Były czasy, starsi kibice pewnie pamiętają (śmiech), kiedy hasło „eurowpierdol” gościło na naszych czołówkach w zasadzie tydzień po tygodniu. Z czystym sumieniem można było go używać bez ustanku, zastanawiając się po drodze czy nie dałoby się z tych rozgrywek wypisać w jakiś sprytny sposób. Przez myśl nam nie przeszło, że przyjdzie taki moment, kiedy okres braku jego przydatności (znaczy – hasła)  trzeba będzie liczyć nie w dniach, nie w tygodniach, ale już w miesiącach. I nie myślcie, że tęsknimy. Legia właśnie po raz szósty z rzędu wygrała swój mecz w europejskich pucharach. Od ponad 600 minut nie dała sobie strzelić gola. I nieważne, że to tylko Liga Europy, a przecież miała być elitarna Liga Mistrzów, że to tylko (i aż) Metalist Charków czy Trabzonspor – jest to rzecz absolutnie fantastyczna dla całej polskiej piłki.

Jak co środę (czwartek)… Legia spuszcza eurowpierdol

KIJOW 22.10.2014 MECZ 3. KOLEJKA LIGA EUROPY GRUPA L SEZON 2014/15: METALIST CHARKOW - LEGIA WARSZAWA 0:1 --- UEFA EUROPA LEAGUE GROUP L MATCH IN KIEV: METALIST KHARKIV - LEGIA WARSAW 0:1 PILKARZE LEGII MICHAL KUCHARCZYK FOT. PIOTR KUCZA/NEWSPIX.PL --- Newspix.pl

Legia musi dostać swoją porcję pochwał, bo najzwyczajniej na nią zasłużyła…

W pierwszej kolejności Ondrej Duda, który znów pokazał, że nawet jeśli ma przestoje (jak dziś w drugiej połowie), nawet jeśli nie gra jeszcze seriami świetnych meczów, to możliwości drzemią w nim ogromne. Przy akcji bramkowej po prostu zapachniało Milą z meczu ze Szkotami – i niech to służy za cały komentarz. Idąc dalej – podobała nam się gra obronna, to jak przy korzystnym wyniku, już po obronionym karnym, Legia trzymała Metalist z dala od własnej bramki – mimo faktu, że w wyjściowym składzie musieli zagrać Broź, Astiz, a nawet Guilherme. Podobała nam się gra Jodłowca, kilka przebłysków Kucharczyka, spośród których jeden zakończył się odgwizdaniem dla Legii jedenastki.

Naprawdę jest gdzie szukać pozytywów – a zwłaszcza w wyniku i tabeli grupy. Chociaż nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie wspomnieli o dwóch rzeczach. Po pierwsze – gdybyśmy nie odnotowali, że ten cały Metalist – kiedyś naprawdę świetna paczka, ćwierćfinalista Ligi Europy – to jest dzisiaj zespół, który tylko brać i chłostać. Spójrzmy zresztą, jaka zmiana postrzegania tej drużyny nastąpiła w stosunkowo krótkim czasie. Kiedy do rywalizacji z Ukraińcami przystępował Ruch Chorzów, ludzie, którzy kojarzyli ich z przeszłości mówili jasno – nie mamy z nimi czego szukać. Ale dzisiaj? Teraz nawet już w Chorzowie byli zdania, że Legia za bardzo nie ma kogo się obawiać. Oczywiście to jest w dalszym ciągu zespół prezentujący przyzwoity poziom, ale jednak z faktami nie warto dyskutować.

W Charkowie od miesięcy rozpada się drużyna. W porównaniu z pierwszym meczem z Ruchem, w wyjściowej jedenastce Metalista zabrakło sześciu zawodników. W tym kapitana i podstawowego stopera – Papy Gueye i bardzo istotnego w ofensywie Cleitona Xaviera. Homeniuk, który występował dziś w ataku, to niby 8-krotny reprezentant Ukrainy, ale gdy się przyjrzeć bliżej: napastnik, który na Ukrainie od lat nie strzelił więcej niż 5 goli w sezonie. W swojej lidze Metalist zajmuje obecnie 7. miejsce – m.in. za Worsklą Połtawa oraz Zorią Ługańsk. W Lidze Europy przegrał z obiema drużynami, które Legia pokonała – Lokeren i Trabzonsporem. To są fakty, które aż krzyczą: „Metalist trzeba było ograć”.

Na szczęście udało się to zrobić.

Z naciskiem na „na szczęście” – i to właśnie drugi aspekt, o którym musimy wspomnieć. Niebywałe rzeczy dzieją się w tym sezonie pucharowym wokół Ivicy Vrdoljaka, który właściwie powtórzył historię ze starcia z Celtikiem. Znów nie wykorzystał jedenastki, która mogła dać Legii prowadzenie 2:0 i w efekcie pełny spokój. A żeby tego było mało, zaraz zagrał ręką i karnego dla odmiany dostali gospodarze, przez co znów skórę Chorwatowi ratować musieli inni. Dzisiaj to konkretnie Kuciak, który prawdopodobnie – poprawcie, jeśli coś umknęło – obronił pierwszą jedenastkę od kiedy występuje w Legii.

Nie sposób zapomnieć o tym, że zupełnie niepotrzebnie, trochę jak z Trabzonem, ten mecz po przerwie przerodził się w nerwówkę. Zostały popełnione błędy i należy z nich rozliczać. Ale za wynik znów wypada gratulować. Jaka piękna to odmiana od tego, co dostaliśmy przed rokiem…

Wtedy:

Molde – remis
Molde – remis
Steaua – remis
Steaua – remis
Lazio – porażka
Apollon – porażka
Trabzonspor – porażka
Trabzonspor – porażka
Lazio – porażka

A dziś sześć wygranych meczów z rzędu i ponad 600 minut bez straconego gola.

Zdjęcia: FotoPyK

Liczba komentarzy: 4
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments