla Realu. Szkoleniowiec był w kropce – z jednej strony konflikt z piłkarzem prowadzony był już publicznie, a z drugiej nie mógł się bez niego obyć. Odstawienie na bocznicę nie miało prawa bytu.

Wkrótce jednak Capello, mimo zdobytego mistrzostwa, stracił robotę w klubie, a jego miejsce zajął Bernd Schuster, i wydawało się, że sytuacja się unormuje. Robinho miał wrócić do wysokiej dyspozycji, odżyć, w końcu na dobre już rozwinąć skrzydła.

Brazylijczyk jednak w nieprzeciętny sposób potrafił przyciągać kłopoty, a raczej – samemu je generować. W Madrycie miał wszystko, czego było mu do życia potrzeba, ale zbyt mocno zakorzeniona była w nim latynoska kultura. Nie do końca zdawał sobie chyba sprawę z tego, że gra dla tak poważnego klubu nie idzie w parze z zarywaniem nocek, a wypity alkohol i obrócone panienki wcale nie przekładają się na skuteczność pod bramką.

W październiku 2007 roku rozkręcił imprezę o jakiej jeszcze długo mówiło się i w Hiszpanii, i w jego ojczyźnie. Po reprezentacyjnym meczu z Ekwadorem, Robinho, do spółki ze swoim kumplem od tańców Ronaldinho, zawładnęli jednym z najmodniejszych klubów w Rio de Janeiro. Panowie zaprosili całą drużynę, skołowali tyle dziewczyn, ile tylko pomieścił klub, a alkohol lać miał się nawet z kranów – za wszystkiego przyjemności płacić miała młoda gwiazdka Realu, która pieczołowicie dbała o to, by każdy z gości z uśmiechem opuszczał lokal. Robinho w środku nocy miał wyskoczyć do najbliższego sklepu i zakupić 40 prezerwatyw, które rozdał kolegom. W tym samym czasie jego narzeczona siedziała w domu. W piątym miesiącu ciąży.

Problemy wychowawcze nie były na rękę „Królewskim”. Niby przebąkiwano, że rozmowy o przedłużeniu umowy niedługo nadejdą, ale jakoś o dziwo nikt się do nich za bardzo nie garnął. W międzyczasie zaczęło się też pojawiać zainteresowanie z Anglii, a konkretniej z Chelsea, która miała mocno zabiegać o Brazylijczyka.

Transfer na Stamford Bridge wydawał się być już przesądzony, więc w klubie rozpoczęli akcję promocyjną związaną z zakupem nowego piłkarza. W oficjalnym sklepie powoli można było na przykład składać zamówienia na koszulkę z nazwiskiem Brazylijczyka, a i sam zainteresowany mocno wczuł się w klimat „The Blues” – wypowiadał się już o możliwościach zespołu, zachwalał przyszłych kolegów, podziwiał obiekty treningowe i kibiców.

chelsea_robinho_797249c

Ostatecznie Robinho w Anglii wylądował, ale nie w Londynie, a Manchesterze. Później zresztą piłkarz, za nieumiejętność poprowadzenia interesu do końca, winił Chelsea, która miała za szybko ogłosić transfer. – Spirala szybko się nakręcała, do kupienia były już koszulki z moim nazwiskiem. To zdenerwowało włodarzy Realu Madryt, którzy stwierdzili, że mogę odejść, ale do zespołu, który na pewno nie będzie w tym sezonie konkurował z nimi. Musiałem wybrać ofertę Manchesteru City.

Oferta z City była na pewno kusząca finansowo, ale po piłkarzu ewidentnie widać było, że kasa była w tym przypadku jedynym argumentem, który go przekonał. Podczas jednej z konferencji w ojczyźnie kamery zarejestrowały takie dialog z dziennikarzami.

– Chelsea złożyła oficjalną ofertą, a ja ją zaakceptowałem.
– Chyba chciałeś powiedzieć Manchester City.
– Tak, Manchester, przepraszam…

Otoczenie zmienił, ale starych nawyków już nie. Najpierw przyładował w niego niedawny idol i mentor Pele, który ni stąd, ni zowąd wypalił, że wie o imprezowych podbojach Robinho. Piłkarza oskarżył między innymi o branie narkotyków podczas jednej z wizyt w Sao Paulo.

