Reklama

Niepewna przyszłość Mandrysza. Nad czym się tu zastanawiać?

Piotr Tomasik

Autor:Piotr Tomasik

13 maja 2016, 14:33 • 3 min czytania 0 komentarzy

Czas rozliczeń i pożegnań w Ekstraklasie, który właśnie się rozpoczyna, ma to do siebie, że pozwala oddzielić raptusów od ludzi rozsądnych. Na razie nie doczekaliśmy się tu większych kontrowersji, bo tylko kilka klubów zakomunikowało, że rozstaje się ze średnimi piłkarzami. Jednak nie możemy oprzeć się wrażeniu, że coś wisi w powietrzu, prędzej czy później złapiemy się za głowy, bo będzie dziwnie. Potencjał do tego typu historii znaleźliśmy chociażby w dzisiejszym Przeglądzie Sportowym. Otóż gazeta pochyla się nad niepewnym losem trenera utrzymanej w Ekstraklasie Termaliki Bruk-Bet Nieciecza, Piotra Mandrysza. Jego kontrakt z klubem wygasa 30 czerwca i wcale nie jest powiedziane, że zostanie przedłużony. 

Niepewna przyszłość Mandrysza. Nad czym się tu zastanawiać?

Wybaczcie, ale czegoś tu nie rozumiemy. Czy nie mówimy przypadkiem o człowieku, który:

a) wprowadził wioskowy klub na salony, co nie udawało się wielu poprzednikom,

b) podniósł drużynę po absolutnie beznadziejnym starcie rozgrywek,

c) stworzył ekipę mającą swój styl (ile klubów go ma?), który w dodatku mógł się podobać,

Reklama

d) osiągnął cel – utrzymał zespół w elicie?

Wydaje nam się, że to dość solidny zestaw argumentów, by powalczyć nie tyle o samo pozostanie w klubie, a o podwyżkę.

Naprawdę nie wiemy, skąd bierze się przeświadczenie właściciela Termaliki o tym, że miejsce jego klubu jest już dziś w górnej ósemce. No bo chyba nie z tego, że drugi beniaminek wylądował w pucharach, to byłoby głupie. I akurat po człowieku, który był na tyle cierpliwy, by przejść z drużyną drogę od kartoflisk do najlepszych boisk w Polsce, nie spodziewaliśmy się dołączenia do grupy ludzi, którzy idą na łatwiznę. No bo zwolnienia trenera w tych okolicznościach – poniekąd można nazwać właśnie tak. Oczywiście wiemy, że przed tym sezonem trzeba głębiej sięgnąć do kieszeni. Wiemy też, że niby niewinne wycieczki bezrobotnych trenerów na stadion w Niecieczy stały się normą, a każdy szepnie słówko i zostawi wizytówkę. Ale to jeszcze nie są powody, by rezygnować z czegoś, co po pierwsze – funkcjonuje, a po drugie – rokuje.

Cokolwiek powiecie, „Słoniki” mają prawo kończyć ten sezon z wysoką podniesioną trąbą. Obok Korony Kielce był to dyżurny kandydat do spadku, a potrafił zakręcić się najpierw w okolicach grupy mistrzowskiej, a później wywalczył utrzymanie kosztem drużyn z porównywalnym, albo większym potencjałem. Udało się utrzeć kilka nosów, udało się rozegrać kilka meczów, o których wciąż pamiętamy. O reaktywacji niektórych piłkarzy nawet nie wspominamy. Jasne, wciąż w Niecieczy mają wiele do poprawy – ot, chociażby transfery. Dziwi nas np. to, że klub z takim rozeznaniem na pierwszoligowym rynku, woli ściągać wynalazki z dalekich krain niż wyróżniających się piłkarzy z zaplecza. Ale w sumie to żaden wielki grzech, w dodatku spadający nie tylko na barki trenera.

Ostatnio, gdy Termalice wciąż groził spadek, zastanawialiśmy się, którzy piłkarze najbardziej zasłużyli, by w razie niepowodzenia w Ekstraklasie zostać. Wyszło nam, że w sumie najbardziej zasłużył Piotr Mandrysz. W ogóle mamy teraz w lidze niecodzienną sytuację – zdecydowaną większość trenerów można chwalić, jesteśmy ciekawi ich dalszej pracy i nawet nie wypada myśleć o ich zwolnieniu. Panowie prezesi, nie zepsujcie tego.

Fot. FotoPyK

Reklama

Najnowsze

EURO 2024

Dlaczego Polacy „grają w piłkę”? Analizujemy grę kadry Probierza

Patryk Stec
1
Dlaczego Polacy „grają w piłkę”? Analizujemy grę kadry Probierza
EURO 2024

Trzy turnieje przed 21. rokiem życia. Bellingham pobił rekord

redakcja
0
Trzy turnieje przed 21. rokiem życia. Bellingham pobił rekord
EURO 2024

Rosyjskie flagi na Euro? Ukraina interweniowała, jest zakaz

redakcja
9
Rosyjskie flagi na Euro? Ukraina interweniowała, jest zakaz

Komentarze

0 komentarzy

Loading...