Nie wygląda, prawda? Zawsze zastanawialiśmy się – jak on to robi? Jak utrzymuje świetną formę, skąd bierze siłę? Teraz wyleguje się na bujanym fotelu, ale ma do tego pełne prawo. Po tym, co zrobił dla niemieckiej piłki, należy mu się odpoczynek i emeryturka. Jeszcze niedawno dziennikarze podpytywali: trenerze, a może jednak? Odpowiedział: panowie, nic z tego. Dziś w ogrodzie Juppa Heynckesa pojawi się jeszcze więcej gości niż zwykle. Obchodzi okrągłe, siedemdziesiąte urodziny. 

Urodziny tego, który odszedł będąc na szczycie. Juppowi stuknęła siedemdziesiątka

W momencie kiedy odchodził z Bayernu, zdobywał wszystko na co miał ochotę i wiedział, że i tak zostanie zastąpiony przez Pepa Guardiolę, było nam go trochę żal. Decyzja wydawała się logiczna tylko z punktu widzenia perspektyw. Ile mógłby jeszcze potrenować Heynckes? Sezon? Dwa? Guardiola był inwestycją na lata, wiedzieliśmy to, ale i tak – mimo wszystko – żałowaliśmy wesołego, żwawego staruszka, dla którego ostatni sezon w ponad 50-letniej przygodzie z piłką, okazał się tym najlepszym. Podsumował ją historyczną, potrójną koroną.

– Bardzo podoba mi się obecny styl życia. Mój ogród wygląda jak miejsce zgromadzeń. Ludzie przychodzą, odwiedzają, przyglądają się. Chcą zobaczyć jak sobie radzę. Jest mi dobrze, nie czuję potrzeby powrotu do zawodu, ale niczego nigdy nie można wykluczyć na pewno – mówił w jednym z wywiadów.

Dodał, że wciąż odbiera telefony od piłkarzy. Na przykład Francka Ribery’ego. Z większością złapał świetny kontakt, mimo tego, że dla niektórych mógłby być nawet nie ojcem, a dziadkiem. O jego sile przebicia niech świadczy to, że niemieckie media raz na jakiś czas dywagują, czy nie lepiej byłoby zostawić go na stanowisku. Czy aby Bayern za jego rządów nie był solidniejszy, bardziej regularny, skuteczniejszy. I to wszystko w świetle Pepa Guardioli – uważanego przecież za jednego z kilku najlepszych trenerów świata.

Można zażartować, że jeśli wasi rodzice czy dziadkowie narzekają na emeryturę, to powiedzcie im, że Heynckes, który niedawno zdobył Ligę Mistrzów, od państwa dostaje 217 euro. Nie musicie wspominać, że na koncie ma miliony.

Dorobek całego życia przyprawia o zawrót głowy. Jako piłkarz – mistrzostwa Niemiec, Puchar Niemiec, Puchar UEFA, mistrzostwo Europy, mistrzostwo świata. Jako trener – mistrzostwa Niemiec, Puchar Niemiec i dwa razy Liga Mistrzów – z Realem i Bayernem. Pięćdziesiąt lat w piłce… Co jakiś czas ktoś go jeszcze namawia do powrotu, ale niech facet odpocznie i podłubie w rabatkach. Zasłużył.