post Avatar

Opublikowane 19.08.2015 14:33 przez

redakcja

Dwa kluby w których starałem się kopać piłkę (zazwyczaj bezskutecznie) spadły z okręgówki i nie przystąpiły do kolejnych rozgrywek. Kolejny, któremu kibicuję, najpierw jako jeden z pierwszych w nowożytnej historii Ekstraklasy nie dostał licencji, a potem wycofał się z I ligi. „Miesięcznik Boisko” do którego pisałem padł po dwóch numerach. Jak bodaj pierwszy raz w życiu pojechałem na Lecha to przegrał ze Stjarnan, jak poleciałem do Hiszpanii się opalać to akurat pierwszy raz w roku padało. Dlatego kompletnie nie zdziwiło mnie, że po podpisaniu przeze mnie umowy z NC+ stacja zaczęła powoli zwijać żagle.

Okej, żarty żartami, ale NC+ naprawdę w ostatnich tygodniach dostaje cios za ciosem. Oczywiście dla większości abonentów największą stratą są pewnie mecze Ekstraklasy w piątki i poniedziałki, ale nie da się ukryć, że spore jest też grono wkurzonych utratą praw do ligi hiszpańskiej, a także lig włoskiej i francuskiej. Nadal jestem w stanie sporo płacić za samą Ekstraklasę i Premier League, ale jednak – produkt został okrojony do niezbędnego minimum, a dodatkowo przeprowadzono zamach na świętość, jaką są mecze Ekstraklasy. Po to jest w końcu ten badziewny, robiony pod NC+ terminarz, żeby kapciowy kibic mógł obejrzeć całą kolejkę, od A do Z. Jeśli i tak traci dwa mecze, to poniedziałkowe granie traci ostatni argument „za”. Zostawmy jednak te szczegóły, skupmy się na rzeczach istotniejszych. I – choć to wciąż cieżkie science fiction – zdecydowanie ciekawszych.

Wyobrażaliście sobie bowiem kiedyś, że Canal+ tak po prostu się zwija z naszego rynku? Gasi światło, zostawia sobie Ligę Mistrzów, odkupuje La Liga, a Ekstraklasę zostawia na lodzie, z chorym terminarzem uwzględniającym poniedziałkowe mecze i – co oczywiście w tej sprawie kluczowe – bez pieniędzy.

Wiadomo, profesjonalizacja, rozwój, bezustanny progres. To nie lata 2000-2010, gdy w klubach nawet piłki pompowało się dopiero po przelewie kolejnej transzy z tytułu praw telewizyjnych. Powiedzmy, że istnieją kluby, które może nawet dałyby sobie radę bez kwitu z NC+. Ale co z resztą? Jasne, można założyć, że jeśli stacja odpuści Ekstraklasę, to od razu znajdzie się inny dobrodziej, który wyłoży równą kwotę. Można nawet założyć, że jacyś Katarczycy po prostu przelicytują NC+ i wtedy wykolegowanie Francuzów z biznesu jedynie zwiększy budżet Ekstraklasy.

Co jednak stanie się w chwili, gdy rynek negatywnie zweryfikuje produkt, jakim jest Ekstraklasa? Co stanie się, gdy ktoś stwierdzi, że pokazywanie ligi nie jest warte tych gigantycznych pieniędzy, które niejednokrotnie są jednym z głównych źródeł finansowania klubów? Trudno mi szacować, ale obstawiam, że zmniejszenie o 3/4, czy choćby o połowę kwot, które trafiają do klubów tą drogą, liga nagle straciłaby cały Górny Śląsk, a w ślad za nimi pofrunęłaby Korona Kielce. Kto z pierwszej ligi chciałby wówczas awansować? Kto byłby w stanie utrzymywać Ekstraklasę?

Bardzo to wszystko ciekawe, biorąc pod uwagę jaki skok jakościowy dokonała liga w ostatnich latach. Możemy narzekać, możemy kręcić nosem, ale nie da się dyskutować z faktami. Infrastruktura, oprawa spotkań, działy marketingu czy biura prasowe. Nawet taka pozorna bzdura jak kultura osobista pracowników klubu. Wszystko poszło w górę o kilka klas, a jednak, patrząc z dystansu – nadal jedziemy głównie na francuskim paliwie. Bo – niestety – nie wierzę, że ktokolwiek, nawet Eleven czy inni Arabowie – są w stanie dać Ekstraklasie tyle co Canal…

Z drugiej strony – może wyszłoby na dobre? Może wreszcie padłaby ta jak najbardziej słuszna decyzja o ograniczeniu ligi do dwunastu zespołów? Może w niektórych miejscach złotówki byłyby oglądane nieco uważniej niż do tej pory?

