Z Rakelsem wyleciał kiedyś z kadry. Teraz trafił do Piasta

Piotr Tomasik

26 stycznia 2016, 15:07 • 3 min czytania

Reklama
Z Rakelsem wyleciał kiedyś z kadry. Teraz trafił do Piasta

Piast Gliwice dokonuje kolejnego wzmocnienia, znów w ofensywie, ale wypada ten ruch potraktować jak odpowiedź na transfer Lecha Poznań. Skoro mistrz kraju bierze napastnika, którego zatrzymano za bójkę w pubie, demolował parkometry i rowery, a także ugryzł policjanta, to obecny lider Ekstraklasy nie chce być gorszy. Artursa Karasausksa wyrzucano w przeszłości z młodzieżówki za alkoholowe wybryki, a w klubie dowiedzieli się o jego wyjściu do kasyna.

Reklama

Rok 2013. Deniss Rakels, niedawny król strzelców ligi łotewskiej, po porażce z Legią wybiera się do Pragi z dwoma kolegami z Zagłębia, wrzucają fotki do sieci, za co obrywają w Lubinie. Kara jest i finansowa, i sportowa (zesłanie do rezerw). Ale Rakels szybko idzie za ciosem – przy okazji zgrupowania reprezentacji Łotwy do lat 21 i zwycięstwa nad Liechtensteinem idzie z czterema innymi zawodnikami w miasto. Sprawa wychodzi na jaw, każdy z nich za złamanie regulaminu zostaje usunięty z młodzieżowej drużyny narodowej. Jednym z balangowiczów jest Karasausks.

Image and video hosting by TinyPic

Trudno nie dostrzec podobieństw między Karasausksem a Rakelsem. Obaj są z rocznika 1992, obaj dość szybko stali się panami własnego podwórka. Nowy piłkarz Piasta debiutował w lidze w wieku 17 lat, po niespełna miesiącu miał za sobą skompletowanego hat-tricka. Wybierano go największym talentem w kraju, został królem strzelców ligi. We wczesnym wieku wyjechał też za granicę – Rakels długo nie mógł odnaleźć się w Polsce, a Karasausks odbijał się od ściany najpierw w ukraińskim Dnipro, a następnie w rosyjskim Rubinie. Po każdym nieudanym półroczu wracał do ojczyzny.

Teraz wyjeżdża z Łotwy po raz trzeci. W tamtejszej lidze nic już nowego nie osiągnie, ma świetne indywidualne statystyki: 99 meczów, 42 gole, 20 asyst, do tego indywidualne nagrody. Z dobrej strony pokazał się też w obecnej edycji Ligi Europy, strzelając w rywalizacji z St. Patricks dwie bramki i z Debreczynem – również dwie. Jego zespół, Skonto Ryga, zremisował początkowo z Węgrami 2:2, ale w rewanżu przerżnął już 2:9. Kilka lat temu, w eliminacjach Champions League 2011/12, Łotyszy ograła Wisła Kraków.

Reklama

Karasausks był znany w Polsce jednak wcześniej. W 2010 roku, gdy Zagłębie szykowało transfer Rakelsa, drugim z 18-latków interesowała się Lechia. – On przypomina stylem gry Roberta Lewandowskiego. To wielki talent i gdyby udało nam się go pozyskać, byłby to strzał w „10” – nie ukrywał w Gazecie Wyborczej Aleksiej Tiereszczenko, szef skautów Lechii. Już wtedy mówił, że Karasausks to piłkarz, po którego za chwilę zgłoszą się kluby z zachodu Europy.

– Arturs to bardzo utalentowany chłopak, ale dotychczas brakowało mu podejścia i determinacji, by wskoczyć na wyższy poziom. Za potwierdzenie jego umiejętności niech świadczy fakt, że Pahars wystawiał go w składzie niemal w każdym meczu reprezentacji. No ale problemem był też jego charakter – mówią nam twórcy serwisu One Nil Up. – Wydaje się, że w końcu zmienił myślenie i skupił się na swojej grze. Ale warto tutaj pamiętać o problemach Skonto w dwóch ostatnich sezonach, zaległościach w wypłatach sięgających pięciu czy nawet ośmiu miesięcy. Karasausksa też ten problem dotknął. Myślę jednak, że rozumiał, że z tego miejsca będzie mu łatwiej wyjechać raz jeszcze do innego kraju.

Od czasu, gdy chciała go Lechia, minęło pięć lat. Chłopak zaliczył dwa krótkie podejścia do Rosji i na Ukrainę – w obu poległ. Do tego dał się poznać jako ten, który ma trochę grzechów na sumieniu… Może w końcu dojrzał?

Reklama

Najnowsze

Reklama
Polecane

Chwalińska docenia Świątek po wygranej. „To żyjąca legenda”

Marcin Długosz
0
Chwalińska docenia Świątek po wygranej. „To żyjąca legenda”
Ekstraklasa

Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…

Mikołaj Duda
12
Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…

Weszło

Reklama