post Avatar

Opublikowane 02.10.2015 09:03 przez

redakcja

Jego kariera to ciągłe wzloty i upadki. Kiedy znalazł się na fali wznoszącej w Boltonie i wydawało się, że pokaże się w Premier League, przegrał rywalizację. Kiedy spakował już walizki do Glasgow, przytrafiła się kontuzja. W końcu odbudował się w Tromso, potem wzmocnił pozycję w Dundee i dość nieoczekiwanie wylądował w Pogoni. Dziś jest jednym z najlepszych, a może i najlepszym stoperem Ekstraklasy. Jarosław Fojut w dłuższej rozmowie opowiada o swojej karierze. 

Skąd brytyjskie blachy w samochodzie?

Planowałem dłużej być w Szkocji, ale taką mam umowę z Mercedesem, że do września będę jeździł z brytyjską rejestracją. Później trzeba będzie zmienić auto.

Dlaczego w ogóle wróciłeś do Polski? Wydawało się, że odbudowujesz swoją pozycję w Dundee i za moment albo przeskoczysz do lepszego szkockiego klubu, albo do Championship.

Początkowo taki był plan. Patrząc na finanse – nie dostałem w Dundee super oferty, ale dającą perspektywę fajnej przyszłości. Po roku-dwóch planowałem odejść i ruszyć właśnie do Championship. Pojawiło się nawet jakieś zainteresowanie, ale zmieniła się tam struktura zatrudniania zawodników. Kiedyś nie było żadnych limitów, a teraz żeby kogoś zatrudnić, trzeba najpierw z kogoś zrezygnować. Ograniczenia budżetowe. Nie ma już tak, że biorą, kogo chcą i płacą. Summa summarum nie zgłosił się jednak klub, który mógłby zapłacić za mnie kwotę oczekiwaną przez Dundee.

To jak trafiłeś do Pogoni?

Ze względów prawnych przez najbliższy rok nie mogę o tym mówić. Za rok powiem więcej. Zastanawiałem się nawet, czy mógłbym jeszcze wstrzymać się z powrotem do Polski. Gdybym był sam, pewnie tak bym postąpił. Poczekałbym jeszcze rok, pograł w Dundee i odszedł do innego klubu. Ale te wszystkie tułaczki, odejścia, przeprowadzki, transfery… Nawet Tromso, które wyciągnęło do mnie rękę, gdy tego najbardziej potrzebowałem. Za dużo było tych rozjazdów i to wcale nie w bliskie rejony jak Niemcy.

Z dzisiejszej perspektywy wyjazd do Tromso wydaje się absurdalny. Grałeś tam nawet w drugiej lidze.

Teraz wrócili do pierwszej, ale to prawda, może wygląda absurdalnie, choć sam traktuje to jako fajną lekcję. Jeżeli zależało mi na pucharach, to nie mogłem trafić do lepszego klubu. Musiałbym przejść do Legii, która mnie nie chciała albo Azerbejdżanu lub Kazachstanu, a kluby z tej części świata i tak niekoniecznie awansują do Ligi Europy. Poza tym Norwegia była testem dla mojego kolana po operacji. Treningi i większość meczów na sztucznej murawie.

Jeżeli kolano wytrzyma tam, to wytrzyma wszędzie?

Dokładnie, o to chodziło. Kiedy dopiero zacząłem biegać i mieć pierwszy kontakt z piłką, Tromso zaoferowało mi kontrakt i zaczęło płacić. Po ponad pół roku bez gry i wynagrodzenia to był upadek nie na cztery łapy, a na osiem. Więcej też jednak ode mnie oczekiwano. W Śląsku byłem młodym chłopakiem, jednym z wielu, a tam docelowo miałem zostać liderem. I tak już pozostało. Zaliczyłem fajne przetarcie, bo w kolejnych klubach też miałem pełnić taką rolę.

Jak znosiłeś noce polarne? Norwegia nazywana jest krajem samobójców i depresji.

Ciężko się przyzwyczaić, że jedziesz na trening, na zewnątrz jest szaro, wracasz o 12-13 i już kompletnie ciemno. Mózg mówi, że masz iść spać. Patrzysz na zegarek. Czternasta. Da się dostosować, ale zegar biologiczny wariuje. Kiedy przez 24 godziny jest jasno – podobnie. Worki od śmieci na okna, żeby zaciemnić pokoje i godzinę przed snem do łóżka, żeby mózg zaczął funkcjonować. Z dwojga złego wolę jednak dzień polarny. Zawsze to witamina D i promienie, co bardziej pozytywnie wpływa na człowieka.

TRENING DUNDEE UNITED FOOTBALL CLUB --- DUNDEE UNITED FC TRAINING

Patrząc z perspektywy Polski, gdzie nikt nie ogląda ligi norweskiej, można było pomyśleć, że Jarek Fojut się kończy. Spadł z ligi i idzie w dół po kontuzji. Jak ty do tego podchodziłeś? Nie bałeś się, że nadchodzi załamanie sportowe, z którego już się nie podniesiesz?

Nie, bo nigdy nie podejmuję decyzji „na teraz”. Nie myślę tylko o pieniądzach. Skupiam się na przyszłości, kolejnym kroku. W Norwegii regularnie pojawia się wielu skautów i trenerów. Wielu młodych chłopaków wyjeżdża też stamtąd na Wyspy. To jeden z głównych argumentów, dla którego tam poszedłem. Czy bałem się, że się kończę? Nie, miałem za sobą tyle meczów, po których słyszałem, że Fojut jest słaby i do niczego się nie nadaje, że nie mogło mnie to załamać. Nawet ostatnio, w pucharze z Jagiellonią po czerwonej kartce na Świderskim. Dzień przed meczem murawa była tak mokra, że piłka szybko mi skozłowała i przeleciała. W trakcie spotkania spodziewałem się więc, że znowu poleci dalej, wyciągnąłem nogę i kopnąłem Świderskiego. Nie mogłem mieć pretensji do sędziego, że mnie wyrzucił. Liczyłem, że może da mi żółtą, ale czułem, że wkręty poleciały po barku, więc spokojnie zszedłem z boiska.

Jedyna taka ryska w tym sezonie.

Na razie układa się fajnie, ale dla mnie to nic nowego. Często w karierze zaliczałem dobre początki. Dlatego nie podchodzę z hurraoptymizmem. Chcę po prostu utrzymać formę.

Zgadzasz się z pozytywnymi opiniami na swój temat czy jednak sam coś sobie wyrzucasz?

Zawsze miło słyszeć od kibiców, że tworzymy z Kubą jedną z lepszych par stoperów ostatnich lat w Pogoni, ale podchodzę do pochwał z przymrużeniem oka. Nie umniejszam drużynie. Dzięki chłopakom z przodu jest nam łatwiej. To daje pewność siebie. Mamy przekonanie, że jeżeli utrzymamy zero z tyłu, to oni i tak strzelą. To najmniej doświadczony zespół, w jakim grałem. Widzisz chłopaków, którzy godzinę po treningu walą wolne, wrzutki i zastanawiasz się, skąd oni biorą tę energię. Fajnie, że ci, którzy nie do końca grają tyle, ile by chcieli, wiedzą nad czym pracować, zamiast narzekać w chacie na trenera. To daje sygnał, że i my – starsi – musimy być na topie, by się utrzymać. Ta chemia przekłada się na boisko.

Młode pokolenie bardzo się zmieniło od czasów, kiedy sam byłeś młody? 

W ich wieku byłem w Boltonie, gdzie panowało podejście typowej starej angielskiej piłki. Młodzi mieli pracować nie tylko na boisku. Szykowanie sprzętu, pompowanie piłek czy mycie butów starszych. Tak przygotowywało się ich do odpowiedzialności. Często ci, którzy sobie nie radzili lub nie traktowali tego poważnie, tracili zaufanie trenerów lub szacunek chłopaków z pierwszego zespołu. Potem wchodząc do drużyny, było im trudniej niż tym, którzy wykonywali obowiązki sumiennie. W Śląsku trafiłem na chłopaków starszej daty jak Darek Sztylka czy Krzysiek Wołczek, którzy sami przeszli falę i potrafili utrzymać u młodych poziom pomiędzy pewnością siebie a trzymaniem nosa na odpowiedniej wysokości. Dziś młodzi mają wszystko. Nie mają z kolei tego, co było kiedyś – fali i presji wejścia do szatni. Czy to dobrze? Nie wiem. Idziemy jednak w kierunku Zachodu.

Jak dużą widzisz różnicę pomiędzy rocznikiem 1987 a 1997? Przepaść?

Co mnie uderza w dzisiejszej młodzieży? Są bardzo bezczelni. Uwielbiam to. Nie lubię grzecznych, którzy zawsze powiedzą „tak, tak”. Cenię tych, którzy szanują szatnię, ale na boisku są chamami.

To kto jest u was największym chamem?

Robert Obst. Jeszcze nie nadszedł jego czas, ale to bardzo rzetelny, sumienny chłopak. Przykłada się, żeby pomagać nam w relacjach z młodymi. Nie ma jednak tak, że poproszę go o zrobienie kawy, to od razu idzie ją zrobić. To jest fajne, choć starsi czasem się wkurzają.

Z drugiej strony powiedziałeś, że patrząc na niektórych młodych, widzisz prawdziwych atletów.

Łukasz Zwoliński – nie chcę go nazywać „produktem” – to zawodnik, który może dużo osiągnąć. Nie jest jednak tak, że już wyjedzie za granicę i zrobi karierę. Dobrze, żeby poszedł drogą Lewandowskiego. Zostaje królem strzelców, robi różnicę w lidze i wyjeżdża. Żeby nie wrócił za szybko. Żeby nie musiał się odbudowywać i cieszyć się, że w ogóle gra. Niech wyjedzie z nazwiskiem, niekoniecznie od razu do super klubu. U napastnika jest najważniejsza regularność. Tacy jak Łukasz są na rynku gorącym kąskiem. Samo ciało atlety jednak nie wystarczy. Ważne, żeby połączyć z głową.

Michniewicz mówi, że stworzyliście ostrą rywalizację na treningach, która świetnie na was wpływa.

Łukasz to typ zawodnika, z którym nienawidzę się mierzyć. Niekoniecznie szybki, ale silny i świetnie grający ciałem. Nie musi skakać do główek, ale wygrywa, bo potrafi przed kontaktem tak się ustawić, że obrońca traci równowagę. Często mu tłumaczę, czego obrońcy nie lubią. Nawet najtwardsi stoperzy nie znoszą, gdy napastnik jest takim chamem. Łukasz chce się uczyć, ale widać też efekty. To, co robimy, przekłada się na mecze. Zwróć uwagę, jak przepchnął Piotrka Celebana przy golu ze Śląskiem. Jest też bardzo konkretny. Weźmy mecz z Podbeskidziem – mógł oddać Miłoszowi, ale gdy zauważyłem, jak dostał piłkę na 30. metrze i poszedł na dwóch, to wiedziałem, że nikomu nie poda. Ale to fajna cecha. 80-90 procent najlepszych napastników świata też by nie podało.

Widzisz analogie pomiędzy dzisiejszą Pogonią a Śląskiem, w którym występowałęś? Też nie wróżono wam sukcesów, nie mieliście przed sezonem najmocniejszego składu, a potem wszystko zaczęło grać? Czy może za wcześnie na takie porównania?

Dam opinię na koniec sezonu. Na razie idzie, ale ciężko powiedzieć, co będzie dalej. Nie wiem, jak zareagujemy na porażki. W Śląsku mieliśmy pewną wytyczoną drogę. Kiedy w 2010 roku przyszedł trener Tarasiewicz, mówiło się, że w 2012 mamy powalczyć o mistrza. Dało się odczuć pewien długofalowy plan.

Twoja kariera w Śląsku nie zakończyła się tak, jak powinna. Między innymi pod względem relacji z kibicami.

Jeżeli mnie zapytasz, czy kocham Śląsk Wrocław – nie, nie kocham. Kocham Wrocław jako miasto i kochałem tę szatnię. Bardzo dużo zawdzięczam Śląskowi, cieszę się, że mogłem tam przeżyć okres tak obfity w sukcesy, ale miłości do klubu nie mam. Po 3,5 roku ciężko byłoby mi pocałować herb po strzeleniu gola. Nie wykluczam, że w Pogoni będzie tak samo, a też planuję tu spędzić trzy lata.

Z czego wynikała niechęć kibiców Śląska do ciebie?

Nie wiem, bo nikt mi tego nie powiedział.

Ale widziałeś różne napisy na swojej klatce schodowej.

Oprócz tego, że na jednej wizycie kibiców ktoś powiedział, że mam usiąść, bo nie jestem zawodnikiem Śląska, nic złego mnie nie spotkało. Zawsze chciałem być fair wobec klubu, w którym grałem. Oceny? Tyle, ilu obserwatorów. Jest taki fajny slogan: nie mówię szeptem, gdy mówię, skąd jestem. Zawsze będę powtarzał, że jestem kibicem Legii. Wychowałem się na niej i na Pogoni. Mój brat, wielki kibic Legii, też ma sentyment do Pogoni. Piłka to jednak biznes, o czym sam z biegiem lat przekonywałem się coraz częściej. Pieniądze. Śląskowi nie było na rękę zaoferować mi nowego kontraktu, gdy złapałem kontuzję. Celtic natomiast nie chciał mnie już wtedy wziąć. Nie powiem, że zostałem sam, bo były osoby, które mi pomogły, ale…

… ale zawiodłeś się?

Trochę. Nie przeszedłem testów medycznych i tyle. Skorzystali z zapisu w kontrakcie i podpisali kontrakt z van Dijkiem.

To największy cios w karierze?

Zdecydowanie. Sierpowy prosto w twarz. I to w momencie, gdy celebrowałem mistrzostwo ze Śląskiem. Spadłem z Mount Everestu na najgorsze niziny. Nigdy jednak nie przeszło mi przez głowę, że to czyjaś wina. Patrzę na siebie. Została mi taka anegdotka. Już mnie to nie wzrusza.

MECZ 19. KOLEJKA T-MOBILE EKSTRAKLASA SEZON 2011/12: SLASK WROCLAW - LEGIA WARSZAWA 0:4 --- POLISH TOP LEAGUE FOOTBALL MATCH: SLASK WROCLAW - LEGIA WARSAW 0:4

Pogoń ma być dla ciebie kolejną sportową trampoliną czy jednak potrzebujesz w tym wieku stabilizacji i chcesz się w końcu gdzieś ustatkować z rodziną?

To drugie. Potrzebuję miejsca, w którym mógłbym sobie zaplanować kolejne lata i budować dom w sensie rodzinnym. Nie jest jednak tak, że przychodzę się stabilizować i nie myślę już o niczym więcej. Czuję po prostu, że to odpowiedni krok, by pchnąć karierę do przodu. A czy będzie to polegało na byciu wiodącą postacią w Pogoni, czy grze w reprezentacji, czy na wyjeździe za granicę do dobrego klubu – to się dopiero okaże. Nie ukrywam, że średnie kluby europejskie już mnie nie interesują. Po prostu już tego nie potrzebuję.

Jaki klub jest „dobry”?

Taki, który będzie odpowiadał oczekiwaniom moim i Pogoni. Celowałbym w pierwsze ligi zachodnie.

A na przykład 2. Bundesliga?

Fajna liga, ale nie interesowałoby mnie to. Nie zarobiłbym dużo większych pieniędzy niż w Polsce, a wiązałoby się z kolejną przeprowadzką, aklimatyzacją i zmianą życia całej rodzinie.

Najeździłeś się już na całe życie?

Najeździłem, ale daleko mi do chłopaków, z którymi robiliście wywiady. Jeden jest nawet ze Szczecinka, jak ja. Sajdak, nie?

A to prawda, że wiążesz plany z Anglią po karierze? Słyszałem, że interesuje cię trenowanie dzieci.

Zaraz po zakończeniu kariery byłoby to interesujące. Dzieci drugiej generacji Polaków w Wielkiej Brytanii są coraz starsze. Pojawia się ich coraz więcej w akademiach i trenerzy, którzy są Polakami i grali w Anglii, będą łakomym kąskiem dla klubów Premier League lub Championship. Możliwe, że tak będzie wyglądał pierwszy etap mojej kariery trenerskiej, ale docelowo zawsze chciałem być pierwszym trenerem-menedżerem. Mam już UEFA B. Jeden kurs zrobiłem we Wrocławiu, jeden w Anglii, a kolejny chce w Belfaście.

Pytanie, które musi paść – był kiedykolwiek temat twojej gry w Legii?

Nigdy nie było tematu na zasadzie: ile chciałbyś zarabiać? Od tego zaczyna się poważne zainteresowanie. Kiedyś – już po powrocie z Boltonu – liczyłem po cichu na Legię, ale wcześniej trafił tam Błażej Augustyn i nie potrzebowali kolejnego środkowego obrońcy. Potem były już tylko spekulacje i tematy od twoich kolegów-dziennikarzy. Sam raz wykonałem ruch w kierunku Legii. Dałem znać, że jestem wolnym zawodnikiem i z wielką chęcią stawiłbym się na negocjacje. Ale to było raz.

Dawno?

Dawno. Jeszcze przed Norwegią. Nie pamiętam nawet, jak to się skończyło i na czym stanęło. Oferty jednak nigdy nie dostałem. Słyszałem, że niektórzy za mną lobbowali, ale gdyby Legia miała podpisywać z każdym, kto jej kibicuje… To poważny klub, a nie popierdółka.

