Michał Probierz żeruje na Lechii. I świetnie na tym wychodzi.

redakcja

Autor:redakcja

13 sierpnia 2015, 16:07 • 3 min czytania

Reklama
Michał Probierz żeruje na Lechii. I świetnie na tym wychodzi.

50. minuta wczorajszego meczu Jagiellonii z Pogonią, prawym skrzydłem urywa się Piotr Grzelczak, wbiega w pole karne, na dużym spokoju ogrywa Jarosława Fojuta i wykłada piłkę Przemysławowi Frankowskiemu, który ładnym strzałem daje gospodarzom prowadzenie i, jak się później okazuje, awans do kolejnej rundy. Tak właśnie gra Lechia Gdańsk w barwach Jagiellonii Białystok. Ręce same składają się do oklasków.

Reklama

Kiedy wiosną 2014 roku Michał Probierz został zwolniony z Lechii, w jego drużynie znajdowało się aż pięciu piłkarzy, którzy po jakimś czasie trafili do Białegostoku. Rzecz jasna trener nie mógł sobie dowolnie wybierać zawodników, bo w tamtym czasie zamienił drużynę silniejszą na teoretycznie słabszą. Mógł zapomnieć o Janickim, Dawidowiczu, Makuszewskim czy Sadajewie, ale szybko się okazało, że może przebierać w licznej grupie piłkarzy, których w Gdańsku nie chciano. Wiadomo, swego czasu Lechia sprowadzała kogo popadnie, więc dla wielu zawodników prędzej czy później musiało zabraknąć miejsca. A po prawie roku spędzonym w Gdańsku Probierz doskonale wiedział, kogo warto stamtąd wyciągnąć. I tylko czekał na okazje.

Pierwsze nadarzyły się już kilka tygodni po rozpoczęciu pracy w Jagiellonii, czyli w lipcu 2014 roku, kiedy to do Białegostoku trafili Sebastian Madera i Patryk Tuszyński. Miesiąc później dołączył Przemysław Frankowski, a w zimowym okienku transferowym Kacper Rosa. Natomiast ostatni jak dotąd piłkarz sprowadzony z Gdańska, Piotr Grzelczak zasilił klub dopiero przed tym sezonem. Jak przypuszczamy, Probierz już zastawia sidła na kolejnego gracza albo – co bardziej prawdopodobne – już wyciągnął z Lechii wszystkich, których chciał.

Madera, Grzelczak i Razack Traore dziękują kibicom Lechii

Z finansowego punktu widzenia koszt wszystkich transakcji z ogromną nawiązką pokrył transfer Patryka Tuszyńskiego do Rizesporu, przy którym Jagiellonia zainkasowała milion euro. A do tego należałoby doliczyć to, co na przestrzeni ostatniego roku klub zarobił na jego dwudziestu golach. Zdecydowanie spłaca się też Sebastian Madera, który po odejściu Pazdana został liderem formacji defensywnej i jest zarazem jej najpewniejszym punktem. Można więc powiedzieć, że dwa pierwsze strzały Probierza okazały się najcelniejsze.

Reklama

W poprzednim sezonie nie udało się odpalić Przemysławowi Frankowskiemu, ale w tej rundzie 20-latek udowadnia, że drzemią w nim naprawdę spore umiejętności. Dość napisać, że w sześciu dotychczasowych meczach na boisku spędził 400 minut i strzelił w tym czasie cztery gole. Jasne, jego dorobek wyglądałby zdecydowanie gorzej, gdyby nie hattrick z Kruoją, ale – patrząc z drugiej strony – jak wielu jego rówieśników może się pochwalić podobnym wyczynem w europejskich pucharach?

Jak dotąd najmniej – a właściwie nic – wiemy o Kacprze Rosie, czyli 21-letnim trzecim bramkarzu Jagi. Ze słów Karola Świderskiego wnioskujemy, że dobrze gotuje i nadaje się do wyjścia na podryw. O tym jak radzi sobie między słupkami wiele napisać się nie da, ale przy Bartłomieju Drągowskim dorobek wielu polskich golkiperów wyglądałby podobnie. Niewykluczone, że po odejściu największej gwiazdy Jagiellonii – które właściwie może nastąpić w każdej chwili – Rosa dostanie swoją szansę.

Z obozu byłych lechistów obecnie najmocniej błyszczy ten sprowadzony najpóźniej, czyli Piotr Grzelczak. Jak dotąd rozegrał siedem spotkań w nowych barwach, w których zdobył dwa gole i zaliczył trzy asysty. Najlepiej wyglądał w dwóch ostatnich spotkaniach, w których Probierz wystawiał go w roli środkowego napastnika. Kto wie, być może po transferze do Jagiellonii i odejściu Patryka Tuszyńskiego wreszcie dostanie prawdziwą szansę na szpicy.

Gdańska kolonia w Białymstoku jest naprawdę spora i każdy udowadnia – no może z wyjątkiem Rosy, któremu dajemy jeszcze czas – że warto było na niego postawić. Tak naprawdę sama sprzedaż Tuszyńskiego sprawia, że opłacałoby się wziąć zawodników z Lechii, nawet jeśli pozostała czwórka miałaby się nie sprawdzić. A przecież gołym okiem widać, że sprzedany do Rizesporu napastnik nie będzie ostatnim dobrym interesem, jaki Jagiellonia zrobiła ostatnio na Lechii.

Reklama

Fot. FotoPyk

Najnowsze

Reklama
La Liga

Barcelona postawiła kolejny krok do mistrzostwa. Kontuzja Lamine’a Yamala

Braian Wilma
2
Barcelona postawiła kolejny krok do mistrzostwa. Kontuzja Lamine’a Yamala