Z ulicy na Anoeta – nietypowy „transfer” Realu Sociedad

Piotr Tomasik

26 października 2016, 15:37 • 2 min czytania

Reklama
Z ulicy na Anoeta – nietypowy „transfer” Realu Sociedad

Idealny świat. Coś, w co wiara w dobie stale rosnącego pośpiechu, daleko posuniętej bezrefleksyjności i dbania głównie o czubek własnego nosa z dnia na dzień zanika coraz bardziej. W dzisiejszych czasach w większości przypadków obcujemy z nim co najwyżej w wyciskających łzy filmach czy też tanich romansidłach. Nieraz wciąż jednak przytrafiają się sytuacje, które udowadniają, że pozytywna karma w kryzysowych stanach mimo wszystko potrafi do człowieka wrócić. Jedną z takich historii życie napisało ostatnio w San Sebastian.

Reklama

35-letni Rubén i jego nieodłączny towarzysz, znaleziony w jednym z kontenerów pod Estadio Anoeta pies Mundo, przez trzy lata mieszkali na ulicy. Każdy ich dzień wyglądał do niedawna niemal identycznie – podnieść się z rana z okupowanej noc w noc tej samej ławki na placu Irún i wyruszyć w poszukiwaniu fuchy, która byłaby w stanie zapewnić choćby te kilka jednostek twardej europejskiej waluty na najbardziej podstawowe potrzeby. Tu coś ponosić, tam pomalować, jeszcze kiedy indziej gdzieś posprzątać… I tak w koło Macieju.

Okoliczni mieszkańcy bardzo szybko jednak wyrobili sobie o Rubénie dobre zdanie. Nie był on bowiem stereotypowym żulikiem, który odwalał fuszerkę, myślami będąc już przy wieczornym tanim winie w kartonie. Przeciwnie – uchodził za porządnego i pracowitego gościa, a jego pies zawsze był wyjątkowo zadbany. Rosnąca sympatia wśród „sąsiadów” sprawiła, że w miniony czwartek w prasie – choć początkowo sam Rubén nie miał o tym pojęcia– pojawił się na jego temat reportaż. Reportaż, dzięki któremu przestał być anonimowym bezdomnym i dzięki któremu życie jego i jego największego przyjaciela uległo diametralnej zmianie.

Po kilku dniach od ukazania się artykułu otrzymał on bowiem ofertę stałej pracy, o której pewnie nawet nie śmiał marzyć – zaproponowano mu dwumiesięczną umowę jako… ogrodnik i dozorca na obiekcie Realu Sociedad. Umowę, która – jeśli tylko sprawdzi się on w tej roli – zostanie z automatu przedłużona. Co więcej, Rubénowi zapewniono także dach nad głową. Na razie mieszka on w jednym ze stadionowych pomieszczeń, jednak jest to jedynie tymczasowe rozwiązanie – już teraz powiedziano mu, by rozglądał się za normalnym lokum na wynajem.

ruben1

Reklama

Choć cała sprawa w Hiszpanii zyskała spory rozgłos, nie mamy jednak w tym przypadku do czynienia z budującą dobry PR zagrywką. Sam Real Sociedad – przynajmniej na razie – w żaden sposób nie obnosi się ze swoim nowym „transferem”. Tak samo zresztą jak i Rubén, który pytany o swoją historię, nie jest zbyt wylewny i ogranicza się jedynie do powtarzania na każdym kroku, że jest po prostu ogrodnikiem. Chyba właśnie ten brak robienia hałasu ze strony samych zainteresowanych sprawia, że historia ta jest wyjątkowo budująca i pozwala wciąż wierzyć w naturalną i bezinteresowną ludzką dobroć.

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Grzelak nie jest magikiem, więc Cracovia dalej gra słabo. Ale Pogoń też!

Paweł Paczul
16
Grzelak nie jest magikiem, więc Cracovia dalej gra słabo. Ale Pogoń też!