Przemysław Rudzki potrafi rozszerzyć dobę do niebotycznych rozmiarów. Bywają dni, że wicenaczelny „Przeglądu Sportowego” po zaliczeniu 164 obowiązków w redakcji, skomentowaniu meczu Premier League i zrobieniu skrótów, pisze felieton do poniedziałkowego wydania gazety w takim stanie, że… rano czytając go, nie ma pojęcia, o czym jest. Jak to się stało, że przepracowanie zaprowadziło go aż do Zbąszynka? Dlaczego brak redakcyjnego pędu wspomina jako najgorszy okres w życiu? Czy przez napisanie romansu fantasy rozliczy się z upadającą cywilizacją? O tym wszystkim w najnowszym odcinku „Cwanego Gapy” Przemysław Rudzki, autor książek „Gracz” i „Futbol i cała reszta”.

Cwany Gapa: Człowiek, który pomylił Berlin z Warszawą