Jaga dostaje kolejny cios, ale w tym sezonie jest niezniszczalna

redakcja

Autor:redakcja

18 lutego 2015, 12:17 • 2 min czytania

Reklama
Jaga dostaje kolejny cios, ale w tym sezonie jest niezniszczalna

Jeszcze przed meczem z Legią – tarcia na linii Mateusz Piątkowski – Michał Probierz, które poskutkowały absencją najlepszego strzelca Jagiellonii. Podczas 90 minut na boisku lidera – dwie kontuzje, z których jedna okazała się wyjątkowo poważna. Marek Wasiluk następny mecz zagra za dziesięć miesięcy. Zerwane więzadła krzyżowe. Do tego jeszcze Frankowski, Martin Baran, a nade wszystko – Dani Quintana, którego odejście wydawało nam się równoznaczne z walką Jagi gdzieś w dolnej ósemce.

Chyba każdy, kto ostatnio śledził ligę, wiedział, że wyjazd jednego z najbardziej kreatywnych i najlepszych technicznie pomocników będzie dla Jagi sporym ciosem. Quintanę jednak udało się zastąpić. W bramce wystrzelił Drągowski. W pomocy doszedł Mystkowski, jest też Frankowski. Na każdą dziurę w składzie przypada utalentowany – jeśli nie junior, to chociaż „młodzieniec”. Cały czas wspominamy ze śmiechem sytuację, gdy Drągowski prosił „pana Sebastiana” o pokrycie lewej strony. Czy to nie znamienne? Jaga sięgnęła do rozwiązań, których w Ruchu czy innej Koronie zwyczajnie się bali. Magiczną granicę 30 lat przekraczają tylko Grzyb i Piątkowski. Powoli dojeżdża do niej Madera. Reszta? Nawet ci stosunkowo bardziej doświadczeni – Dzalamidze czy Gajos – to wciąż roczniki 1991 i 1992. A gdzie Straus, gdzie wspomniani Drągowski-Frankowski-Mystkowski?

Reklama

Naprawdę zaczyna nam się podobać to, co tworzy się w Białymstoku. Nowy stadion, całkiem spory potencjał kibicowski – w końcu w mieście i w całym rejonie Jaga nie ma większej konkurencji. Trener, który ma wprawdzie swoje wady, ale któremu nie można odmówić wizji i charakteru. Do tego ta utalentowana młodzież i – co ważniejsze – jaja, by wprowadzić ją do ekstraklasowych realiów.

Niezniszczalna? Może to za duże słowo, ale mamy wrażenie, że Jagiellonia w tym sezonie przeżyje i brak Barana, i brak Wasiluka. Skoro poradziła sobie bez Quintany, a w Warszawie rozbiła lidera bez swojego najlepszego strzelca, zaczynamy podejrzewać, że Probierz podpisał jakiś pakt z siłami nadprzyrodzonymi. Jasne, to pierwszy mecz rundy, w dodatku z Legią II, jasne, przed nami jeszcze podział punktów oraz tysiąc innych możliwości wypieprzenia się na jakimś Zawiszy albo innym Ruchu.

Na dziś jednak – zwyczajnie, po ludzku, trochę nie w naszym stylu – musimy pochwalić białostocczan. Wraz z życzeniami powrotu do zdrowia dla Wasiluka dodać, że co ich nie zabije – to wzmocni. A jeśli wróciłby jeszcze Quintana… Cóż, wtedy Jaga faktycznie może w tej lidze bardzo ciekawie zamieszać.

Fot.FotoPyK

Reklama

Najnowsze

Ekstraklasa

Legia bada mózgi. „Był piłkarz, który miał pamięć na poziomie U11”

Szymon Janczyk
30
Legia bada mózgi. „Był piłkarz, który miał pamięć na poziomie U11”

Weszło