Zaliczyliśmy w ostatnim okienku kilka głośnych powrotów synów marnotrawnych do Ekstraklasy. Wolski ciągnie grę Wisły, Starzyński w tych kilku ostatnich kolejkach był chyba najlepszym i najrówniej grającym piłkarzem ligi, a Steblecki błysnął najpierw w Turbokozaku, potem na Legii. Do końca łudziliśmy się też, że może wreszcie na powrót zdecyduje się Paweł Dawidowicz. Przed okienkiem sporo mówiło się, że chłopak mógłby trafić na wypożyczenie do któregoś z klubów portugalskich albo nawet polskich, aż okno się zamknęło, o Dawidowiczu wszyscy zapomnieli jak niedawno o Wolskim i nikt już chyba nawet specjalnie nie sprawdza, jak mu się wiedzie w Lizbonie.

Na Zachodzie bez zmian – Dawidowicz traci czwartą rundę

A wiedzie się bez zmian…

W środę Benfica gra rewanż 1/8 finału z Zenitem. W pierwszym meczu Portugalczycy wygrali 1:0, ale sytuacja zdążyła się skomplikować na tyle, że trener Rui Vitoria ma do dyspozycji w dorosłym zespole tylko jednego stopera. Luisao i Lisandro złapali urazy, a Jardel jest zawieszony. Do Rosji z drużyną wybrali się Victor Lindelof (1994), który do niedawna grywał z Dawidowiczem, a teraz coraz częściej dostaje szansę w zespole A oraz absolutny debiutant, Ruben Dias (1997), który nie zawsze łapie się do składu Benfiki B. Paweł nawet w takich okolicznościach nie miał szans na wyjazd, ponieważ – jako zawodnik wychowany poza klubem – nie został nawet zarejestrowany do rozgrywek UEFA. Szkoda, bo – teoretycznie – lepszej szansy od losu chyba nie mógł dostać.

Zbliża się więc do końca już drugi sezon, tymczasem były lechista wciąż gnuśnieje w rezerwach. Benfica rozegrała w tym sezonie już 38 meczów na wszystkich frontach, w poprzednim 51, a Dawidowicz nie zaliczył w pierwszym zespole ANI MINUTY. Trener daje szansę kolejnym dzieciakom, zadebiutowali już Lindelof, Semedo, Guedes, Renato Sanches, o którego pyta Real czy nawet przeciętny Clesio, który już został pogoniony do Panetolikosu, a Polak pozostaje jedynie ciekawostką. Jednym z wielu obcokrajowców z rezerw, na których już dawno przestano liczyć. Nie zmieniły tego ani kontuzje stoperów, ani defensywnych pomocników, ani ostatnie powołanie od Nawałki. Jeśli ktoś liczył, że selekcjoner – podając rękę leżącemu Dawidowiczowi – w jakikolwiek sposób odmieni jego pozycję w klubie, to się przeliczył. Status quo.

Jesień 2014 – 0 minut
Wiosna 2015 – 0 minut
Jesień 2015 – 0 minut
Wiosna 2016 – 0 minut.

Jest sens jeszcze się łudzić?

Fot. FotoPyK

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments