Reforma jednak zostaje. Przynajmniej na razie…

Piotr Tomasik

15 grudnia 2015, 21:37 • 2 min czytania

Reklama
Reforma jednak zostaje. Przynajmniej na razie…

No i ziup – znowu skręt. Już wydawało się, że ekstraklasa w obecnym kształcie (ESA37) przestanie istnieć, już trwały konsultacje, czy nowy kształt ligi przyklepie PZPN, już zapisano w kontrakcie telewizyjnym minimalną liczbę meczów w sezonie, by można było wrócić do tradycyjnego formatu: 16 drużyn, 30 kolejek. Aż nagle zmiana: ESA37 zostaje. Działacze klubowi ostatecznie się porozumieli, że jeszcze w tym roku nie będą przy rozgrywkach gmerać.

Reklama

Za moment znowu komentarze zaroją się od opinii – czy to dobrze, czy źle.

Pisaliśmy sto razy: nam się ten system podoba i tyle. Wszystkie drużyny grają o coś przez 30 kolejek, nie ma żadnej martwej strefy, czyli drużyn, które o w puchary nie celują, a którym spadek nie grozi. To dopiero było utrapienie. Te wszystkie mecze dwóch drużyn, które najchętniej sezon skończyłyby w połowie marca. Teraz jeśli już ktoś może poczuć się spokojny, to dopiero po 30 kolejkach, jeśli zapewni sobie awans do grupy mistrzowskiej. Ale i wtedy ma o co grać, chyba że ambicje sportowe w klubie nie istnieją (temu jednak żaden system nie może przeciwdziałać).

I dobrze, że decyzje zapadły już teraz, a nie w momencie, gdy górę brałyby emocje – sytuacja w tabeli jest dynamiczna, zaraz punkty zostaną podzielone, przedstawicielom różnych klubów na moment przepalą się styki. Argumenty zejdą na dalszy plan, a liczyć się będzie, czy konkretna drużyna straciła, czy też zyskała na podziale.

Fot. FotoPyK

Reklama

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Cracovio, ogarnij napastnika! Bartosz Grzelak po raz pierwszy nie zremisował

Kacper Korpak
19
Cracovio, ogarnij napastnika! Bartosz Grzelak po raz pierwszy nie zremisował