Reklama

Dumanowski: We Włoszech Linetty musi grać szybciej

redakcja

Autor:redakcja

29 lipca 2016, 15:54 • 7 min czytania 0 komentarzy

– Karol będzie musiał się przyzwyczaić, że spotka futbol nastawiony na trzymanie piłki. To dobrze dla niego, bo sporo się nauczy, ale jestem też ciekaw, jaka będzie jego pozycja – pewnie numer osiem. Giampaolo grał w Empoli trójką takich środkowych pomocników, Zieliński pełnił rolę tego pół lewego. Podobnie może być z Linettym, raczej nie będzie to pozycja numer dziesięć, bo też były takie zapytania w Polsce. Na to ma jeszcze za mało umiejętności – mówi Piotr Dumanowski, dziennikarz Eleven Sports, komentujący w stacji mecze Serie A.

Dumanowski: We Włoszech Linetty musi grać szybciej

Co będzie najtrudniejsze na początku dla Linettego?

Geoffrey Kondogbia mówił, że to jest jego zdaniem najtrudniejsza liga pod względem fizycznym i taktycznym, a on pewnie akurat ma pojęcie, bo występował w La Liga i Ligue 1. Pierwsze miesiące będą dla Linettego piłkarskim i kulturowym szokiem. Myślę, że zaskoczy go zainteresowanie jakim cieszą się rozgrywki, bo piłkarz we Włoszech to coś więcej niż tylko piłkarz, dla kibiców to niemal postać popkultury. Także w Genui, gdzie ta rywalizacja między Sampdorią a Genoą jest bardzo zagorzała, na pewno przekona się, że fani potrafią niekiedy doskwierać, ale i okazać dużą wdzięczność.

Kibice są wymagający?

Raczej tak. Genoa to jest jeden z pierwszych klubów we Włoszech, stary mistrz, czwarty klub jeśli chodzi o liczbę Scudetto, więc gra dla tego zespołu byłaby jeszcze czymś fajniejszym. Sampdoria jest dużo młodsza, raz udało się sięgnąć po tytuł mistrzowski, w 1991 roku. Niekiedy rywalizacja derbowa nie jest aż tak zagorzała, ale akurat w Genui kibice bardzo się nie lubią, gdy dojdzie do Derby della Lanterna to Linetty przekona się, jak mocna jest to walka. Choć na pewno miał przedsmak, bo spotkania Legii i Lecha w Polsce też mają wysoką temperaturę.

Reklama

Jaka jest atmosfera na stadionie, poza derbami?

To jest jeden z tych stadionów, który ma mocny doping. Stadio Luigi Ferraris to dość stary obiekt, jak większość we Włoszech, choć ciekawie położony, bo ściana w ścianę z więzieniem o podwyższonym rygorze. Interesujące jest to, że jeśli obejść stadion, to z jednej strony są bluzgi na Sampdorię, a z drugiej na Genoę. Sampdoria merda, Genoa merda. Na pewno to obiekt mniej nowoczesny niż w Poznaniu, teraz we Włoszech są dwa, które się do czegoś nadają – Udine i Juventusu, ale atmosfera będzie podobna jak na Lechu. Kibice potrafią zrobić klimat.

Sampdoria to dobry wybór dla młodego gracza?

Na pewno osoba trenera jest przyjazna dla młodych zawodników, bo szkoleniowcem jest Marco Giampaolo, który niedawno objął posadę. On wykrzesał najlepsze cechy z Piotra Zielińskiego jeśli chodzi o piłkę ligową, bo wiemy, że z reprezentacyjną jest różnie. Świetnie pod jego skrzydłami rozwinął się też Argentyńczyk Leandro Paredes, więc na pewno Giampaolo będzie potrafił wprowadzić Linettego i Polak swoją szansę otrzyma.

Jaki Giampaolo preferuje styl?

Empoli pod jego wodzą było kojarzone jako zespół, który lubi grać piłką. Mówi się, że zespoły z Toskanii, czyli Fiorentina i Empoli właśnie, grały bardzo ładny futbol, może trochę archaiczny, bo piłka zmierza w kierunku szybkiego rozgrywania akcji, a tam pielęgnuje się rozegranie z dużym posiadaniem. Giampaolo miał tam odpowiednich zawodników ku temu, choćby Riccardo Saponarę. Teraz do Sampdorii ściągnął Filipa Djuricicia na dziesiątkę, zobaczymy jak on się zaaklimatyzuje. Karol będzie musiał się przyzwyczaić, że spotka futbol nastawiony na trzymanie piłki. To dobrze dla niego, bo sporo się nauczy, ale jestem też ciekaw, jaka będzie jego pozycja – pewnie numer osiem. Giampaolo grał w Empoli trójką takich środkowych pomocników, Zieliński pełnił rolę tego pół lewego. Podobnie może być z Linettym, raczej nie będzie to pozycja numer dziesięć, bo też były takie zapytania w Polsce. Na to ma jeszcze za mało umiejętności.

Reklama

W środku pola jest Roberto Soriano, czyli jedna z największych gwiazd zespołu.

Tylko że to jest piłkarz o charakterystyce bardziej ofensywnej, bo może też grać jako skrzydłowy, niekiedy jako podwieszony napastnik. Z Sampdorii, jeśli chodzi o letnie transfery, to odszedł Fernando, czyli właściwie rewelacja poprzedniego sezonu, świetnie bijący rzuty wolne i świetny w odbiorze. Jednak chyba klimat włoski mu nie odpowiadał, bo mówiło się o zainteresowaniu Juventusu, ale przeszedł do Spartaka Moskwa. Odszedł też Nenad Krsticić, Serb, który akurat się nie przebił i teraz poszuka szczęścia w Deportivo Alaves. Linetty ma pewnie zapełnić lukę po którymś z nich.

Jest też doświadczony Angelo Palombo, ale on już chyba został w poprzednim sezonie odstawiony na boczny tor?

Tak, bardzo mało pojawiał się na boisku, ale na pewno to jest piłkarz o mocnym charakterze, więc Linetty będzie mógł sporo się od niego nauczyć. Podobnie jest z Edgarem Barreto – też doświadczony i też trochę mniej grał w poprzednim sezonie, bo stara gwardia została odsunięta. Ciekaw jestem, jak będzie wyglądał układ sił w Sampdorii po roszadach w środku pola.

O co będzie grać Sampdoria?

Na pewno kibicie chcieliby, żeby grali o puchary, bo przed dwoma sezonami udało się zająć miejsce, które prawie to gwarantowało, ale Genoa nie spełniła wymogu licencyjnego i w Europie zagrała Sampdoria. Skończyło się na porażce z Vojvodiną i totalnej kompromitacji. Osobiście też bym nie chciał, żeby Sampdoria występowała w pucharach. Będą grać o spokojne utrzymanie, czyli o to, o co grał Giampaolo ze swoim Empoli. Poza czołówką, czyli Juventusem, Interem, Romą, Napoli, Milanem, który ma swoje problemy, ale pewnie skończy wyżej ligę od Sampdorii, jest chociażby Torino, dokonujące świetnych ruchów transferowych przed sezonem. Jest też Sassuolo, więc jeśli Sampdoria zajmie miejsce w pierwszej dziesiątce, patrząc na ich skład i na wzmocnienia innych, to będzie spory sukces. Giampaolo potrafi grać o utrzymanie, bo z Empoli osiągał jeszcze lepsze wyniki niż Maurizio Sarri, a on przecież w nagrodę objął Napoli. Myślę, że Sampdoria ulokuje się na 10. – 15. miejscu.

To dobre miejsce do wypromowania? Mają ostatnio jakieś success stories, jeśli chodzi o piłkarzy, którzy odeszli?

Na pewno Linetty będzie grać z silnymi zespołami, bo we Włoszech tych drużyn, które znaczyły kiedykolwiek coś w Europie jest pięć – sześć, więc ma okazję się pokazać. Jeśli chodzi o zawodników, którzy wypromowali się w niedalekiej przeszłości to Mauro Icardi jest ostatnim spektakularnym transferem. Bardzo tu błyszczał, zaliczył nawet dublet na stadionie Juventusu.

