Skandale, zatrzymania, afery, generalna sieczka, zamieszanie i wreszcie kandydat opozycyjny. To wszystko nieistotne. Jak napisali dziennikarze brytyjskiego Guardiana: w głębi duszy wszyscy i tak wiedzieli, że Sepp Blatter zostanie wybrany na kolejną, czterdziestą ósmą kadencję i wygłosi dwieście osiemdziesiątą ognistą mowę dziękczynną. Tak samo jak w naszych głowach, tak samo i w europejskiej prasie. Poziom zaskoczenia podobny do tego po kolejnym rekordzie Lionela Messiego. 

Ziemia jego planetą, on Królem Słońce. Reakcje po zwycięstwie Blattera.

Wyjątkowo niepocieszeni są Włosi. Już rano Corriere dello Sport na pierwszej stronie wydrukowało sędziego Byrona Moreno, który przekręcił ich na mundialu w 2002 roku. I tytuł: sfałszowali tamte mistrzostwa! Teraz, po kolejnej reelekcji, zapowiadają, że będą domagać się wyjaśnień. Ich zdaniem federacja, na której czele stał oczywiście Blatter, uścieliła ścieżkę współorganizatorom – Korei Południowej – przychylnymi jej sędziami. Włosi zapowiadają, że sprawy tak nie zostawią. Szczególnie teraz, kiedy wiadomo, że leciwy Szwajcar zostanie na stołku jeszcze przez kilkadziesiąt najbliższych miesięcy. Przypomnieli też jego słowa, wypowiedziane zaraz po pamiętnym ćwierćfinale. – Nie była to wyłącznie wina sędziów, którzy są tylko ludźmi i mogą popełniać błędy. Grali słabo zarówno w obronie, jak i w ataku.

New York Times, który z kolei rozdmuchał sprawę zatrzymać oficjeli UEFA, podkreśla, że głosowanie odbyło się zaledwie milę od hotelu, z którego funkcjonariusze zgarnęli kilku panów pod krawatami. „Zatrzymania jego bliskich współpracowników przyniosły federacji wstyd, ale nie zdołały pozbawić władzy Blattera.” – piszą, podkreślając słowa Szwajcara, który powiedział, że o kolejną kadencję ubiegać się nie będzie. Tak samo mówił po ostatnich wyborach.

„Żyjemy na planecie Blattera” – pisze z kolei szwajcarski Tages Anzeiger, wjeżdżając w rodaka od tyłu, do tego z wyprostowanymi nogami. „To jego własne podwórko, gdzie nikt, kto rozprowadza grube miliony, nie jest karany. Być może on sam nigdy nie działał nielegalnie, ale od lat stoi na czele gigantycznego, skorumpowanego do szpiku kości związku. Przecież mógł świadomie przymykać oko na przekręty, wyłącznie po to, żeby utrzymać się przy władzy. Po ostatniej wygranej też obiecywał porządek i wprowadzenie zmian. A był to okres naznaczony wyłącznie skandalami. Kongres FIFA miał niezapomniany klimat. Zaczął się zatrzymaniami, a skończył szerokim uśmiechem Blattera, który z radością wykrzyczał, że jest z siebie zadowolony i cieszy się życiem”

W podobnym tonie wypowiada się niemiecki Die Welt. Przyznają, że chociaż jego fotel odrobinę się zakołysał, to sam Blatter właściwie delikatnej turbulencji mógł nawet nie poczuć. „Jego wybór przez delegatów z wielu krajów został przyjęty z nieukrywaną radościa” – piszą.

Brytyjski Daily Mail rozważa: OK, został wybrany i to ma być nagroda za gigantyczny skandal, jaki rozpętał się tuż przed jego nosem? „Blatter zostanie na czele organizacji, przeciw której Stany Zjednoczone toczą postępowanie dotyczące przekrętów, łapówek i prania brudnych pieniędzy. I to w ciągu dziesięcioleci.” – piszą. Ich zdaniem wynik wyborów przybliża wiele europejskich związków do bojkotu mistrzostw świata.

Jak mawia klasyk: z Blatterem do końca świata i jeden dzień dłużej. Niezależnie od okoliczności.