– To niesprawiedliwe mówić o narkotykach w futbolu, ponieważ tylko niektórzy jak na przykład Robinho czy Ronaldo mają z tym problem – stwierdził.

Życie nocne Brazylijczyka, po przenosinach do Manchesteru, wcale nie umarło. Przyznać trzeba – miał gest. Jednego popołudnia potrafił trenować na obiektach w Anglii, by już wieczorem bawić się w Teneryfie, która spodobała mu się po zgrupowaniu, które odbył tam z zespołem. W kilkanaście godzin potrafił obrócić do znajomych w Brazylii i chwilę później stawić się na treningu. Miał też jednak incydent, który poważnie rzutował na jego przygodę w MC. Po jednym z wieczorów w Leeds, gdzie bawił wówczas piłkarz, oskarżony został o to, że 14 stycznia 2009 roku miał próbować zgwałcić 18-letnią dziewczynę. Piłkarz trafił na komisariat, został przesłuchany, pobrano jego ślady DNA, ale ostatecznie oczyszczono go z zarzutów. Niesmak jednak pozostał.

W międzyczasie skarżyli się na niego sąsiedzi – w domu miał zainstalować nagłośnienie, które sprawiało, że latynoska muzyka słyszana była w całej dzielnicy, a wysypane z piachu boisko za domem było częstym miejscem zabaw z gośćmi, którzy dom piłkarza odwiedzali regularnie. Piłkarz City stworzył swoją małą, brazylijską enklawę – imprezowy klimat przeszczepił na europejską ziemię i zarażał tym sąsiadów.

MANCHESTER, UNITED KINGDOM - NOVEMBER 06: Robinho of Manchester City celebrates scoring his team's second goal by pulling a face at a TV Camera during the UEFA Cup Group A match between Manchester City and FC Twente at The City of Manchester Stadium on November 6, 2008 in Manchester, England. (Photo by Laurence Griffiths/Getty Images)

Żyjąc już na Wyspach, Robinho zaczął się też uzewnętrzniać. Chętnie opowiadał przede wszystkim o swojej przygodzie z Realem Madryt i przyczynach dla których musiał klub z Bernabeu opuścić.

Dobrze wspominam ten czas, ale mam żal do klubu, że z jednej strony mamił mnie obietnicami o nowym kontrakcie, a z drugiej szykował mojego następcę – Cristiano Ronaldo. Takie sprawy nie powinny odbywać się za plecami. Kiedy jednak w klubie zdali sobie sprawę z tego, że latem 2008 roku nie zakontraktują Portugalczyka, ja nie chciałem dalej w tym uczestniczyć. Potrzebowałem nowych wyzwań.

Czy okres spędzony w City może zaliczyć na plus? Pierwszy sezon na pewno. Strzelił czternaście goli, do tego dołożył pięć asyst – szejkowie z satysfakcją patrzyli na gościa, wokół którego chcieli zbudować wielki, europejski klub. Znacznie gorszy miał jednak początek kolejnego roku, gdy przez dziesięć kolejnych meczów nie zdołał wpisać się na listę strzelców. Najpierw wyskoczył na krótkie wypożyczenie do Santosu, a że potem zgłosił się Milan, ze starym druhem Ronaldinho w składzie, to wybór był oczywisty.

W Milanie, jak na siebie, grał bardzo długo, bo aż pięć lat. Serie A nigdy nie zawojował, ale bilans miał przyzwoity. Znów potwierdziło się, że najlepszy ma pierwszy sezon, a z czasem popada w samozadowolenie i zdecydowanie się rozleniwia. Zaczął od czternastu goli w ciągu roku, a potem zszedł do sześciu, dwóch i trzech. Gdy w 2014 roku jasne stało się, że czas opuścić Mediolan, nawet chyba nie łudził się, że zgłosi się po niego któryś z poważych, europejskich klubów. Niby miał dopiero 30 lat, niby mógł jeszcze trochę poczarować, ale przez te wszystkie lata spędzone poza domem zbyt mocno tęskniło mu się do rodzinnego Sao Paulo, by nie skorzystać z oferty Santosu. Dalszy scenariusz jest już znany – szybki skok na kasę do Chin, a konkretniej do Guangzhou Evergrande, a potem powrót do ojczyzny, jednak tym razem do Atletico Mineiro, którego barwy reprezentuje do dziś.

Nigdy nie został nowym Pele. O jego karierze łatwiej byłoby powiedzieć, że miał momenty. Potrafił wznieść się na poziom, o jakim inni mogli tylko pomarzyć. Miał przebłyski, które sprawiały, że ludzie zastanawiali się czy naprawdę można z piłką wyprawiać takie cuda. W trakcie swojej przygody kilkukrotnie się wykoleił, balansował nad przepaścią, wypadał z drogi, która wiodła na sam szczyt. Jeśli chcieć ocenić na ile wykorzystał swój potencjał, to pewnie do stuprocentowych możliwości było daleko. Jak wielu Latynosów, nie miał odpowiedniej głowy – szybko się zadowalał, a swoją popularność wykorzystywał w niewłaściwy sposób. Zamiast nakręcać się kolejny zwycięstwami i dobrymi meczami, on wolał je celebrować. Celebrować dłużej, niż na nie pracował. Po prostu Robinho.

Marcin Borzęcki

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Suche Info
28.11.2021

Świetny Bednarek! Fatalne pudło Zrelaka!

Jakiś czas temu przeprowadziliśmy gruntowną analizę, z której wyszło nam, że Filip Bednarek nie jest słabym bramkarzem, ale jest golkiperem niewystarczająco dobrym, jak na warunki tak dużego klubu, jakim mienie się Lech Poznań. Ten sezon niejako to potwierdza, bo Bednarek jest po prostu przeciętny. Korzysta z dobrej organizacji defensywnej całej drużyny, niezbyt często interweniuje, nie […]
28.11.2021
Suche Info
28.11.2021

Trzy asysty Messiego i kontuzja Neymara

PSG – wcale nie bez problemów – pokonało 3:1 Saint-Etienne, Leo Messi zaliczył trzy asysty, a Neymar doznał nieładnej kontuzji i boisko opuścił na noszach.  Wielu zapamięta ten występ Leo Messiego z jego pudła z drugiej połowy. Argentyńczyk dobijał strzał Neymara, miał dużo miejsca, przed sobą wysuniętego bramkarza, ale nic z tego nie wyszło. Na […]
28.11.2021
Ekstraklasa
28.11.2021

Twierdza Płock wciąż niezdobyta. Ekipa Bartoszka wypunktowała Cracovię

Wiemy już, dlaczego twierdza Płock jest tak potężna. Jakość i trochę szczęścia w zapasie to jedno, ale w futbolu decydują przecież detale. Te, sumując, grają na korzyść „Nafciarzy”. Nagrzany kibic Wisły Płock na majku – ukryty bohater, który ma za zadanie rozpraszać uwagę przeciwnika. Do tego trener Bartoszek ze swoją aparycją jako gość budzący strach […]
28.11.2021
Suche Info
28.11.2021

Bartoszek: – Cieszę się, że nie przegrywamy u siebie

Czy Wisła Płock jest rewelacją sezonu? Nie. Czy Wisła Płock włączy się do walki o europejskie puchary? Raczej trudno sobie to wyobrazić. Czy Wiśle Płock grozi drżenie o utrzymanie w lidze? Raczej nie. Wisła Płock to ligowy średnik z jedną wyróżniającą właściwością – płocczanie nie przegrywają na własnym stadionie.  W tej kolejce pokonali Cracovię 2:1. […]
28.11.2021
Brama dnia
28.11.2021

Mike Marsh kontra Ronald Koeman | BRAMA DNIA

Zapraszamy na kolejny odcinek „Bramy dnia”. Dzisiaj propozycje bez specjalnych kombinacji, bez wymyślania kwadratowych jaj – po prostu dwa ładne gole zdobyte uderzeniami z dalszej odległości. Kto takich nie lubi? MIKE MARSH VS CRYSTAL PALACE (28.11.1992) 28 listopada 1992 roku Liverpool w kapitalnym stylu rozbił na Anfield ekipę Crystal Palace aż 5:0. Ozdobą spotkania niewątpliwie […]
28.11.2021
La Liga
28.11.2021

Panie Simeone, coś się zepsuło, ale co konkretnie?

Atletico Madryt w poprzednim sezonie wywalczyło upragnione mistrzostwo Hiszpanii. Zostawili za plecami swoich największych rywali, za co należy im się szacunek. Tytuł odzyskany po siedmiu latach musiał smakować wyjątkowo i wydawało się, że projekt wielkiego Atletico będzie się rozwijał. Tytuł za wygranie ligi hiszpańskiej został odhaczony, więc teraz wypadałoby zawalczyć o europejskie trofeum. Pewnie chodziło […]
28.11.2021
Suche Info
28.11.2021

Rebocho wypada z gry do końca roku

Pedro Rebocho nie znalazł się ani w pierwszym składzie, ani na ławce rezerwowych Lecha Poznań na mecz z Wartą Poznań. Dlaczego? Wyjaśniamy.  26-letni lewy obrońca Kolejorza zagrał w tym sezonie w siedmiu meczach ligowych, w których strzelił jedną bramkę, zaliczył dwie asysty i dołożył dwa kluczowe podania. W naszych notach ani razu nie zszedł poniżej […]
28.11.2021
Piłka nożna
28.11.2021

Zwolnienie Solskjaera to nie koniec rewolucji Manchesteru United. To dopiero początek

Zwolnienie Ole Gunnara Solskjaera, zaraz po niespodziewanej klęsce z Watfordem, ucieszyło wielu kibiców Manchesteru United. Było wpuszczeniem świeżego powietrza, nacięciem, na które zdecydowaliby się średniowieczni lekarze, by upuścić trochę złej krwi. Zaraz jednak zaczęto dostrzegać wady takiego rozwiązania. Okazało się, że Manchester United – przynajmniej w pierwszych dniach – nie jest do końca przygotowany na […]
28.11.2021
Suche Info
28.11.2021

„W kadrze istnieje problem bariery językowej”

Tomasz Hajto w Cafe Futbol stwierdził, że rozmawia z bliskimi sobie reprezentantami i słyszy od nich, że nie wszyscy w kadrze posługują się na tyle zaawansowanym angielskim, żeby rozumieć przekaz Paulo Sousy.  – Rozmawiam z niektórymi piłkarzami, z niektórymi się kumpluję i słyszę, że w reprezentacji jest problem bariery językowej. Nikt mi nie powie, że […]
28.11.2021
Suche Info
28.11.2021

Gmur: – Legia nie spadnie z ligi

Arkadiusz Gmur, były piłkarz Legii Warszawa, twierdzi, że Legia popełniła błąd zwalniając Czesława Michniewicza, ale nie dopuszcza perspektywy spadku mistrza Polski.  W jaki sposób Gmur diagnozuje problem Legii? – Częste zmiany trenerów do niczego nie prowadzą, tak nie zbuduje się zespołu. Zwolnienie Czesława Michniewicza to był bardzo zły ruch. Jeżeli trener naważył sobie piwa to […]
28.11.2021
Inne sporty
28.11.2021

And the new… George Kambosos mistrzem świata wagi lekkiej!

W wypowiedziach przed walką Teofimo Lopez (16-1, 12 KO) głosił, że nie zamierza zabić George’a Kambososa (20-0, 10 KO), gdyż jego rywal ma rodzinę i dzieci. Posiadacz mistrzowskich pasów federacji IBF, WBA, WBO i WBC Franchise w wadze lekkiej zapowiadał natomiast, że „zaledwie” skręci mu kark. I choć z całych sił próbował zrealizować swój plan, […]
28.11.2021
Suche Info
28.11.2021

Rashford: – Szatnia szanowała Solskjaera

Ole Gunnar Solskjaer nie ma zostanie zapamiętany jako wielki trener Manchesteru United. Jego drużyna nie wygrywała trofeów, przegrywała kluczowe mecze, szukała swojej tożsamości i zbyt często nie przekonywała w kwestii stylu. Mimo to Marcus Rashford twierdzi, że cała szatnia Czerwonych Diabłów pozytywnie zapamięta norweskiego szkoleniowca.  – Ole wie, że zawsze będzie legendą Manchesteru United, wszyscy […]
28.11.2021
Weszło
28.11.2021

Jestem Darek, teraz to już na pewno mi się uda

Nie wszystkie kawały muszą być o Jasiu, bo to niesprawiedliwe. Zupełnie jakby każdy Jaś musiał być obiektem żartów. Zmieńmy więc początek tej historii. Przybiega mały Darek z kanistrem na stację benzynową. – Szybko, szybko, dajcie 10 litrów benzyny. – Pali się czy coś? – Pali się mój klub, ale już przygasa. Ale można też zacząć […]
28.11.2021
Live
28.11.2021

LIVE: Czy w derbach Poznania wydarzy się coś niespodziewanego?

Derby Poznania i starcie Legii z Jagiellonią. To główne dania od Ekstraklasy na ten dzień. Ale jest też przystawka w postaci meczu Wisły Płock z Cracovią. Poza tym w Premier League Chelsea zagra z Manchesterem United, gra I liga, może coś postrzelają Polacy w ligach zagranicznych. A my to wszystko wam ładnie zrelacjonujemy. 
28.11.2021
Suche Info
28.11.2021

Podolski: – Kontroluję swojego Twittera

Lukas Podolski rozkręca się w Ekstraklasie. Tydzień temu strzelił gola w wygranym przez Górnik meczu z Legią, w ten weekend walnął przepiękną bramkę w starciu z Górnikiem Łęczna, a w międzyczasie zdążył jeszcze wywołać mini-skandal dyskusją z kibicami Legii na tle swoim twitterowym profil.  Przypominamy – na niesmaczny, pełen absurdalnych, małostkowych zarzutów wpis legijnej grupy […]
28.11.2021
Weszło
28.11.2021

Jak rośnie nowe centrum treningowe Lecha za 40 mln zł?

Ponad rok temu Lech Poznań ogłosił plany budowy centrum badawczo-rozwojowego we Wronkach. W Kolejorzu doszli do wniosku, ze baza ich akademii potrzebuje przebudowy i wzbogacenia jej o kolejne nowinki. Razem z Michałem Kokotkiem, który koordynuje cały ten projekt, sprawdzamy – jak Lechowi idzie budowa, kiedy można spodziewać się nowego rozdziału w rozwoju akademii i czy […]
28.11.2021
Suche Info
28.11.2021

Nagelsmann: – Mam nadzieję, że Lewy odbierze Złotą Piłkę

Julian Nagelsmann, trener Bayernu Monachium, nie ma wątpliwości – Robert Lewandowski powinien odebrać Złotą Piłkę dla najlepszego piłkarza 2021 roku.  − Nie muszę szukać żadnych kontrargumentów. Robert Lewandowski jest najlepszym napastnikiem na świecie. Mam nadzieję, że w poniedziałek odbierze Złotą Piłkę. Lecimy z nim do Paryża. Może i nie strzelił bramki z Arminią Bielefeld, ale jestem […]
28.11.2021
Ekstraklasa
28.11.2021

„W życiu bym nie przypuszczał, że przez obtartą piętę stracę osiem miesięcy”

Paweł Olszewski rok temu został odkryciem Ekstraklasy w barwach Jagiellonii Białystok, przebojowo grając na jej prawej obronie. Rundę wiosenną ubiegłego sezonu zakończył jednak po sześciu meczach i… nie do końca było wiadomo, dlaczego nie występuje. Pisano o zapaleniu kaletki w okolicach ścięgna Achillesa, ale niezorientowanym w terminologii medycznej niewiele to mówiło. Minęło ponad osiem miesięcy, […]
28.11.2021