Podbeskidzie co prawda z hukiem zleciało z ligi, ale kwestią czasu było to, że paru piłkarzy – jak Szczepaniak, Mójta czy Zubas – zaliczy miękkie lądowanie. Pierwszy z nich już osiadł na czterech łapach. Od najbliższego sezonu Mateusz Szczepaniak będzie piłkarzem Cracovii. Z klubem z Krakowa związał się czteroletnim kontraktem.

Szczepaniak w Cracovii. I dla klubu, i dla zawodnika to transfer idealny

Dla obu stron taki ruch wydaje się być idealny:

Dla Szczepaniaka: bo trafia do czołowego klubu w lidze, gdzie wreszcie będzie mógł grać na szpicy, a na tej pozycji dodatkowo ma śladową konkurencję.

Dla Cracovii: bo ostatni rok grała bez typowego napastnika. Jendrisek już na dobre zadomowił się na skrzydle, Rakels miał niebywałego nosa do strzelania goli, ale to nie był gość stojący pod bramką i przepychający się z obrońcami, a raczej wolny elektron, który działał z zaskoczenia. Vestenicky, Dialiba, Cetnarski lub Budziński na fałszywej dziewiątce – nie można stwierdzić, że to były trafione pomysły. Teraz „Pasy” dostały napastnika, do którego można zagrać na ścianę, ale też który nie pogubi się przy krakowskiej, szybkiej grze kombinacyjnej.

Pluć sobie w brodę może tylko Podbeskidzie, które nie zdołało wykupić piłkarza. Teraz – po spadku – zawodnik chciałby pewnie odejść, więc można byłoby na nim nieźle zarobić.

Fot. FotoPyk

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments