W marcu usłyszał wyrok „3,5 roku więzienia”, a w czerwcu – bo wtedy zgłosił się do zakładu karnego – rozpoczęło się odliczanie. Ale do świata żywych i normalnego funkcjonowania ma wrócić zdecydowanie szybciej niż mogłoby się wszystkim wydawać: nie po zakończeniu przyszłego sezonu, nawet nie po zakończeniu tego, tylko jeszcze w jego trakcie. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Uli Hoeness wróci do pracy… pod koniec stycznia.

Trzy i pół roku zleciało jak… osiem miesięcy. Hoeness powoli wraca?

Kojarzycie taki rysunek, na którym strażnik więzienny wprowadza Hoenessa, żywą legendę Bayernu ubraną w szalik, do specjalnie przystrojonej celi w barwy Borussii Dortmund? Ten, na którym mówi: „Witamy Panie Hoeness. Proszę czuć się jak u siebie w domu”?

Image and video hosting by TinyPic

Tak nam się teraz skojarzyło, kiedy wszyscy zaczynają mówić o sobotnim starciu w Bundeslidze. Klopp w ciszy i spokoju, bo to dziś jest mu najbardziej potrzebne, odbudowuje Borussię, a Guardiola – w podobnych warunkach dalej robi swoje. Całej tej atmosfery nie ma więc kto nakręcać, bo wszyscy siedzą cicho. To znaczy, prezes BVB Hans-Joachim Watzke opowiada w Kickerze, że tęskni za Hoenessem i że zawsze wysoko go cenił, no a Hoeness… faktycznie siedzi.

Jedynie w ostatnich dniach, kiedy otrzymał przepustkę, spotkał się z Franzem Beckenbauerem i Karlem-Heinzem Rummenigge, no i zdążył stwierdzić: „Przemyślcie dobrze pomysł transferu Reusa. Chcecie być mistrzami już w Boże Narodzenie?”. Oto cały Uli. Takiego człowieka błyszczącego w mediach dziś nam brakuje, za takim właśnie zapewne tęskni Watzke.

POSTAW NA BAYERN (1.45), REMIS (4.40) LUB BORUSSIĘ DORTMUND (6.40) W BET-AT-HOME >>

Najmocniej tęskni jednak Monachium. I to na tyle, że jest już dziś właściwie pewne, że Hoeness w najbliższym czasie – i to może nawet pod koniec stycznia – zajmie się akademią w klubie. – Jest wiele pracy do wykonania w tym obszarze i te obowiązki z pewnością pasowałyby Uliemu – mówią w Bayernie. Tym bardziej, że co do rozwoju własnej młodzieży są pewne zastrzeżenia, że poza Badstuberem i Muellerem nikt w ostatnim czasie nie trafił do reprezentacji Niemiec. Sam Hoeness nabiera wody w usta, czeka na rozwój wydarzeń.

Podstawowe pytanie, jakie ciśnie nam się na język, brzmi: jak to wszystko jest w ogóle możliwe?

Wygląda to tak, że za sprawą dobrego sprawowania Hoenessowi mogłaby zostać skrócona kara o połowę, czyli na wolność wyszedłby w marcu 2016 roku. A to oznacza, że już teraz mogłyby występować pierwsze złagodzenia kary. Kierownictwo bawarskiego zakładu jasno przedstawia zasady, że punktualne powroty z planowanych wizyt czy wzorowe zachowanie są w stanie wpłynąć na przyzwolenie o możliwości pracy za dnia bez dozoru. To otwiera nowe możliwości.

Image and video hosting by TinyPic

Więzienie Landsberg. Miejsce, w którym Adolf Hitler pracował nad Mein Kampf. Niezbyt komfortowe warunki do życia, co pokazały liczne zdjęcia w mediach, jak to powyższe. Pobudka o 5:30, wydanie śniadania o 6:10, praca od 7:00 do 15:30. Bez laptopa, bez telefonu komórkowego, przynajmniej z telewizorem. Odwiedziny? Dwa razy w miesiącu, po dwie godziny… W takiej rzeczywistości żył i żyje  Uli, czyli FC Hoeness albo Mr. Bayern. Ale nie złamało go to choćby w najmniejszym stopniu. – Ma zadziwiająco mocny charakter, jestem o niego spokojny – mówił niedawno Guenter Netzer, który go odwiedził. Podobno się za siebie wziął, schudł kilkanaście kilogramów, wygląda dobrze.

A Bayern, zgodnie z obietnicą, czeka.