post

Opublikowane 07.04.2016 15:29 przez

redakcja

Nie Robert Lewandowski, nie Marco Reus, ani też Mats Hummels. Bez wątpienia najważniejszym transferem Borussii Dortmund w tym stuleciu był Jürgen Klopp. Architekt, który drużynę z Zagłębia Ruhry zastał drewnianą, a zostawił murowaną. Gdy łapał się za trenerskie stery w klubie z Signal-Iduna Park, miał do dyspozycji trzynastą drużynę ligi, pozostawioną w kiepskiej kondycji finansowej i z gronem zawodników o wątpliwej jakości. Dziś, po kilku miesiącach od opuszczenia BVB, powraca do Dortmundu, gdzie zmierzy się ze stworzonym przez siebie – a ulepszonym przez Tuchela – piłkarskim monstrum.

Klopp to człowiek do granic możliwości emocjonalny. Przy linii niezwykle żywy i impulsywnie reagujący na wydarzenia boiskowe. Nawet gdy o jego usługi biły się największe kluby globu, on lubił wyskoczyć na mecz swojego Mainz. O tym, że w jego wypadku serca działa zdecydowanie szybciej niż głowa mogą świadczyć słynne rajdy wzdłuż linii po bramkach. To nie zakopany w notatkach van Gaal, to nie zdystansowany najemnik – to gość, który ma mnóstwo wspólnych cech z kibicami z sektorów młynowych. W Borussii pracował przez siedem lat. Może nie jest to dortmundzki Sir Alex Ferguson, może nie jest to dinozaur pokroju Wengera, ale siedem długich sezonów dla tak ekspresyjnego i uczuciowego gościa to jak dwie epoki. Pokochać klub zdążył pewnie po roku, po kolejnych dwóch mógł już skoczyć za nim w ogień. Po siedmiu stał się wizytówką. Synonimem.

Związek od początku był zresztą czymś więcej, niż miłością charyzmatycznego i lojalnego szkoleniowca do wiernego pracodawcy. Potęgę tworzonej na swoją modłę drużyny budował krok po kroku, stopniowo ulepszając jej kolejne elementy, niemal od podstaw, od początku według swojego projektu. Klopp i jego wzajemna sympatia z kibicami, z miastem – to jedna sprawa. Druga to odcisk jego ręki w zespole. W trakcie tej ewolucji poznał klub od podszewki, albo raczej zbudował klub od podszewki. Dlatego też o to, by Niemiec z rozpędu nie trafił dziś do nie tej szatni co potrzeba, zadbali organizatorzy spotkania:

Władze Borussii doskonale zdają sobie też sprawę z tego, że doping własnej drużyny będzie dziś dla kibiców wcale nie mniej ważny od tego, by po raz kolejny móc oddać hołd swojemu idolowi. Z tego też powodu poproszono fanów, że jeśli już chcą powiwatować na cześć Jürgena – niech zrobią to po końcowym gwizdku. Tak by w trakcie meczu nie zapominać o tym, że priorytetem dzisiejszego wieczoru jest wywalczenie jak najatrakcyjniejszej zaliczki przed rewanżem na Anfield. Że mimo wszystko nie da się postawić znaku równości między trenerem-legendą a klubem, że mimo wszystko ten drugi jest ważniejszy.

Truizm? Tak, ale ilu trenerów trafia na kibicowskie oprawy za życia, w momencie, gdy jasne jest, że odchodzą do konkurencji?

A to nie jest jedyna piękna scena z siedmiu lat Kloppa w Dortmundzie. Właściwie „piękne sceny” ten klub za kadencji legendarnego już trenera miewał co tydzień, maksymalnie co dwa tygodnie. Przykład? Walka o dominację w Zagłębiu Ruhry.

Doskonale wiadomo, co dla kibiców Borussii oznaczają derbowe pojedynki z Schalke. To święta wojna, najważniejszy mecz sezonu. Jak Niemcy długie i szerokie, nie ma żadnego innego starcia, które tak mocno elektryzowałoby cały kraj i skupiało na sobie uwagę wszystkich mediów. Jesienią 2008 roku Klopp po raz pierwszy posmakował co oznacza rywalizacja z „Królewsko-Niebieskimi”. Gdy w 54. minucie Heiko Westermann na Signal-Iduna Park strzelał na 3:0 dla gości, niewielu wierzyło już, że uda się odwrócić losy meczu. Ostatecznie dortmundczycy wyciągnęli ten kompromitujący rezultat na 3:3, a Kloppo w swoim stylu wariował przy ławce rezerwowych. To był jeden z pierwszych meczów, które budowały unikalną więź między kibicami a szkoleniowcem. Pod różnymi szerokościami geograficznymi mawia się: przegrajcie wszystko, spadnijcie z ligi – byle dobrze zagrać derby. Jeśli Klopp w ten sposób rozpoczął historię swoich bitew z Gelsenkirchen – nie mogą dziwić hymny na jego cześć.

Choć przecież istotniejsza wydaje się inna ze wspólnych przygód. „Jedyne, co mogę teraz powiedzieć to, że było naprawdę fajnie. Londyn to miasto Igrzysk Olimpijskich, pogoda była dobra, wszystko OK. Tylko wynik gówniany…„. Finał Ligi Mistrzów, który mógł być wisienką na żółto-czarnym torcie, Borussia ostatecznie przegrała, ale droga jaką pokonała by móc zagrać w tym spotkaniu, zasługuje na uznanie. Pucharu Europy zgarnąć się nie udało, ale tamta edycja Champions League tylko potwierdziła, że BVB należy już na dobre do grupy topowych drużyn na Starym Kontynencie.

Finał miał „gówniany wynik”, ale przecież z tamtej edycji zapamiętamy Borussię nie przegraną, ale masakrującą. Bez wątpienia najbardziej pamiętny mecz tamtego sezonu – najpiękniejsze spotkanie BVB za kadencji Jürgena. Emocje jakie towarzyszyły kibicom przez pełne 90 minut, agresywny, „heavymetalowy” styl gry Borussii Kloppa i ostateczny triumf nad wielkim klubem, który prowadził wówczas Jose Mourinho. 4:1 z Realem Madryt. A do tego wszystkie bramki zdobył Robert Lewandowski, który był symbolem tego, jak z młodego i nieopierzonego gracza, Niemiec potrafi ulepić zawodnika klasy światowej. Tak było z Lewym, tak było z Götze, Kagawą czy wieloma innymi. Nie zdziwilibyśmy się wcale gdyby 24 kwietnia każdego roku Kloppo dla upamiętnienia tamtego wieczoru otwierał butelkę najdroższej whisky – w pełni na to zasłużył.

Z ciepłych chwil warto jeszcze przypomnieć pierwsze mistrzostwo pod wodzą Niemca, które dortmundczycy zdobyli w 2011 roku, po dziewięcioletniej przerwie. 10 punktów przewagi nad Bayernem, aż 35 nad Schalke – lepszego scenariusza fani z Signal-Iduna Park nie mogli sobie wyobrazić. Do krajowych trofeów w późniejszym czasie JK dorzucił jeszcze jedną paterę (rok później), Puchar Niemiec i dwa Superpuchary. Naprawdę, określanie go mianem „legendarnego” nie jest nadużyciem.

***

Dzisiejsze starcie nie będzie jednak tylko okazją by Klopp choć przez chwilę znów mógł się poczuć jakby na sobie znów miał żółto-czarny dres Borussii i charakterystyczną dżokejkę. To nie tylko „Powrót Króla”, ale i okazja do tego by ponownie przeciwko sobie stanęło dwóch trenerów, których więcej łączy niż dzieli.

Po pierwsze: zarówno Kloppa, jak i Tuchela stworzył ten sam człowiek – Christian Heidel. Dyrektor sportowy Mainz (od lata Schalke) ma niesamowitą łatwość i wprawę w tym, by w byłych piłkarzach lub opiekunach grup juniorskich, dostrzegać cechy i umiejętności, które pozwolą im przebić się w zawodzie. Kloppa wyczarował przecież kompletnie znikąd, bo posadę szkoleniowca zaproponował mu w chwilę po tym, jak Jürgen skończył karierę zawodowego piłkarza. Karierę, a raczej przygodę, bo zawodnikiem nigdy przecież wybitnym nie był. Tuchel natomiast został wyłowiony z drużyny do lat 19, więc również doświadczenie w sterowaniu grupą dorosłych facetów miał zerowe.

Jeśli chodzi o styl prowadzenia swoich drużyn to obu trenerów łączy na pewno ich żywiołowość, wrodzony pracoholizm i niezdrowa wręcz fascynacja futbolem. Tak samo spontanicznie potrafią celebrować bramki swoich zawodników, tak samo intensywnie przeżywają każdą minutę i każdą akcję meczu. Zupełnie odmienne jest jednak ich spojrzenie na piłkę. Klopp to w pierwszej kolejności motywator, który chce po prostu by desygnowana przez niego jedenastka na boisku zapieprzała i cieszyła się grą. Tuchel to chłodny pragmatyk, strateg, który pieczołowicie ustawia swoich podopiecznych i stoi za każdym ich ruchem – od kierunku podania aż po stronę w którą mają pobiec.

Po drugie: Obaj tak samo błyskotliwie potrafią radzić sobie na konferencjach prasowych. Zdejmowanie presji z zawodników, sprytna gra słowem i co najmniej świetne relacje z dziennikarzami. Na wczorajszej sesji przedmeczowej nie szczędzili kurtuazji pod swoim adresem, ale widać też było w tym wszystkim ogromną naturalność, wzajemny szacunek i podziw.

***

Dziś Klopp na pewno może liczyć na gorące przywitanie ze strony trybun, ale tak kolorowo nie musi być już na boisku. Zdecydowanym faworytem tego spotkania będą gospodarze, a wszelkie sentymenty i czułości odejdą na drugi plan w momencie, gdy po raz pierwszy rozlegnie się gwizdek sędziego. Jedno jest jednak pewne – jakkolwiek ten mecz się nie potoczy, po jego zakończeniu Klopp będzie miał za sobą nie tylko garstkę kibiców, którzy przylecą z Liverpoolu, ale też 80-tysięczną, żółto-czarną ścianę fanatyków gospodarzy.

Jak za najpiękniejszych lat w BVB.

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Suche Info
17.10.2021

Milik z golem w Ligue 1 (wideo)

Trochę zapomnieliśmy o Arkadiuszu Miliku. Snajper reprezentacji Polski bardzo długo rehabilitował się po urazie łąkotki, stracił cały początek sezonu Ligue 1 i ostatnie zgrupowania reprezentacji Polski, na których brylowali Adam Buksa i Karol Świderski. Teraz jednak Milik chce wrócić na usta piłkarskiej Europy.  Oto jego trafienie w wygranym przez Marsylię 4:1 meczu z Lorient. Milik […]
17.10.2021
Weszło
17.10.2021

Mecz? Przystawka do konferencji Jose Mourinho!

Zacznijmy od tego, że Wojciech Szczęsny chyba już na dobre uporał się ze swoim drobnym kryzysem z początku sezonu. W dzisiejszym meczu Juventusu z Romą był jednym z najważniejszych zawodników Starej Damy. Obronił rzut karny, to jest największe osiągnięcie, ale wcześniej dwukrotnie wyjął też bardzo groźne uderzenia głową, a po przerwie – po prostu bardzo […]
17.10.2021
Inne sporty
17.10.2021

Znów to samo. Polacy przegrali w finale Speedway of Nations

Przez dwa dni rywalizacji w fazie zasadniczej Speedway of Nations – drużynowych mistrzostwach świata na żużlu – Polacy byli najlepsi. O zwycięstwie decyduje jednak jeden bieg, finałowy. Tam nasi reprezentanci zmierzyli się z Brytyjczykami i ich nadzieje na zdobycie pierwszego złota (do tej pory raz byli trzeci i dwukrotnie zdobywali srebro) rozwiały się już na […]
17.10.2021
Suche Info
17.10.2021

Szczęsny obronił karnego (wideo)

Wojciech Szczęsny sygnalizuje wzrost formy. Obronił karnego w meczu z Romą. Tak to wyglądało. Strzał Jordana Veretouta nie był najlepszy, właściwie to taki z gatunku tych, które często padają łupem bramkarzy, ale Szczęsnego, niezależnie od wszystkiego, należy pochwalić za wyczekanie, za czujność, za skuteczną paradę. WOJCIECH SZCZĘSNY OBRONIŁ RZUT KARNY! 👏 Polak zatrzymał strzał Jordana […]
17.10.2021
Suche Info
17.10.2021

Michniewicz: – Martwię mnie porażki, nie moja przyszłość

Czesław Michniewicz nie zostanie zwolniony z Legii Warszawa po porażce z Lechem Poznań. Dla sternika drużyny mistrza Polski to jedyny pozytywny sportowy aspekt tego wieczoru.  – Nie martwię się o swoją przyszłość, martwię się szóstą porażką. Co będzie, to będzie. Pracuję najlepiej jak potrafię. Początek sezonu mieliśmy trudny, walczyliśmy w pucharach. Cel nadrzędny, jaki postawiono […]
17.10.2021
Weszło
17.10.2021

Lech przekonał się na własne oczy, że wcale nie musi być tak, jak zawsze

To nie jest przyklepanie tytułu dla Lecha. Ale to prawdopodobnie jest koniec marzeń Legii o mistrzostwie. Legia bowiem nie musi się ścigać tylko z Lechem, ale też z Lechią, z Rakowem, pewnie i z Pogonią. A przede wszystkim musi się ścigać się z własną słabością. Kojarzycie ten legendarny wywiad Arkadiusza Malarza z Sonią Śledź? Legia […]
17.10.2021
Suche Info
17.10.2021

Michniewicz nie zostanie zwolniony

Na Łazienkowskiej wrze. Niedawno pisaliśmy, że Legia Warszawa złapała pucharową zadyszkę w lidze, że Czesławowi Michniewiczowi kończą się wymówki, które tłumaczą słabą grę na krajowym podwórku. Teraz już wiadomo, że to nie zadyszka, a kryzys, że wymówek nie ma już żadnych. Legia przegrała z Lechem w hicie kolejki i znacznie skomplikowała sobie szanse na obronę […]
17.10.2021
Suche Info
17.10.2021

Bednarek: – Mistrzostwa nie zdobywa się w październiku

W hicie kolejki Lech pokonał Legię i wielu uznało, że karty już są rozdane – mistrz Polski odpada z rywalizacji o zwycięstwo w polskiej Ekstraklasie, co równocześnie można interpretować jako wielką szansę dla Kolejorza. Filip Bednarek uważa jednak, że ani pozycja lidera w październiku, ani wygrana nad Legią nie mają większego znaczenia dla ostatecznych ligowych […]
17.10.2021
Uncategorized
17.10.2021

Kamiński: – Zrobiliśmy kolejny krok w walce o mistrzostwo

Jakub Kamiński, ubrany w okolicznościową koszulkę sławiącą jednobramkowe zwycięstwo nad Legią, na antenie Canal Plus Sport opisywał swoje emocje związane z triumfem w hicie Ekstraklasy. Tak wyglądała rozmowa, tak prezentowała się koszulka. Wygrana w Warszawie, powrót na pozycję lidera, kolejny przystanek na drodze do mistrzostwa? 🏆 W ekipie @LechPoznan humory dopisują, co dobrze oddaje też […]
17.10.2021
Suche Info
17.10.2021

Skorża: – Udało nam się być sobą

Szczęśliwy Maciej Skorża podsumował wygraną Lecha z Legią w hicie Ekstraklasy. – Udało nam się być sobą. Nie ukrywam jednak, że liczyłem na ciut lepszą grę. To nie jest marudzenie, bo najważniejszy pozostaje wynik. Dużo nas to zwycięstwo kosztowało. Były fragmenty meczu, w których niepotrzebnie daliśmy Legii za dużo miejsca. Nie byliśmy cierpliwi w szukaniu […]
17.10.2021
Ekstraklasa
17.10.2021

Liga na szczycie będzie ciekawsza, ale już chyba bez Legii

Tym meczem Legia Warszawa miała udowodnić, że nic jej jeszcze w Ekstraklasie nie uciekło, że w niej również potrafi wykrzesać z siebie coś ekstra. Podejmując Lecha Poznań nie była obciążona zmęczeniem po bojach w Lidze Europy, mogła się w pełni skoncentrować wyłącznie na krajowym podwórku. I co? I nic, mistrz Polski doznał szóstej porażki w […]
17.10.2021
Suche Info
17.10.2021

Krychowiak z golem w lidze rosyjskiej

Grzegorz Krychowiak strzelił gola w meczu 11. kolejki rosyjskiej ekstraklasy z Ufą. Reprezentant Polski, grający z opaską kapitana na ręce, wykorzystał rzut karny w 85. minucie meczu Krasnodaru z Ufą. Było to trafienie wyrównujące na 1:1. Krasnodar zajmuje szóste miejsce w lidze rosyjskiej. W tej chwili ma na koncie dwa gole i dwie asysty w […]
17.10.2021
Tenis
17.10.2021

Ons Jabeur tworzy historię. Patrzy na nią cały arabski świat

Już jutro Ons Jabeur stanie się pierwszą osobą z krajów arabskich – bez względu na płeć – która zadebiutuje w najlepszej „10” tenisowego rankingu w singlu. Dla Tunezyjki droga do tego osiągnięcia była naprawdę długa. Zwłaszcza, że pochodzi z kraju, w którym zawodowy tenis wcześniej niemal nie istniał. Dziś już istnieje, w dużej mierze za […]
17.10.2021
Weszło
17.10.2021

LIGA MINUS: CZY LEGIA SPADNIE Z LIGI CZ. II

Liga Minus świeżutko po hicie Ekstraklasy? Bardzo proszę. W galowym składzie – Wojciech Kowalczyk, Mateusz Rokuszewski, Paweł Paczul i Jakub Białek – zapraszamy o godz. 20. 
17.10.2021
Suche Info
17.10.2021

Lech prowadzi z Legią po golu Ishaka (wideo)

Nie można, nie można tak nonszalancko podchodzić do krycia Mikaela Ishaka we własnym polu karnym. Tym bardziej, jeśli do dośrodkowania ze stojącej piłki przymierza się Pedro Rebocho. A jednak, piłkarze Legii popełnili ten błąd i stracili bramkę.  Lech prowadzi w hicie Ekstraklasy. To był świetnie wykonany rzut wolny przez piłkarzy Macieja Skorży. Pedro Rebocho zawiesił, […]
17.10.2021
Suche Info
17.10.2021

Dramatyczna sytuacja podczas meczu Newcastle-Tottenham

To jeden z tych momentów, kiedy piłka nożna schodzi na drugi plan. Mecz Newcastle z Tottenhamem musiał zostać przerwany, ponieważ pomocy medycznej potrzebował jeden z kibiców na jednej z trybun St. James' Park. Odtwarzamy całą sytuację za Guardianem.  41. minuta. Tottenham prowadzi 2:1 z Newcastle. Coś się dzieje. Sergio Reguilon zaczyna wskazywać na zebrany na […]
17.10.2021
Suche Info
17.10.2021

Nieuznany piękny gol Jędrzejczyka

Ależ to byłby początek hitowego meczu tej kolejki Ekstraklasy między Lechem i Legią. Artur Jędrzejczyk załadował bardzo ładnego gola z woleja i już cieszył się z wyprowadzenia swojej drużyny na prowadzenie, ale wtedy szybko zagwizdał sędzia Tomasz Musiał, który dopatrzył się zagrania ręką stopera mistrza Polski.  Jak wyglądała ta sytuacja? Josue mocno dośrodkował z rzutu […]
17.10.2021
Weszło
17.10.2021

Obrazek dnia? Młodzieżowcy dający trzy punkty Cracovii

To była całkiem przyjemna przystawka przed daniem głównym, jakim jest mecz Lecha z Legią. Cracovia potrafiła zagrać fajnie w piłkę, aczkolwiek poprzeczka nie była dzisiaj zawieszona zbyt wysoko. Warta może i potrafiła kilka razy zmusić do wysiłku Hrosso, ale czy zasłużyła choćby na wywiezienie punktu? Skąd, nic z tych rzeczy. Najpierw „Pasy” kontrolowały mecz, a […]
17.10.2021