19 stycznia 1878. Właśnie wtedy na świat, w górniczej wiosce na świat przyszedł człowiek, który pokonał przeznaczenie. Miał zostać jednym z miliona pracujących od dnia do nocy robotników, a dzięki samozaparciu i ambicji stał się jedynym w swoim rodzaju. Dosłownie. Ciekawe, że jako piłkarz nie osiągnął niczego. Był kompletnie przeciętnym zawodnikiem, który ewoluował w najwybitniejszego menedżera w historii. Jose Mourinho czy Josep Guardiola mogą czyścić mu buty. Dlaczego? Bo tak naprawdę tylko powielają jego pomysł. Chapmana uznaje się bowiem za „wynalazcę” taktyki.

Wizjoner z górniczej wioski. Herbert Chapman, czyli „wynalazca” taktyki

W 1907 roku, kiedy miał zaledwie 29 lat, powierzono mu broniące się przed spadkiem Northampton. Dwa lata później zdobył z nimi mistrzostwo kraju. Po I Wojnie Światowej został zatrudniony w Huddersfield Town. Czego się nie dotknął, błyskawicznie przemieniał w złoto. Z prowincjonalnego klubiku Chapman zrobił najsilniejszy w całej Wielkiej Brytanii. Nic dziwnego, że zwrócił uwagę Arsenalu. W Londynie chcieli poznać przyczyny tak znakomitej gry jego drużyn, więc… zaproponowali mu 2 tys. funtów rocznie. Tym sposobem w czerwcu 1925 roku Chapman został menedżerem Kanonierów.

Pierwszym wzmocnieniem był 34-letni Charlie Buchan. Aby go przekonać, Chapman pofatygował się nawet do jego sklepu sportowego. Nie było wielkiego problemu bo Buchan kibicował Arsenalowi od dziecka. Prezes Arsenalu musiał wyłożyć kolejne 2000 funtów i 100 funtów za każdą zdobytą bramkę. Chapmana zapamiętano jednak nie ze względu na transfery, a taktykę.

W 1925 roku wprowadzono istotną zmianę w przepisie o spalonym. Wcześniej, by uniknąć zatrzymania gry, zawodnik drużyny atakującej musiał mieć przed sobą trzech, a nie jak obecnie dwóch zawodników drużyny broniącej. Chapman zrewolucjonizował ustawienie. Z najpopularniejszego wówczas 2-3-5 przeszedł na 3-3-4. Kluczem było przeniesienie środkowego pomocnika do linii obrony. Rezultat? Kompletna dominacja. Arsenal sięgał po mistrzostwo w w 1931, 1933, 1934, 1935 i 1938 roku.

Na początku 1934 roku źle się poczuł. Lekarz kazał mu odpoczywać, jednak Chapman nic sobie z tego nie zrobił, bo… chciał obejrzeć mecz rezerw. Po powrocie jego stan dramatycznie się pogorszył i 6 stycznia, zaledwie kilka dni po meczu z Birmingham, zmarł. Jego śmierć w wieku 55 lat była szokiem dla środowiska. Piłkarze nie mogli w to uwierzyć. Kolejny mecz Wednesday został poprzedzony minutą ciszy.

Liczba komentarzy: 2
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments