Podoba nam się ta nowa, świecka tradycja, że Ekstraklasę otwiera gol kuriozum. Jesień inaugurowaliśmy efektownym przyrosiem, teraz kluczem do bramki był Sadlok wygrywający pojedynek główkowy z Głowackim. Komediowego gola doceniamy, lubimy je, są ważną ligową przyprawą, ale generalnie Ekstraklasa wróciła z gracją skacowanego, wczołgującego się do domu nad ranem z przepitą wypłatą i podartą kurtką.

Jak inaugurować ligę, to kuriozalnym golem. Nowa tradycja Ekstraklasy

Czego tu nie było! Tysiąc sto jeden dośrodkowań, z których połowa wylądowała na trybunach. Przewrotka Boguskiego (tak!), która na szczęście nie zakończyła się wjazdem karetki na boisko. Mieliśmy Kamila Dankowskiego, od którego lepiej zagrałby dziś Józef Dankowski, oglądaliśmy elektrycznego jak zwykle Pawełka, dla którego największym zagrożeniem są najprostsze sytuacje, i który kiedyś strzeli sobie gola wybijając piłkę z piątki. Nowe twarze to choćby podróbka Kodżiro, dosyć ordynarna, a także Bałaszow, który siłę strzału ma taką, jakby ostatnio obiad jadł w zeszłym roku.

Koń jaki jest, każdy widzi. To była kopanina. W najgorszym ligowym wydaniu, siódmy sort. Gra bez ładu, składu, taka z gatunku tych, które wyrabiają sarkazm i ironię, dają całkiem sporo frajdy, ale jeśli cenisz czarny humor.

Powiemy tak: nieprzypadkowo mecz rozstrzygnął czysty przypadek. W tak chaotycznym meczu to jedyny logiczny układ.

No dobra, poszukajmy trochę pozytywów. Śląsk na pewno mógł wyglądać gorzej, wyglądał gorzej wiele razy jesienią – czarnej rozpaczy nie było, są trzy punkty. Kodżiro z Wrocławia rozczarował, ale jakieś przebłyski pokazał, by dalej budzić nadzieję kibiców. Na stadion przyszło też trzynaście tysięcy kibiców, blisko dziewięć tysięcy więcej niż na poprzednim domowym meczu. Drgnęło, akcja marketingowa, z przedmeczowym koncertem włącznie, ostatecznie przyniosła skutek.

Wisła? Wisła, w najgorszym układzie, może kończyć tę kolejkę jako czerwona latarnia Ekstraklasy. Niepojęte, i nawet jak do scenariusz się nie zrealizuje, to pokazuje skalę problemów. Podobał nam się Ondrasek, który potrafił ulepić z byle czego niezłą okazję, wypracować też taką kolegom – będzie z niego pożytek. Ale poza tym?

Poza tym kibice Wisły muszę nadzieję pokładać w wierze, że był to falstart, a nie aktualny stan jakości Białej Gwiazdy. Zwycięstwa? O czym my mówimy, skoro Wisła nie strzeliła gola od pięciu kolejek, a poprzednie trafienie też wyjątkowo gorzkie, bo w przegranych derbach.

balaszow

Fot. FotoPyK

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments