Najbardziej charakterystyczny, ale uważany też za najlepszego sędziego w historii piłki nożnej. Jego szczęściem było to, że za unikalną, błyszczącą glacą stały też ogromne umiejętności. Według włoskiej mitologii jako młody chłopak miał bujną czuprynę, ale paskudna choroba skóry pozbawiła go jej kiedy miał 24 lata. I to w piętnaście dni. Poznajcie bliżej najsławniejszego doradcę finansowego na świecie – Pierluigiego Collinę – który dziś obchodzi 55. urodziny.

Wszystko zaczęło się od tego, że jako dzieciak zapisał się do przykościelnego klubiku. Jak większość normalnych chłopaków Pierluigi chciał zostać piłkarzem. Niestety, najczęściej sadzano go na ławce rezerwowych. Potem przeniósł się do dość znanej bolońskiej drużyny amatorskiej, Pallavicini, w której juniorach rozegrał dwa pełne sezony na pozycji libero. W pewnym momencie (na szczęście) złapał jednak poważniejszy uraz, który wyhamował jego… Hmm, piłkarski rozwój.

Łysa glaca, gwizdek i wielki autorytet. Po prostu Pierluigi Collina

Pewnego razu, kiedy jeszcze dochodził do siebie, w ramach rekonwalescencji i rekreacji sędziował kolegom na treningu. I w tamtym momencie żyłką łowcy talentów popisał się jego kolega z liceum. Zaprosił go na kursy sędziowskie. Miało to miejsce w 1977 roku, kiedy Pierluigi miał zaledwie siedemnaście lat. Możecie wierzyć lub nie, ale Collina był znakomity już od pierwszych meczów. Bolońscy szefowie sędziów uważnie przyglądali mu się od samego początku, twierdząc, że ma wielki talent.

Potem poszło już z górki. W ciągu trzech lat z osiągnął maksymalny poziom na szczeblu regionalnym. W międzyczasie odbył służbę wojskową i… podczas jednego ze spotkań doświadczył jedynego w swojej karierze wbiegnięcia kibiców na murawę. Był to mecz decydujący o losach awansu, ostatecznie wygrany przez drużynę gości.

Niedługo później zaczął sędziować na szczeblu ogólnokrajowym, gdzie rzucano – raz na mecze poukładanych trzecioligowców, innym razem na zabite dechami wiochy. Błyskawicznie wywindowano go jednak najpierw do Serie B i Serie A, by następnie wypchnąć na arenę międzynarodową, gdzie stał się włoską wizytówką. Sędziował na igrzyskach olimpijskich. Sędziował pamiętny finał Ligi Mistrzów w 1999 roku, między Bayernem i Manchesterem United. Ma też na koncie mecz o mistrzostwo świata w 2002 roku, między Brazylią i Niemcami. Fantastyczne, sędziowskie CV.

Postać wyjątkowa. Sędzia, którego trudno zastąpić. Po prostu dobry materiał na dłuższy tekst.

Liczba komentarzy: 1
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments