Reklama

Pięć telefonów, które w Kielcach trzeba czym prędzej wykonać

redakcja

Autor:redakcja

26 października 2016, 17:50 • 4 min czytania 0 komentarzy

Nie mamy żadnych wątpliwości, że gdyby doradcą decydentów w Koronie Kielce był dziś Janusz Wójcik, w gabinetach padłoby słynne „tu nie ma co trenować, tu trzeba dzwonić”. Bo sprzątanie stajni Augiasza, to przy ogarnianiu burdelu, jaki zapanował w Koronie, rutynowe sobotnie sprzątanie. A że standardowe metody raczej nie pomogą, to trzeba w kontaktach odnaleźć numery, pod które chyba nigdy nie przypuszczano, że trzeba będzie przekręcić.

Pięć telefonów, które w Kielcach trzeba czym prędzej wykonać

Do Ewy Chodakowskiej

„Kilku zawodników pierwszej drużyny ma spore problemy z wagą. Jak udało nam się ustalić, niektórzy mają tkankę tłuszczową na poziomie 20 procent. To o dużo za dużo. U profesjonalnych sportowców ten wskaźnik powinien oscylować w granicach dziesięciu procent. Zawodowcy trenujący raz, czasem dwa razy dziennie muszą mocno się starać, by doprowadzić się do takiego stanu. O odpowiedniej diecie kilku podstawowych piłkarzy Korony nie ma więc mowy. Podczas testów sprawnościowych sprawdzano też wysokość skoku dosiężnego. Kilku piłkarzy miało wyniki gorsze od osób prywatnych badających się w ośrodku. Spadek formy było widać już w wygranym meczu z Arką (1:0). Podczas drugiej połowy kielczanie słaniali się na nogach. Później narzekali na zbyt mocne treningi i prosili trenerów o zmniejszenie obciążeń. Ćwiczenia nie były wymagające, ale przy takiej diecie zawodnikom ciężko było wytrzymać trudy treningu” – pisze dziś Przegląd Sportowy.

20 procent tkanki tłuszczowej. Żebyście załapali różnicę między sportowcem mającym rzeczone 10%, a tym mającym dwa razy tyle, mała wizualizacja:

IMG_0314

Reklama

Pytanie, czy nawet miesiąc intensywnego „skalpela” z polską Sarą Jessicą Parker jest w stanie tutaj pomóc…

Do Piotra Blanforda

– To nie tak, że jedna kwestia zdecydowała o tym, że nie wyszło. Z każdym kolejnym spotkaniem, z każdą porażką niepewność w drużynie była coraz większa. To powodowało paraliż w tym, co działo się na boisku. To nie jest tak, że ta drużyna zapomniała, jak się gra w piłkę. Ale to nie tylko ten czynnik. Wiele innych przyczyn było po drodze, które sprawiły, że wyniki były dalekie od tego, do czego drużyna nas przyzwyczaiła. Nie chodzi też tylko o wyniki, ale o podejście do gry. Kadrowo niewiele się zmieniło, ale wola walki przepadła. Ostatnio to było dla mnie największym wyzwaniem i problemem – mówi w wywiadzie dla echodnia.eu zwolniony wczoraj Tomasz Wilman.

Trzynaście kolejek. Ostatnie miejsce w tabeli, fakt, ale też ledwie o zwycięstwo od wspięcia się aż na 6. pozycję i dwa punkty od grupy mistrzowskiej. To nie jest sytuacja bez wyjścia, to nie jest Zawisza jesienią 2014/2015, a liga z tabelą tak płaską, że między ostatnim a piątym zespołem są cztery oczka różnicy. Jeżeli w takiej sytuacji brakuje motywacji do wyjścia ze strefy zagrożenia, pomóc może tylko jeden człowiek:

Do pośredniaka

Reklama

Bilans ligowy Korony w sezonie 2016/17 z Wierchowcowem: 21 straconych bramek w 495 minut (jeden gol na 24 minuty)
Bilans ligowy Korony w sezonie 2016/17 bez Wierchowcowa: 8 straconych bramek w 675 minut (jeden gol na 84 minuty).

Przecież to podchodzi pod brak staranności w wykonywaniu obowiązków. Sabotowanie pracodawcy. I pewnie jeszcze kilka innych paragrafów, które Białorusin łamie każdorazowo w momencie, gdy pojawia się w tunelu prowadzącym na murawę. Swoją drogą pogratulować temu, który uwiarygodnił cztery sezony w lidze rosyjskiej Wierchowcowa, bo to przekręt szyty zdecydowanie grubszymi nićmi niż nawet testy w Wiśle Kraków Sorina Oproiescu.

On na swoją pracę zdecydowanie zasługuje, Wierchowcowa z kolei warto by było zgłosić do pośredniaka. Może ma inne talenty, a gdzieś potrzebują na przykład piekarza. Albo kelnera.

Do perfekcyjnej pani domu

Najpierw nieudane przejęcie klubu przez Jakuba Meresińskiego (dzięki Bogu!), później sprawa z Senegalczykami, którzy chcieli, by nazwa „Korona” sławiona była od Dakaru po Ballou, a którzy wciąż nie ogarnęli, jak obsługiwać rzecz tak nowoczesną, jak przelewy międzynarodowe. W międzyczasie odejście Airama Cabrery i Vlastimira Jovanovicia, dwóch elementów tkwiących w sercu maszynerii Marcina Brosza, a których w układance od początku brakowało Tomaszowi Wilmanowi. Do tego wszystkiego konflikt z kibicami i wieczne przeciąganie liny z miastem, które niekoniecznie chce każdego roku sypać miliony na funkcjonowanie klubu, o którym ciężko w kwestii zarządzania powiedzieć coś pozytywnego i cała armia nowych problemów, od nadwagi zawodników, przez zwolnienie trenera, aż po brak motywacji u piłkarzy.

To zdecydowanie nie jest coś, co ogarnie pierwsza lepsza sprzątaczka.

Do Davida Copperfielda

Zagadka: jeśli do obrony bierzesz gościa, który dopiero co spadł z ligi z Górnikiem Zabrze, a w pomocy pierwsze skrzypce gra facet, który w tym samym sezonie zleciał z Podbeskidziem, to czy będziesz grać:

a) jak z nut
b) jak mistrz Polski
c) jak Real Madryt
d) jak hybryda Podbeskidzia z Górnikiem Zabrze

Zagadka numer dwa: a gdyby tak dołożyć im do kompletu Bartosza Rymaniaka, Dmitrija Wierchowcowa i Rafała Grzelaka? Z pierwszego zrobić wicekapitana, a z ostatniego – trzeciego w kolejce do opaski?

Z gówna bicza nie ukręcisz, a z mydelniczki nie zrobisz Ferrari. Sorry. Tutaj pomóc mogą tylko moce nadprzyrodzone, bo gdybyśmy zorganizowali pojedynek head to head z dowolnym zespołem naszej ligi, pewnie na co najmniej sześciu-siedmiu pozycjach Korona zebrałaby baty. Tu nie ma co szukać wśród Smud, Urbanów i Ojrzyńskich. Tu trzeba czym prędzej zdobywać numer do fachowca, który potrafi wyjść ze związanego łańcuchami pancernego sejfu wrzuconego w wodospad. To mniej więcej ta skala trudności zadania.

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...