Mijają lata, a Jagiellonia Białystok jest w pewnych kwestiach niereformowalna. Pamiętacie, jak w styczniu 2013 roku ścigano Przemysława Trytkę, by – oczywiście w ramach kontraktu – ubierał choinkę? Napastnik nie chciał rozwiązać umowy, więc upokarzano go właśnie w taki sposób. Przez trzy lata niewiele się zmieniło. Rok temu w rezerwach wylądował Mateusz Piątkowski, a teraz Filip Modelski przekonał się, że w przypadku akurat tego klubu naprawdę trzeba uważać, co się podpisuje.

Niby Polska, a prawie Białoruś – jak Jagiellonia więzi Modelskiego?

Wyjątkowo zastosujemy chronologię by sytuacja była bardziej zrozumiała. Kontrakt Modelskiego wygasa w czerwcu 2016. Jesienią 23-latek zaliczył przeciętną rundę, czego podsumowaniem był bardzo słaby mecz z Wisłą Kraków, kiedy został zdjęty w przerwie. To jak do tej pory ostatni występ Filipa w żółto-czerwonej koszulce. Następne komunikaty na temat Modelskiego dotyczyły przesunięcia go do rezerw. W pewnym momencie nawet zakazywano mu korzystania z klubowej siłowni i ośrodka treningowego, więc Modelski biegał po lesie, a na pierwsze mecze trzecioligowych rezerw był wpisywany jako… członek sztabu szkoleniowego. W ten sposób klub walczył, by zawodnik się złamał i zdecydował na przedłużenie kontraktu. On jednak już wcześniej uznał, że nie widzi dla siebie przyszłości w Jagiellonii i w czerwcu się pożegna.

Czy Jagiellonia miała formalne prawo przesunąć Modelskiego do rezerw? Tak – według regulaminu – można postąpić jednie wtedy, gdy forma zawodnika drastycznie spadnie. Modelski – jak niemal cała drużyna – prezentował się jesienią słabo. Tak też argumentował to Michał Probierz przed Izbą ds. Rozwiązywania Sporów. Generalnie jednak sprawa uzasadniania czyjejkolwiek formy sportowej jest dość płynna, bo w takich sytuacjach zwykle trudno obiektywnie ocenić, czy ktoś gra dobrze, czy słabo. Mówiąc wprost – jeżeli bat będzie konieczny, to bez problemu się znajdzie.

Wypada jednak zadać inne pytanie. Z jednej strony Jagiellonia uznała, że Modelski zaliczył taki zjazd, iż potrzebne są rezerwy. Z drugiej jednak… zaproponowała mu przedłużenie kontraktu. Widząc, że chłopak za dwa miesiące może związać się z nowym pracodawcą, jednak zaoferowano mu nową umowę. Czy jedno z drugim się nie kłóci? Ależ oczywiście, że się kłóci, bo Modelski koniec końców nie spadł do rezerw na chwilę, by podnieść swój poziom, tylko początkowo w ogóle odsunięto go od treningów z zespołem. To już odbywało się wyżej, poza Probierzem, który akurat dość często ma w zwyczaju „zrzucać” piłkarzy na moment do rezerw, by ci odzyskali formę. – Zadecydowały wyłącznie względy sportowe – ucina temat szkoleniowiec Jagiellonii, a władze klubu mają za złe Modelskiemu, że ten obiecał, iż przedłuży kontrakt, a potem się z tego wycofał.

Piłkarz zwrócił się do PZPN z wnioskiem o rozwiązanie kontraktu. Władze jednak przyjęły uzasadnienie klubu o spadku formy i odrzuciły ten wniosek. W tzw. międzyczasie przeleciało prawie całe okienko, a 23-latek grywa – na co ostatecznie mu pozwolono – w rezerwach i odlicza dni do końca czerwca. Nawiasem mówiąc, niezrozumiały jest też fakt, dlaczego Jagiellonia sama nie chce przystać na rozwiązanie kontraktu. Do klubu ściągnięto dwóch nowych prawych obrońców (Siroka i Burligę), Modelskiemu trzeba przelewać co miesiąc ok. 20 tysięcy złotych, ale w Białymstoku obowiązuje zasada psa ogrodnika – nie grasz u nas, to nie grasz w ogóle, co akurat jest średnio logiczne, bo nie mówimy tu o Vassiljevie, który z miejsca podniósłby poziom 3/4 drużyn Ekstraklasy, tylko zwykłym średniaku. To już jednak osobna, subiektywna sprawa.

Według działaczy Jagiellonii – Modelski jest na tyle słaby, że trzeba było go całkiem odpalić od treningów, ale na tyle dobry, że wypada z nim przedłużyć kontrakt. Żelazna logika.

Fot. FotoPyK

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments