Jak co środę (czwartek)… Legia spuszcza eurowpierdol

Piotr Tomasik

22 października 2014, 20:40 • 4 min czytania

Reklama
Jak co środę (czwartek)… Legia spuszcza eurowpierdol

Były czasy, starsi kibice pewnie pamiętają (śmiech), kiedy hasło „eurowpierdol” gościło na naszych czołówkach w zasadzie tydzień po tygodniu. Z czystym sumieniem można było go używać bez ustanku, zastanawiając się po drodze czy nie dałoby się z tych rozgrywek wypisać w jakiś sprytny sposób. Przez myśl nam nie przeszło, że przyjdzie taki moment, kiedy okres braku jego przydatności (znaczy – hasła)  trzeba będzie liczyć nie w dniach, nie w tygodniach, ale już w miesiącach. I nie myślcie, że tęsknimy. Legia właśnie po raz szósty z rzędu wygrała swój mecz w europejskich pucharach. Od ponad 600 minut nie dała sobie strzelić gola. I nieważne, że to tylko Liga Europy, a przecież miała być elitarna Liga Mistrzów, że to tylko (i aż) Metalist Charków czy Trabzonspor – jest to rzecz absolutnie fantastyczna dla całej polskiej piłki.

Reklama

Legia musi dostać swoją porcję pochwał, bo najzwyczajniej na nią zasłużyła…

W pierwszej kolejności Ondrej Duda, który znów pokazał, że nawet jeśli ma przestoje (jak dziś w drugiej połowie), nawet jeśli nie gra jeszcze seriami świetnych meczów, to możliwości drzemią w nim ogromne. Przy akcji bramkowej po prostu zapachniało Milą z meczu ze Szkotami – i niech to służy za cały komentarz. Idąc dalej – podobała nam się gra obronna, to jak przy korzystnym wyniku, już po obronionym karnym, Legia trzymała Metalist z dala od własnej bramki – mimo faktu, że w wyjściowym składzie musieli zagrać Broź, Astiz, a nawet Guilherme. Podobała nam się gra Jodłowca, kilka przebłysków Kucharczyka, spośród których jeden zakończył się odgwizdaniem dla Legii jedenastki.

Naprawdę jest gdzie szukać pozytywów – a zwłaszcza w wyniku i tabeli grupy. Chociaż nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie wspomnieli o dwóch rzeczach. Po pierwsze – gdybyśmy nie odnotowali, że ten cały Metalist – kiedyś naprawdę świetna paczka, ćwierćfinalista Ligi Europy – to jest dzisiaj zespół, który tylko brać i chłostać. Spójrzmy zresztą, jaka zmiana postrzegania tej drużyny nastąpiła w stosunkowo krótkim czasie. Kiedy do rywalizacji z Ukraińcami przystępował Ruch Chorzów, ludzie, którzy kojarzyli ich z przeszłości mówili jasno – nie mamy z nimi czego szukać. Ale dzisiaj? Teraz nawet już w Chorzowie byli zdania, że Legia za bardzo nie ma kogo się obawiać. Oczywiście to jest w dalszym ciągu zespół prezentujący przyzwoity poziom, ale jednak z faktami nie warto dyskutować.

W Charkowie od miesięcy rozpada się drużyna. W porównaniu z pierwszym meczem z Ruchem, w wyjściowej jedenastce Metalista zabrakło sześciu zawodników. W tym kapitana i podstawowego stopera – Papy Gueye i bardzo istotnego w ofensywie Cleitona Xaviera. Homeniuk, który występował dziś w ataku, to niby 8-krotny reprezentant Ukrainy, ale gdy się przyjrzeć bliżej: napastnik, który na Ukrainie od lat nie strzelił więcej niż 5 goli w sezonie. W swojej lidze Metalist zajmuje obecnie 7. miejsce – m.in. za Worsklą Połtawa oraz Zorią Ługańsk. W Lidze Europy przegrał z obiema drużynami, które Legia pokonała – Lokeren i Trabzonsporem. To są fakty, które aż krzyczą: „Metalist trzeba było ograć”.

Reklama

Na szczęście udało się to zrobić.

Z naciskiem na „na szczęście” – i to właśnie drugi aspekt, o którym musimy wspomnieć. Niebywałe rzeczy dzieją się w tym sezonie pucharowym wokół Ivicy Vrdoljaka, który właściwie powtórzył historię ze starcia z Celtikiem. Znów nie wykorzystał jedenastki, która mogła dać Legii prowadzenie 2:0 i w efekcie pełny spokój. A żeby tego było mało, zaraz zagrał ręką i karnego dla odmiany dostali gospodarze, przez co znów skórę Chorwatowi ratować musieli inni. Dzisiaj to konkretnie Kuciak, który prawdopodobnie – poprawcie, jeśli coś umknęło – obronił pierwszą jedenastkę od kiedy występuje w Legii.

Nie sposób zapomnieć o tym, że zupełnie niepotrzebnie, trochę jak z Trabzonem, ten mecz po przerwie przerodził się w nerwówkę. Zostały popełnione błędy i należy z nich rozliczać. Ale za wynik znów wypada gratulować. Jaka piękna to odmiana od tego, co dostaliśmy przed rokiem…

Wtedy:

Reklama

Molde – remis
Molde – remis
Steaua – remis
Steaua – remis
Lazio – porażka
Apollon – porażka
Trabzonspor – porażka
Trabzonspor – porażka
Lazio – porażka

A dziś sześć wygranych meczów z rzędu i ponad 600 minut bez straconego gola.

Reklama

Zdjęcia: FotoPyK

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
0
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
11
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Liga Europy

Reklama