Sześć meczów tego sezonu, 570 minut spędzonych na boisku i tylko jedna stracona bramka. Zagłębie Lubin – niezależnie od tego, czy przez trzy i pół godziny mierzyło się z Partizanem Belgrad, czy wybrało się na trudny teren Lecha Poznań – potrafiło zachować czyste konto. I chyba się z nami zgodzicie: nie ma w tym cienia przypadku.

9,5 godziny i jeden stracony gol. Żelazne tyły Zagłębia

Lubinianie, co podkreślaliśmy już niejednokrotnie, od dłuższego czasu grają w tym samym składzie personalnym. Wystarczy sobie przypomnieć skład z pierwszego meczu rundy wiosennej rozgrywek 2014/15. Podopieczni Piotra Stokowca grali wtedy z Wisłą w Płocku, w obronie: świeżo pozyskany Aleksandar Todorovski, po drugiej stronie Dordje Cotra, w środku para Lubomir Guldan-Maciej Dąbrowski. Ta sama czwórka stanowiła blok defensywny w dwumeczu z Partizanem, jedynie dziś z Lechem – za odpoczywającego Guldana – wskoczył Jarosław Jach.

Ale różnicy nie stanowiło to żadnej. Kolejorz miał ogromne problemy, by zagrozić bramce Martina Polacka.

No właśnie, miejsce między słupkami to jedyna zmiana, do jakiej doszło w Zagłębiu na przestrzeni czasu. Wspomnianym spotkaniem w Płocku lubinianie rozpoczęli wyjątkową rundę, dzięki której awansowali do Ekstraklasy i pobili rekordy rekordów. Konrad Forenc do końca sezonu, przez 1260 minut (byłoby 1350, gdyby nie walkower Widzewa), puścił dwie bramki, z czego jedną w ostatniej kolejce. Wcześniej: przez blisko dwadzieścia godzin wyjmował piłkę z siatki zaledwie raz!

W poprzednich rozgrywkach, już na najwyższym poziomie, Stokowiec wymienił bramkarzy. Oto dowód, dlaczego się opłaciło:

Forenc: 15 meczów, 20 puszczonych bramek, 2 czyste konta
Polacek: 23 mecze, 22 puszczone bramki, 9 czystych kont

Słowak stał między słupkami lubinian również w rundzie finałowej, po której Zagłębie zajęło trzecie miejsce. Wygrali pięć z siedmiu spotkań, stracili pięć bramek i trzykrotnie zagrali na zero z tyłu – z Legią, Lechem i Piastem. Dziewięć meczów Polacka bez straty gola to jeden z lepszych wyników poprzednich rozgrywek (39,1 proc.). Dla porównania: Putnocky i Drągowski zaliczyli dziesięć, Burić jedenaście, ale rozegrali znacznie więcej meczów. Najwyższy współczynnik w lidze miał Arkadiusz Malarz (57,9 proc.).

Polacek wraz z całą defensywną formacją świetną statystykę starają się utrzymać. Zagłębie po dwóch kolejkach Ekstraklasy jest liderem i ma bilans bramkowy 6:0, wyeliminowało Partizan Belgrad m.in. dzięki bezbłędnej postawie w tyłach. Za moment kolejne testy – mecz z wiceliderem, III runda eliminacji Ligi Europy. Póki co: od Weszło piątka z plusem.

Fot. FotoPyk