Piast Gliwice dokonuje kolejnego wzmocnienia, znów w ofensywie, ale wypada ten ruch potraktować jak odpowiedź na transfer Lecha Poznań. Skoro mistrz kraju bierze napastnika, którego zatrzymano za bójkę w pubie, demolował parkometry i rowery, a także ugryzł policjanta, to obecny lider Ekstraklasy nie chce być gorszy. Artursa Karasausksa wyrzucano w przeszłości z młodzieżówki za alkoholowe wybryki, a w klubie dowiedzieli się o jego wyjściu do kasyna.

Z Rakelsem wyleciał kiedyś z kadry. Teraz trafił do Piasta

Rok 2013. Deniss Rakels, niedawny król strzelców ligi łotewskiej, po porażce z Legią wybiera się do Pragi z dwoma kolegami z Zagłębia, wrzucają fotki do sieci, za co obrywają w Lubinie. Kara jest i finansowa, i sportowa (zesłanie do rezerw). Ale Rakels szybko idzie za ciosem – przy okazji zgrupowania reprezentacji Łotwy do lat 21 i zwycięstwa nad Liechtensteinem idzie z czterema innymi zawodnikami w miasto. Sprawa wychodzi na jaw, każdy z nich za złamanie regulaminu zostaje usunięty z młodzieżowej drużyny narodowej. Jednym z balangowiczów jest Karasausks.

Image and video hosting by TinyPic

Trudno nie dostrzec podobieństw między Karasausksem a Rakelsem. Obaj są z rocznika 1992, obaj dość szybko stali się panami własnego podwórka. Nowy piłkarz Piasta debiutował w lidze w wieku 17 lat, po niespełna miesiącu miał za sobą skompletowanego hat-tricka. Wybierano go największym talentem w kraju, został królem strzelców ligi. We wczesnym wieku wyjechał też za granicę – Rakels długo nie mógł odnaleźć się w Polsce, a Karasausks odbijał się od ściany najpierw w ukraińskim Dnipro, a następnie w rosyjskim Rubinie. Po każdym nieudanym półroczu wracał do ojczyzny.

Teraz wyjeżdża z Łotwy po raz trzeci. W tamtejszej lidze nic już nowego nie osiągnie, ma świetne indywidualne statystyki: 99 meczów, 42 gole, 20 asyst, do tego indywidualne nagrody. Z dobrej strony pokazał się też w obecnej edycji Ligi Europy, strzelając w rywalizacji z St. Patricks dwie bramki i z Debreczynem – również dwie. Jego zespół, Skonto Ryga, zremisował początkowo z Węgrami 2:2, ale w rewanżu przerżnął już 2:9. Kilka lat temu, w eliminacjach Champions League 2011/12, Łotyszy ograła Wisła Kraków.

Karasausks był znany w Polsce jednak wcześniej. W 2010 roku, gdy Zagłębie szykowało transfer Rakelsa, drugim z 18-latków interesowała się Lechia. – On przypomina stylem gry Roberta Lewandowskiego. To wielki talent i gdyby udało nam się go pozyskać, byłby to strzał w „10” – nie ukrywał w Gazecie Wyborczej Aleksiej Tiereszczenko, szef skautów Lechii. Już wtedy mówił, że Karasausks to piłkarz, po którego za chwilę zgłoszą się kluby z zachodu Europy.

– Arturs to bardzo utalentowany chłopak, ale dotychczas brakowało mu podejścia i determinacji, by wskoczyć na wyższy poziom. Za potwierdzenie jego umiejętności niech świadczy fakt, że Pahars wystawiał go w składzie niemal w każdym meczu reprezentacji. No ale problemem był też jego charakter – mówią nam twórcy serwisu One Nil Up. – Wydaje się, że w końcu zmienił myślenie i skupił się na swojej grze. Ale warto tutaj pamiętać o problemach Skonto w dwóch ostatnich sezonach, zaległościach w wypłatach sięgających pięciu czy nawet ośmiu miesięcy. Karasausksa też ten problem dotknął. Myślę jednak, że rozumiał, że z tego miejsca będzie mu łatwiej wyjechać raz jeszcze do innego kraju.

Od czasu, gdy chciała go Lechia, minęło pięć lat. Chłopak zaliczył dwa krótkie podejścia do Rosji i na Ukrainę – w obu poległ. Do tego dał się poznać jako ten, który ma trochę grzechów na sumieniu… Może w końcu dojrzał?