Tak czysto piłkarsko – co Linetty musi poprawić?

Musi grać szybciej, zobaczyć, jak robią to zawodnicy na jego pozycji w lidze włoskiej. Takim piłkarzem, który zrobił duże wrażenie i sporo się o nim mówiło w zeszłym sezonie jest Allan, zawodnik Napoli, gdzie trafił z Udinese. Ma niesamowite przyspieszenie, ale Karolowi też tego nie brakuje. Linetty musi szybciej myśleć, po przyjęciu piłki od razu rozegrać, podejmować szybciej decyzje, będą mu też zwracać uwagę na przygotowanie fizyczne i taktyczne. Myślę, że sobie poradzi, bo ta konkurencja raczej nie powinna być ogromna.

Ponad cztery miliony euro za Karola, to dla Sampdorii sporo kasy?

Tak, Sampdoria to jest ten biedniejszy z genueńskich klubów. Chociażby Juraj Kucka poszedł z Genoi do Milanu za trzy miliony euro, a to piłkarz na podobnej pozycji co Linetty, z większą renomą w Europie, choć starszy. Trzy miliony przy czterech za Karola – można nawet powiedzieć, że to śmieszna kwota.

Ciekawa tam jest też osoba prezesa, Massimo Ferrero.

Trudno powiedzieć, że to największy ekscentryk, bo we Włoszech jest wielu pokręconych prezesów, jak chociażby Zamparini w Palermo, który co chwilę zwalnia ludzi. Massimo na pewno zachowuje się najdziwniej, bo jak go poobserwować na meczach, to można dojść do wniosku, że to wariat. Jest kibicem Romy, urodził się w Rzymie, chociaż przyznał, że miał oferty kupna Lazio i Napoli. Zainwestował jednak w Sampdorię, dorobił się na tym, że ma sieć kin we Włoszech. Wydał biografię, właśnie mam ją przed sobą, ale dość nudna, bo jest trochę megalomanem, opisuje swoje życie, nic mega ciekawego. Na pewno wariat – Linetty to odczuje, bo prezes jest na każdym meczu i niekiedy zakłada na głowę chustę, wyglądając przy tym jak człowiek pomylony.

Potrafi zejść do szatni i opieprzyć piłkarzy?

Potrafi ingerować w to co się dzieje w klubie. Ostatnio kłóci się z Cassano, ale akurat Antonio może na pewno więcej niż szeregowy piłkarz. Tak jest we Włoszech, że prezesi sporo ingerują, udzielają się w mediach i Massimo lubi przed meczem derbowym czy innym większym spotkaniem, jak choćby z Juventusem, wprowadzić trochę fermentu i podgrzać atmosferę. Jest pozytywnym wariatem.

Co może mieć Linetty, a czego zabrakło Salamonowi i Wszołkowi?

Myślę, że Sampdoria jest trochę słabszym klubem niż była wtedy – po przejściach, po gorszym sezonie. Może to być dobry moment, bo przyszedł nowy szkoleniowiec i jest nowe rozdanie. Ja byłem zaskoczony, że Salamonowi się nie udało, bo był we Włoszech długo, znał klimat i specyfikę ligi. Wszołek w końcu odpalił, tylko że gdy w Sampdorii otrzymywał szansę, to ją marnował i był próbowany niekiedy na prawej obronie. Może to był przypadek, kilka czynników złożyło się na to, że im nie wyszło – mam nadzieję, że Linetty przełamie tę passę.

A tak życiowo, jaki miejscem jest Genua?

600 tysięcy mieszkańców, stolica Ligurii, więc tam góry schodzą do morza, są piękne widoki, klimat, port – także taki komercyjny, nie tylko z maszynami wypływającymi daleko w morze. Można tam pójść, trochę się zabawić. Polecam dyskotekę Banano Tsunami, którą odwiedzają piłkarze. Super miejsce do życia.

Rozmawiał Paweł Paczul

fot. FotoPyk

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...