Ze stołecznym klubem związany od 2000 roku, kiedy to jako 17-latek przenosił się z prowincjonalnego Ostia Mare. Dla kibiców AS Roma żywa legenda, choć nie da się ukryć, że niefortunnie trafił na czasy Francesco Tottiego – gościa z którym kibice Giallorossi utożsamiali się w pierwszej kolejności.

Legenda w cieniu Tottiego. 33. urodziny Daniele De Rossiego

Wszyscy doskonale wiemy, jak rzadkie w dzisiejszych czasach jest przywiązanie do barw klubowych. De Rossi w trakcie całej swojej kariery miał pewnie kilkadziesiąt ofert zmiany klubu, kuszony był pieniędzmi czy to z Anglii, czy to z Hiszpanii, czy ze Wschodu, ale na zawsze pozostawał wierny Romie. I prawdopodobnie gdyby nie fakt, że bardziej wyrazistym liderem zespołu był wspomniany Totti, to przede wszystkim De Rossiego stawiałoby się dziś obok Gerrarda czy Maldiniego.

Oczywiście nie chcemy odbierać jego zasług dla klubu, bo ponad 500 rozegranych spotkań, ponad 50 bramek i niemal tyle samo asyst, to dowód na ogromny wkład w rozwój zespołu. Sam zawodnik przez lata był częścią kręgosłupu drużyny, jej sercem i płucami, ale nie uwierzymy, że sam nie odczuwa na swój sposób pewnego niedosytu.

A tak z innej bajki – jak De Rossi, to między innymi tatuaże. Włoch jest znanym entuzjastą dekorowania swojego ciała w ten sposób, a bodaj najpopularniejszym malunkiem jest ten, który zdobi jego łydkę. Znak ostrzegawczy dla wszystkich przeciwników prowadzących piłkę. Ma chłop fantazję, musimy przyznać.

nxgEpmC