*

Na boisku piłkarskim jednym z najbardziej wkurzających zagrań jest ordynarna symulka. Niezależnie czy w polu karnym, czy po dotknięciu w ręką w klatkę piersiową – kto pada na murawę z bólem i krzykiem po najlżejszym kontakcie – zasługuje na potępienie a najlepiej również karę zawieszenia. Oszukujesz-wylatujesz, krótko. Jakiekolwiek próby usprawiedliwiania takiego zachowania są hańbą. Nie ma żadnego „bo oni też tak robią” i „bo taka jest teraz piłka”. Piłka jest taka, jaką tworzą ją ludzie związani ze środowiskiem. Skoro kibice są w stanie w kluczowych momentach nawet nakazać swoim piłkarzom przegranie meczu, to tym bardziej powinni być w stanie zakazać symulowania.

Ale jest coś gorszego, niż te kilkakrotne fikołki na murawie po muśnięciu przez dłoń rywala. Gorsza jest sytuacja, gdy gość sam kreuje się na zabijakę i walczaka, jeździ na tyłku na granicy faulu i bandytyzmu, po czym przebiera się w damskie ciuchy i odstawia scenkę teatralną o kobiecie podczas miesiączki. Piję tu do – nawet z rymem! – Bartosza Śpiączki, którego zachowanie w meczu ze Śląskiem było po prostu obrzydliwe. Spodobał mi się tekst na Weszło w jego temacie (KLIK!), przybiła za to część komentarzy pod nim.

Moim zdaniem i dziennikarze, i kibice, i eksperci powinni być w tej sprawie jednogłośni. Pierwsi – wyszydzać, bezlitośnie, bez oporów, czasem na granicy smaku. Drudzy – wygwizdywać, piętnować, pokazywać, że nie ma na to zgody. Eksperci – masakrować w analizach. Tak, by zawodnik odstawiający teatr doskonale wiedział, że za moment czeka go piekło, kilka tygodni bezustannej szydery. Jeśli władze piłkarskie nie kwapią się do zmian przepisów i ostrego karania tego typu zagrywek, wyjściem jest ostracyzm.

*

Jak już jestem przy rzeczach, które mnie wkurwiają – kolejną, po symulkach, jest brak umiejętności przyznania się do błędu. Najbardziej charakterystyczny wydaje mi się przykład Marcina Mellera z ostatnich dni, ale nie ulega wątpliwości, że to szersza choroba. Prawie nigdy nie słyszę: „przepraszam”. Chodzi o tę kropkę na końcu. Przepraszam. Koniec. Nie „przepraszam, ale”, nie „przepraszam, jednakże”. Po prostu przepraszam.

Jakby postawienie kropki, uznanie swojego błędu bez tłumaczenia, wywijania się i usprawiedliwiania było karane ucięciem jaj, albo chociaż karą finansową. Najgorsze są jednak „przeprosiny kontrujące”, czyli połączone z atakiem na rywala. Wkurza mnie to nawet w moim środowisku, gdzie dowolną wtopę puentuje się na przykład zwrotem: „przepraszamy, ale zwróćcie uwagę, że Omonia rozwiesza transparenty z sierpem i młotem”.

Aż dziwne, biorąc pod uwagę jak cenione są przez ludzi te proste słowa. Zrobiłem błąd, przepraszam. Nie pamiętam, kiedy użycie tej frazy wywołało jakieś negatywne skutki. A takiemu Mellerowi „przeprosiny z kontratakiem” w Poznaniu zapomną pewnie za tysiąc lat. Warto tu zresztą też wspomnieć przykład z drugiej strony sceny politycznej, czyli Cezarego Gmyza, który podał na Twitterze sensacyjną wiadomość o bójce 900 kiboli pod Radomskiem. Szybko się okazało, że to potężna kaczka, a sam Gmyz – zamiast powiedzieć, że wyrżnął jak dzik w sosnę, zaczął się usprawiedliwiać – że blokada jezdni to prawie jak bójka, że wieść była od Anity Gargas, że policja potwierdziła początkowo jej informacje, wreszcie że kibice i tak „szczają gdzie popadnie”.

A wystarczyłoby: przepraszam, podałem błędną informację. Nie rozumiem tego. I chyba już nigdy nie zrozumiem.

*

Pradziadek z prababcią zamieszkali przy Urzędniczej, jakieś 50 metrów od słynnej „Limanki”. Ich syn poderwał piękną dziewczynę mieszkającą kilka bloków dalej. Moją babcię, która również od razu po przyjeździe do Łodzi zamieszkała z rodzicami na Bałutach. Po drugiej stronie familii historia brzmi podobnie. Tu urodzili się i wychowali moi rodzice. Tu urodziłem i wychowałem się ja. Tutaj poznałem moją ukochaną żonę, tutaj pewnie umrę i tu, na Szczecińskiej, na Teofilowie, prawdopodobnie mnie zakopią.

Dlaczego wspominam o Bałutach? Dokładnie wczoraj wypadła setna rocznica przyłączenia tej „największej wsi w Europie” do pochłaniającego coraz większe tereny miasta. Niesamowite jaką legendą obrosła przez lata ta urocza dzielnica. Ślepy Maks, lokalny Al Capone, dla jednych żydowski rzezimieszek, dla innych lokalny Robin Hood. Dzieci, które nie dożyły końca wojny w obozie przy ulicy Przemysłowej, upamiętnione przejmującymi muralami na bałuckich ścianach. „Chewra z Bałut”, czyli przedwojenny odpowiednik późniejszej „Ośmiornicy”. Limanowskiego. Wojska Polskiego. Stare Bałuty. Igor Sypniewski i Marcin Gortat. „Antek z Bałut”.

Kiedyś napisałem:

„Jestem z Bałut”. Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś to powiedział z przyciszonym głosem lub opuszczoną głową.

Dziś te słowa brzmią jeszcze lepiej, gdy przy okazji setnej rocznicy ludzie uświadamiają sobie, jak unikalne jest miejsce, w którym żyją. Po 25 latach na Bałutach, po ponad dwudziestu przy Limance, nie chciałbym zamieniać tego miejsca na żadne inne. Mam wrażenie, że przy wszystkich oczywistych wadach, przy wszystkich patologiach i syfie, których niestety nie da się w tej dzielnicy uniknąć, tu ludzie nadal żyją jak w latach dziewięćdziesiątych. Dzieciaki grają w kwadraty, na ławkach siedzą babinki, psy latają bez smyczy i bez kagańca a ludzie mają czas by postać przy trzepaku i pogadać o niczym. Skwerek na Bazarowej zawsze jest pełen ludzi, w parku Śledzia starsi panowie wciąż grają w szachy, na Żytniej matki nadal muszą wołać dzieciaków na obiad przez kilkadziesiąt minut, a Rynek Bałucki – mimo dobudowywania kolejnych hal – wciąż ma ten unikalny klimat targowiska.

Tutaj czuję się normalniej niż na przykład na sterylnym Wilanowie przy jego pustych piaskownicach. I – choć to pewnie głupie – naprawdę jestem dumny, że pochodzę z Bałut.

Opublikowane 19.08.2015 14:33 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
14.08.2020

Tęskniliśmy za tym: Jerzy Brzęczek ogłosił zagraniczne powołania!

Sytuacja jest wciąż dość trudna. Coraz częstsze odwoływanie spotkań, te które się odbywają cały czas rozgrywane są z bardzo ograniczoną publicznością, do tego co i rusz komunikaty zespołów medycznych, które informują o zakażeniach koronawirusem wśród piłkarzy. Tym większa jest radość, gdy docierają do nas okruchy dawnej normalności. Jednym z takich okruchów jest zapowiadany powrót futbolu […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

„Góry” w Warszawie, czyli nowoczesny trening, który pomoże biegaczom i triathlonistom poprawić wyniki

Chcesz zbudować odpowiednią formę na maraton albo inny, chociażby triathlonowy start, wyjedź w góry. Jeśli potrenujesz kilka tygodni na właściwej wysokości, efekty muszą przyjść. Te dwa zdania to oczywiście nadal prawda, ale… nie do końca. Albowiem świat biegów i triathlonu, podobnie jak chociażby ten piłkarski, ewoluuje. Dlatego wypracowanie wysokiej dyspozycji nie jest już połączone wyłącznie […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Tekst czytelnika. Luis Suarez – osąd bohatera

Kwiecień 2015 roku. Pierwszy mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów – Barcelona mierzy się na Parc des Princes z Paris Saint-Germain. Oglądam to spotkanie, spędzając Wielkanoc u swojej ówczesnej dziewczyny w Meksyku. Acapulco, żar leje się z nieba, nie pomaga ani leniwie kręcący się pod sufitem baru wiatrak, ani zimna Corona. Pierwszy gwizdek wybrzmiewa o godzinie 13:45 […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Stanowisko: świetne wieści dla polskiej piłki

Prezes dowolnego klubu powinien wejść do szatni i powiedzieć do zawodników: Panowie, nie umiemy grać w piłkę, prawda? No nie umiemy. Ale umiemy siedzieć na dupie? To akurat umiemy. No to najważniejsze zadanie dla nas – siedzimy na dupie. Dziś „Stanowisko” o szansie dla polskich klubów, jaką niesie za sobą… koronawirus.  
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Jóźwiak zaskakuje: do Wisły trafia doświadczony ligowiec z Legią w CV

To już prawdopodobnie ostatni letni transfer Wisły Płock. Zapytacie – skąd niby to wiemy? Jak się tego domyśliliśmy? Przecieki z klubu czy po prostu kadra jest już kompletna? Nie, odpowiedź jest prostsza. Skoro Marek Jóźwiak ściąga do klubu Damiana Zbozienia, oznacza to, że doszedł właśnie do literki „Z” w swoim telefonie. Dalej jest już tylko […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Quiz piłkarski. Kto podnosił z boiska wygraną w Lidze Mistrzów (część II)?

Kilka dni temu zaproponowaliśmy wam zabawę, która polegała na wymienianiu podstawowych jedenastek drużyn, które sięgnęły po Ligę Mistrzów. Poszło wam to na tyle dobrze (średnia 65% poprawnych odpowiedzi), że uznaliśmy, iż należy podnieść poprzeczkę. W tym celu cofnęliśmy się o jeszcze dziesięć edycji. Czy potraficie wymienić składy ekip, które sięgały po wspomniane trofeum w latach […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Plaża, okręgówka, stół rehabilitacyjny. Gdzie są ci, którzy nie znoszą Stokowca?

Wśród byłych piłkarzy Lechii panowała ostatnio narracja, że Piotr Stokowiec to zło wcielone. Idealny kandydat na czarny charakter w Bondzie, postać, którą powinno się straszyć niegrzeczne dzieci, no i oczywiście rasista, jak ktoś jest zły w XXI wieku, to musi być rasistą, nie ma rady. Można się więc zastanawiać, dlaczego plam na charakterze tego okrutnika […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Czas zostać rycerzem wiosny. O fazie pucharowej Lewego w Lidze Mistrzów

Robert Lewandowski osiągnął w karierze klubowej wiele, bardzo wiele. Kolekcjonowanie trofeów w Niemczech z zastraszającą regularnością, wszystko okraszone tytułem w najlepszej lidze świata, Ekstraklasie, nie wspominając o wygraniu III ligi ze Zniczem Pruszków. Ale ta galaktyczna kariera domaga się dopełnienia w Europie jak przystało na jednego z najlepszych napastników w historii tych rozgrywek. Przeanalizujmy jak […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Koronawirus w Śląsku. Jak kończy się kuszenie losu? Właśnie tak

Nikomu tego nie życzyliśmy. Mieliśmy wręcz nadzieję, że skończy się tylko na obciachu związanym z przyłapaniem. No ale niestety. Śląsk Wrocław dołączył do grona klubów, w których pojawił się pozytywny wynik testu na koronawirusa. Komunikat na ten temat został wydany wczoraj wieczorem, a w nim przeczytać możemy zdanie: „od kilku dni [piłkarz] jest także odizolowany […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Mladenović: Lechia wszystko mi wypłaciła. Miałem dobre relacje z prezesem i trenerem

– Wiedziałem, na co się piszę, byłem przekonany, że nawet jeśli będą zaległości, to ostatecznie dostanę swoje pieniądze. Miałem rację. Podpisałem umowę z Legią, na koniec Lechia wszystko mi wypłaciła. Nie było sensu się obrażać, wykłócać – mówi „Przeglądowi Sportowemu” Filip Mladenović, który bardzo dobrze wspomina Piotra Stokowca i Adama Mandziarę. Co poza tym w prasie? […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Koniec Cruyffa, 7:0 Heynckesa i Pep kontra Luis Enrique. Nudy w meczach Barcy z Bayernem nie ma

Potrafimy sobie wyobrazić większe klasyki europejskiej piłki. Rywalizacji o większej historii też znajdziemy multum. Ale choć Barcelona z Bayernem pierwszy raz zmierzyły się dopiero w 1996, tak KAŻDY ich dwumecz był napakowany po brzegi intrygującymi kontekstami. To taka rywalizacja kończyła erę Cruyffa w Barcelonie. Była brzytwą, którą tonący Bayern złapał, a potem wykorzystał by dokonać […]
14.08.2020
Weszło Extra
14.08.2020

Mogłem podpisać kontrakt za granicą. Śląsk to mój wybór

– Mogłem podpisać kontrakt za granicą. Nie ma co ukrywać, nie jestem najmłodszym zawodnikiem, więc to nie były już topowe drużyny. Kluby, które grają w solidnych ligach europejskich, ale nie walczą o mistrza. Raczej druga połowa tabeli. Najbliżej było mi do Holandii. Gdy jeszcze nie podpisałem kontraktu, ale był już temat, dostawałem mnóstwo wiadomości od […]
14.08.2020
Weszło
13.08.2020

Padłeś, powstań, RB Lipsk. To nie ta firma, ale rezultat się zgadza!

Pierwsza z ekip w pewnym momencie łapie zadyszkę, nie jest już tak groźna, jak wcześniej, brakuje kontr, raczej zaczyna to wyglądać jak czekanie na nieuniknione. Druga z kolei wypracowuje sobie przewagę, można nawet powiedzieć, że ciśnie przeciwnika i chce rozstrzygnąć spotkanie przed zbliżającą się dogrywką. Brzmi jak scenariusz, w którym Atletico odgrywa rolę tego umęczonego, […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Jeśli to miał być przedsmak ligi, to cieszyć się mogą tylko w Zabrzu

Pamiętacie jeszcze kibica Liverpoolu śpiewającego o tercecie Mane, Salah, Firmino? Ta trójka sprawiała, że kibiców „The Reds” niezbyt ruszała strata Coutinho. Po dzisiejszym meczu kibice z Zabrza mogą zacząć układać przyśpiewkę w podobnym stylu, tyle że o Nowaku, Mannehu i Jimenezie, którzy pozwolą zapomnieć o Angulo. Dziś ten tercet, chociaż nie tylko on, bez problemu […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Samuel Mraz w Zagłębiu Lubin. Jest oferta za Bartosza Białka

Mraz w polskiej piłce to nie jest nazwisko anonimowe. Ale gdyby Zagłębie Lubin ściągnęło teraz Patrika, to bylibyśmy lekko skonfundowani. „Miedziowi” ściągają jednak Samuela Mraza – byłego króla strzelców ligi słowackiej, trzykrotnego reprezentanta Słowacji, ostatnio grającego w Broendby. Na papierze ten ruch wygląda obiecująco – mobilna „dziewiątka” do odbudowania, w umowie wypożyczenia go z Empoli […]
13.08.2020
Kanał Sportowy
13.08.2020

Robert Makłowicz w Hejt Parku w Dobrym Składzie! LIVE od 19:00

Wiemy, że wszyscy czekaliście na takiego gościa! Lepszej przystawki przed Ligą Mistrzów niż Robert Makłowicz w Hejt Parku nie można sobie wyobrazić. To musi być wyjątkowy odcinek! Zapraszamy od 19:00 widzów Kanału Sportowego i słuchaczy Weszło FM, prowadzi Michał Pol.  Sponsorem programu jest właściciel marki Okocim. 
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Özil najlepiej zarabiającym statystą na świecie?

Angielski Sky analizuje statystykę podań Mesuta Özila. Na bazie wyliczeń wysnuwa wniosek, że to najbardziej kreatywny gracz w historii Premier League. To okolice 2017 roku. Mniej więcej wtedy też Jose Mourinho komplementuje: „Özil nie ma swojej kopii, nawet tej nieudanej”. Wenger dodaje: „Jeśli nie kochasz Özila, nie kochasz piłki nożnej”. Mijają trzy lata. Dziś Özil… […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Lata lecą, niewiele się zmienia. Włoska piłka nadal nic nie znaczy w Europie

2020 – ćwierćfinał. 2019 – ćwierćfinał. 2018 – półfinał, ale dość bolesny. 2017 – finał, ale zakończony ostrym laniem. 2016 – 1/8 finału. Tak, Liga Mistrzów dla włoskich klubów to w ostatnich pięciu latach teren, na którym można się mocno sparzyć. Zresztą Liga Europy także, bo dopiero w tym sezonie udało się przełamać barierę ćwierćfinału. […]
13.08.2020