Pozostaje jednak cicha ambicja?

Oczywiście. Zawsze chciałem grać w Legii. To znaczy – będąc w Boltonie i siedząc na ławce w Premier League obok Dioufa, Anelki czy Okochy nie przechodziło mi przez głowę, że zagram w Ekstraklasie. Celem była Anglia. Nawet mówiłem, że nie chcę wracać do Polski. Dalsza kariera zweryfikowała wszystkie plany. W tym momencie najważniejsze jest zdrowie i Pogoń. To, co się wydarzy, nie ma znaczenia.

Był chyba taki moment, kiedy czułeś, że Premier League jest na wyciągnięcie ręki albo przynajmniej otwiera się furtka do elity. Nie jestem pewien, ale chyba grałeś wtedy na wypożyczeniu z Luton, gdy dostałeś takie sygnały.

Dokładnie. Graliśmy w FA Cup z Sunderlandem, potem z Charlton Athletic i następnie – tuż przed ćwierćfinałami – z Evertonem. Przegraliśmy w doliczonym czasie 0:1, zostałem zawodnikiem meczu i David Moyes pochwalił mnie na konferencji. Byłem bardzo pewny siebie i czułem, że mogę zrobić w Boltonie karierę. Był grudzień, wróciłem do klubu i miałem wiele propozycji z Championship. Od ówczesnego menedżera, Gary’ego Megsona, dowiedziałem się, że chciało mnie 15 klubów. Odrzucił wszystkie propozycje. Powiedział, że będę ważnym członkiem drużyny. Trzecim środkowym obrońcą, który będzie wchodził. Potoczyło się tak, że siedziałem na ławce.

Wytłumaczenie?

Gary Cahill i Tal Ben Haim. Obaj wylądowali w Chelsea. Byłem za słaby, co mogę powiedzieć? Z drugiej strony, może to Championship byłoby kolejnym etapem, który pozwoliłby mi się przebić w Anglii? Może zabrakło mi cierpliwości? Może powinienem poczekać, aż kontrakt wygaśnie i pograć w Championship przez parę lat jak Tomek Cywka? On i tak wrócił do Wisły, ale podjął próbę i momentami bywało o nim głośno. Nie zdołałem przeskoczyć tego szczebla. Potem kolejne wypożyczenie, tylko miesięczne do Stockport, następnie kontuzja i wszystko się posypało jak domino. Nie chcę się jednak tłumaczyć, że trafiłem na zbyt mocnych konkurentów. Gdziekolwiek byłbym w Premier League, rywalizowałbym z podobnymi zawodnikami. Może to przetarcie w Championship by mi pomogło? Mogę tylko gdybać.

Jaka to liga?

Taka, że środkowi pomocnicy nie mają piłki.

Pytam, bo z perspektywy Polski trochę trudno nam ocenić Championship. Radek Majewski i Cywka miewali – jak wspomniałeś – fajne momenty, gdy wydawało się, że zaliczą skok, ale zwykle potem gaśli na kilka-kilkanaście kolejek. 

Dziwna liga. Żeby zrobić awans, trzeba mieć bardzo fizyczny, atletyczny skład. Ile tam się gra meczów w krótkim czasie i przy jakiej fizyczności! Niesamowity wysiłek dla organizmu. Wracając z Luton do Boltonu, czułem jednak, że dałbym radę. Grywaliśmy z drużynami Championship w pucharze i widziałem, że sobie radzę. Dobrze się czułem fizycznie. Dziś ważę 84 kilo, a wtedy 92. To normalne. Przyjeżdżając do Anglii, trzeba budować masę mięśniową.

W Polsce nie potrzebujesz takiej masy?

Nie jest to aż tak istotne. Dziś też – przy swoich warunkach – wolę trening typowo piłkarski. Byłbym w stanie utrzymać 92 kilo, ale czy miałoby to sens? Musiałbym dużo jeść, a nie wiem, czy żonie chciałoby się tyle gotować. Mówiąc serio, każda liga narzuca inne wymagania. Weźmy sytuację Vincenta Kompany’ego. Od kiedy odszedł z Anderlechtu, przytył osiem kilo. Zupełnie inny sportowiec. Przypatrz się, jak przed Premier League wyglądali Fabregas czy Mata. Anglia weryfikuje. W Norwegii ważyłem 81 kilo, bo tam się ciągle biegało. Treningi wytrzymałościowe, mało rozciągania. We Włoszech masz długie zajęcia, interwały i ogromny nacisk na taktykę. Potem inaczej wyglądają też mecze. Nie dziwmy się, że Anglia gra w takim tempie, w jakim gra. U nas wszyscy od gówniarza musieliby trenować jak Anglicy, żeby potem w dorosłej piłce tak wyglądać. To nie przypadek, że wyjątek – zawodnik, który grał tam regularnie – to akurat Marcin Wasilewski. On fizycznie jest czołgiem! Dlatego Anglicy jeśli sięgają po Polaków, to raczej po młodych. U nas juniorzy naprawdę umieją grać w piłkę, ale na Wyspach muszą dodać fizyczność. Z drugiej strony – mamy Glika, który nie wyjechał jako dzieciak, a zrobił karierę. Trzeba oceniać indywidualnie, ale pewne trendy da się dostrzec.

Spotkałeś się w trakcie kariery z wieloma różnymi piłkarzami – czyja kariera najbardziej zaskoczyła cię in plus? Krychowiak? Szczęsny? 

Nie. Oni byli naprawdę dobrzy, odkąd pamiętam i od początku było widać, że się przebiją. Ale tak było z wieloma – widziałem to też u Filipa Burkhardta, Tomka Cywki czy Dawida Janczyka. Kto najbardziej zaskoczył? Robert Lewandowski. Był w naszym roczniku na mistrzostwa świata U-20, a nie rozważano go nawet pod kątem wyjazdu. I jaką zrobił karierę? Krychowiak miał 17 lat, a udźwignął tę – nie lubię słowa „presja” – bardzo odpowiedzialną rolę w środku pomocy. Strzelił niesamowicie ważnego gola z Brazylią. Od początku też był bezczelny. Gdy kazałem mu zbierać piłki, to powiedział, że nie. I nie zbierał. Nie i tyle.

Zaczynasz już powoli sprawdzać listy powołanych? To pytanie będzie wracało.

Najważniejsza jest gra w klubie. Jeżeli to okaże się wystarczające, to będę zadowolony.

W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” aż biło z ciebie nastawienie, że postawiłeś to sobie za punkt honoru.

Nie punkt honoru, tylko jedno z marzeń. Powrót do Pogoni był związany z tym, że chciałem osiągnąć jak najwyższą formę. Kiedy uda się ją utrzymać, to sądzę, że stać mnie na grę w kadrze. Widzę jednak, że reprezentacja staje się coraz bardziej hermetyczna. Zmieniają się zwykle jedna-dwie osoby ze zgrupowania na zgrupowanie. Z perspektywy zespołu to duży plus.

Teraz masz jednak najbardziej realny moment, by myśleć o powołaniu. Jesteś zdrowy, w formie…

Co mogę powiedzieć? Kadra to moje marzenie.

Rozmawiał TOMASZ ĆWIĄKAŁA

Fot. FotoPyK

Opublikowane 02.10.2015 09:03 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
31.10.2020

Niemieckie starcie jak z Ligi Mistrzów – Borussia gra z Lipskiem

Hit Bundesligi na sobotę? Może być tylko jeden, bo jeśli spotykają się dwa zespoły grające w Lidze Mistrzów, to ciężko nie określać tego hitem. Dlatego w Superbet przyglądamy się ofercie na spotkanie obydwu drużyn i podpowiadamy, na co warto dziś postawić! Borussia Moenchengladbach – RB Lipsk Ostatnie mecze bezpośrednie: RPPPP Poprzednie spotkania Borussii: RWRRW Ostatnie […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Sobota z Pucharem Polski – Radomiak ogra Pogoń?

Puchar Polski trochę nam się posypał przez koronawirusa, ale nadal możemy znaleźć w nim ciekawe spotkania. Takim będzie mecz drugoligowej Pogoni z pierwszoligowym Radomiakiem. Obydwa zespoły łączy trener Dariusz Banasik, który dwukrotnie pracował w Pogoni, z której trafił do Radomia. A takie podteksty zawsze przecież cenimy. Dlatego też typujemy ten mecz w TOTALbet! Pogoń Siedlce […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

„Lucky Loser” w Totolotku – zakład bez ryzyka do 25 PLN na Ligue 1!

Neymar, Memphis Depay, Kylian Mbappe, Dmitri Payet. Kilku niezłych grajków w Ligue 1 znajdziemy, zresztą nie bez powodu jest to liga-kopalnia talentów. Totolotek postanowił docenić wszystkich fanów francuskiej piłki i to jej poświęcił kolejną odsłonę promocji „Lucky Loser”! W weekend zagramy więc mecze Ligue 1 bez ryzyka do 25 PLN! Nantes – PSG, Lille – […]
31.10.2020
Weszło
30.10.2020

Można grać ładnie i wygrywać? Można. Taką Pogoń aż chce się oglądać!

Wiemy, że to dziwny rok i na świecie codziennie dzieją się różne niecodzienne rzeczy, ale mimo to dalej lubimy być miło zaskakiwani. A tak właśnie zaskoczyła nas Pogoń Szczecin w meczu z Jagiellonią Białystok. Portowcy w końcu zagrali tak, jak na swój potencjał i swój tegoroczny dorobek punktowy przystało. Nie dość, że przyjemnie się na […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Raków i Górnik z czystymi papciami. Warta z lekko utytłanymi

Wszystko wskazuje na to, że nie nacieszymy się w najbliższych dniach meczami Pucharu Polski. Już w trakcie dzisiejszych gier PZPN poinformował, że z wiadomego względu nie odbędzie się spotkanie pomiędzy Stalą Mielec a Piastem Gliwice oraz starcie Olimpii Grudziądz z Lechią Gdańsk. Tym samym lista przełożonych meczów wydłużyła się aż do sześciu, a na tym […]
30.10.2020
Kanał Sportowy
30.10.2020

Hejt Park w dobrym składzie. Tymoteusz Puchacz gościem Michała Pola!

Wczoraj wieczorem Tymoteusz Puchacz walczył z piłkarzami Rangersów w Glasgow, dziś zmierzy się z waszymi pytaniami w Hejt Parku. Trudniejszy rywal? Pewnie ten piłkarski, choć tu wszystko zależy od was. Zapraszamy serdecznie o godzinie 20, program poprowadzi Michał Pola.  
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Czy FC Młodzieżowiec zdobyłby mistrzostwo Polski? | FOOTBALL MANAGER FICTION #3

Sprawdzaliśmy już, jak poradziłby sobie w Ekstraklasie klub złożony z samych starych Słowaków. Naturalnym krokiem wydaje się odbicie wahadła w drugą stronę. Tym razem testujemy, na ile stać w warunkach ekstraklasowych byłoby drużynę złożoną wyłącznie z polskich piłkarzy z rocznika 1997 i młodszych. Spodziewaliśmy się spokojnej gry w środku tabeli, ale rezultaty przerosły nasze najśmielsze […]
30.10.2020
Kanał Sportowy
30.10.2020

„Kucharski, ten nikt? Ta Myszka Miki?”. Spór między Lewym a byłym agentem od kulis

W najnowszym „Stanowisku” Krzysztof Stanowski rozwija wątek coraz ostrzejszego sporu między Cezarym Kucharskim a Robertem Lewandowskim. Ten pierwszy kilka dni temu usłyszał prokuratorskie zarzuty.   Przypomnijmy fragment komunikatu prokuratury regionalnej: (…) Prokurator zarzucił podejrzanemu, że od września 2019 r. do września 2020 r. kilkukrotnie stosował wobec swojego byłego klienta i współpracownika groźbę bezprawną polegającą na […]
30.10.2020
Blogi i felietony
30.10.2020

Piękna piłka Lecha – zero celnych strzałów. Europa zazdrości pomysłu

Ale się nagadaliście tydzień temu. Co ty, Kowal, pierdolisz, Lech nie padł w 70. minucie, miał siłę, cisnął Benfikę, zamykał ją na jej połowie, Portugalczycy jeszcze w samolocie zmieniali pieluchy. Bardzo więc jestem ciekaw, co stwierdzicie akurat dzisiaj – też było tak fajnie z Rangersami czy można już powiedzieć parę krytycznych słów? Chyba zauważyliście, że […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Piękne wieści dla kibiców Korony. Krzysztof Zając złożył rezygnację!

Ledwie kilkanaście dni temu Krzysztof Zając z właściwą sobie arogancją (pomieszaną z oderwaniem od rzeczywistości) dowodził, że Korona Kielce za jego rządów całkiem nieźle poradziła sobie z finansowymi następstwami spadku z ligi i skutkami koronawirusowego kryzysu, ponieważ poniosła mniejsze straty niż Bayern Monachium. Kto wie, być może Herbert Hainer już wkrótce będzie musiał ustąpić ze […]
30.10.2020
Inne sporty
30.10.2020

Williams, Senna i Schumacher. Imola – tor pełen historii

Zaczynali od wyścigów, które nie były mistrzowskimi. Startowali tutaj dwukrotnie, aż w końcu uznano, że tor zasługuje na własną rundę mistrzostw świata. Przez 25 lat Formuła 1 gościła na torze Imola niedaleko Bolonii. Teraz powraca po czternastoletniej przerwie. Z wielu powodów to historyczny obiekt, zaraz to zresztą udowodnimy. I to trzeba oddać Liberty Media – […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

STANOWISKO. Kulisy konfliktu pomiędzy Lewandowskim a Kucharskim

Najgorętszym tematem w mediach sportowych w ostatnich dniach stał się konflikt pomiędzy Robertem Lewandowskim a Cezarym Kucharskim, jego byłym menedżerem. Zdążyło już dojść do zatrzymania byłego współpracownika piłkarza i przeszukania, prokuratura postawiła zarzut, a także wypłynęły taśmy, które zdają się być obciążające dla agenta. Całe tło konfliktu znajdziecie w Stanowisku. Smaczków jest cała masa, więc […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Reiss: Cieszę się, że Lech tak gra, ale jestem kibicem i nie mogę patrzeć, jak przegrywa

– Styl jest nowoczesny, ofensywny, efektowny, dobra wizytówka polskiej piłki, tylko żal punktów. Za efekty i styl punktów się nie przyznaje. Cieszę się, że Lech tak gra, że stawia na młodych polskich wychowanków, przyszłych lub obecnych reprezentantów, że buduje fundamenty. Naprawdę fajnie. Ale, tak, jestem kibicem, nie mogę patrzeć, jak Lech przegrywa. Cztery ostatnie mecze […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Kamiński powstrzyma Schalke przed powrotem na właściwe tory?

Schalke 04 Gelsenkirchen to taki Piast Gliwice naszej ligi. Czyli zespół, który niespodziewanie okupuje strefę spadkową tabeli. Oczywiście S04 od lat nie należy do czołówki – a Piast tak – natomiast tak słaby początek w ich wykonaniu jest mimo wszystko niespodzianką. Niespodzianką, którą spróbują dziś wykorzystać Marcin Kamiński i jego VfB Stuttgart. Łapcie nasze typy […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Gęsior: Rzygać się chce na myśl o presji na wczesnych etapach szkolenia

Dwa mistrzostwa Polski, srebrny medal olimpijski w Barcelonie i ponad 70 bramek w karierze. Dariusz Gęsior nie mógł narzekać na swoje piłkarskie dokonania i dzisiaj, w życiu po życiu, mógłby powiedzieć dokładnie coś podobnego. Były zawodnik m.in. Ruchu Chorzów zajmuje się szkoleniem trenerów z ramienia PZPN-u, a także prowadzeniem polskiej reprezentacji U-16. Porozmawialiśmy z nim […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

60 PLN bonusu za typowanie Premier League w eWinner!

Darmowe bonusy za sam fakt obstawiania meczów? Brzmi fantastycznie, więc sprawdzamy, o co chodzi. Legalny polski bukmacher eWinner przygotował dla nas kolejną odsłonę promocji „Futbol Totalny”. Promocja, dzięki której możemy zgarnąć atrakcyjne bonus za obstawianie meczów. Co więcej, dodatkowy bonus czeka na nas za wrzucenie na kupon meczów Premier League! Gracze bukmachera eWinner o promocji […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

„Chcemy zbudować największe centrum danych statystycznych na świecie”

Opta Joe napisał niedawno na Twitterze, że Marcus Rashford stał się piątym zawodnikiem w historii Ligi Mistrzów, który zdobył hat-tricka, wchodząc na boisko z ławki. Profile „Opta Sports” znają niemal wszyscy, a okazuje się, że w Polsce też możemy pochwalić się firmą zbierającą dane statystyczne, należącą do europejskiej czołówki. Jaką? STATSCORE, który jest głównym dostawcą statystyk dla pierwszej […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Hit w Pucharze Polski – lider Ekstraklasy kontra wicelider 1. ligi

Puchar Polski w weekend? To lubimy, zwłaszcza gdy serwuje nam takie mecze jak Raków kontra Bruk-Bet Termalica. Wicelider pierwszej ligi z niezwykle szczelną defensywą podejmuje lidera Ekstraklasy, który zachwyca polotem z przodu. Bądźmy szczerzy – ciężko sobie wyobrazić lepszy możliwy scenariusz. Typujemy to spotkanie w TOTALbet! Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Raków Częstochowa Ostatnie mecze Bruk-Betu: […]
30.10.2020