Reklama

Kilka miesięcy bez kontuzji? Nie ma szans. Wielki pech Sobiecha

Piotr Tomasik

Autor:Piotr Tomasik

05 grudnia 2015, 15:05 • 3 min czytania 0 komentarzy

Od momentu, gdy w lipcu 2011 zamienił Warszawę na Hanower, ciężko było o taką serię w Bundeslidze. 12 spotkań z rzędu w podstawowym składzie – takiej szansy na pokazanie się Artur Sobiech wcześniej nie dostał. Ba! Choć mamy dopiero grudzień: już wyrównał swój najlepszy pod tym względem wynik w przekroju całego sezonu (12 razy wybiegał na mecz ligowy w pierwszej jedenastce w całych rozgrywkach ligowych 2013/14), a także spędził na murawie blisko dwa razy więcej minut niż w całym poprzednim. Można było spierać się, czy polski napastnik wykorzystuje swoje pięć minut – tylko trzy gole w tym czasie w lidze plus jeden w Pucharze, wszystkie w przegranych meczach – ale dyskusja ta właśnie schodzi na dalszy plan. 

Kilka miesięcy bez kontuzji? Nie ma szans. Wielki pech Sobiecha

Wczoraj Hannover grał z Schalke. Już w pierwszej minucie tego spotkania Sobiech starł się z rywalem, niefortunnie postawił stopę, czego nie wytrzymał jego staw skokowy. Po interwencji służb medycznych Polak wrócił jeszcze na boisko, ale wytrwał na nim tylko do 17. minuty. Nie poznaliśmy jeszcze ostatecznej diagnozy, ale wszystkie wieści dobiegające zza zachodniej granicy mówią, że w tym roku polski napastnik raczej już nie zagra.

Z jednej strony oczywiście współczujemy chłopakowi, bo jak na swoje 25 lat na karku, kartotekę kontuzji ma zdecydowanie zbyt mocno rozbudowaną, ale z drugiej powraca pytanie, które już kiedyś zadawaliśmy, a mianowicie – czy Sobiech ma w ogóle zdrowie do poważnego grania?

To jego piąty sezon na poziomie Bundesligi. Już czternasty raz z gry wykluczą go mniejsze lub większe problemy ze zdrowiem. Najprawdopodobniej już po raz szósty będzie to przerwa trwająca co najmniej miesiąc.

– lipiec 2011 – chwilę po transferze do Hannoveru odnowiła mu się kontuzja kolana, z którym miał problemy w końcówce swojej gry w Ekstraklasie (7 tygodni przerwy)

Reklama

– styczeń 2014 – częściowe zwyrodnienie ścięgna Achillesa (6 tygodni przerwy)

– marzec 2014 – zerwanie więzadła w lewym kolanie (3 miesiące przerwy)

– grudzień 2014 – naderwanie więzozrostu (7 tygodniu przerwy)

– marzec 2015 – naderwanie więzadła w prawym kolanie (6 tygodniu przerwy)

– grudzień 2015 – problemy ze stawem skokowym

Do tego – tak jak już wspominaliśmy – osiem mniejszych urazów, które eliminowały Sobiecha na góra trzy spotkania. Coś tu wyraźnie nie gra. Zmiana diety na tę Lewandowskiego, o której wiele się ostatnio w kontekście Sobiecha pisało, to oczywiście krok w kierunku profesjonalizmu, ale w tym przypadku problem wydaje się zdecydowanie poważniejszy niż właściwe żywienie.

Reklama

Nie ma odpowiedniego momentu na złapanie kontuzji, ale trzeba przyznać, że ta przyszła w wyjątkowo złym. Przecież ledwie Sobiech zdążył wrócić do reprezentacji (wczoraj gola zdobył Łukasz Teodorczyk, jego najpoważniejszy konkurent). Dodatkowo sporo mówiło się o tym, że władze Hannoveru planują już zimą sprowadzić jakiegoś niezłego kozaka do ataku. A nie dość, że Polak nie dał zbyt wielu argumentów sportowych, by odwieść ich od tego pomysłu, to jeszcze dorzucił jeden powód, by sięgnąć głębiej do kieszeni.

Najnowsze

Niemcy

Niemcy

Dramat Bartosza Białka. Po raz trzeci zerwał więzadła krzyżowe w kolanie

Damian Popilowski
8
Dramat Bartosza Białka. Po raz trzeci zerwał więzadła krzyżowe w kolanie

Komentarze

0 komentarzy

Loading...