Reklama

Proenca, jakiego nie znacie. Cztery historie sędziego meczu z Niemcami

redakcja

Autor:redakcja

10 października 2014, 12:31 • 2 min czytania 0 komentarzy

Pedro Proenca posędziuje w sobotę na Stadionie Narodowym. Oznacza to mniej więcej tyle, że sędzia raczej nam nie przeszkodzi, bo to fachowiec, co się zowie – ścisła europejska czołówka, sędziował zarówno finał EURO 2012, jak i decydujący starcie Ligi Mistrzów również z tego samego roku.. Gorzej, że kilku obecnych w kadrze legionistów mogą nawiedzić koszmary sprzed ponad roku. Wszystko dlatego, że to właśnie Portugalczyk biegał z gwizdkiem w rewanżowym meczu Legii ze Steauą Bukareszt, po którym legioniści znaleźli się za burtą Ligi Mistrzów.

Proenca, jakiego nie znacie. Cztery historie sędziego meczu z Niemcami

Na temat tego sędziego w środowisku utarła się opinia, że jeżeli nie musi sięgnąć do kieszonki, ale może – ma ku temu jakiekolwiek podstawy – to sięgnie. Pokaże kartkę, a po chwili promienny uśmiech spod specyficznie zaczesanej, ciemnej czupryny. Przy okazji wielkiego pojedynku z osłabionym kontuzjami Manschaftem warto, przynajmniej w kategoriach ciekawostki, przybliżyć sylwetkę arbitra.

Po pierwsze: w Portugalii pełni rolę odpowiednika naszego Marcina Borskiego. Nie możemy już na niego patrzeć, lecz w UEFA cenią go o wiele wyżej. Tamci szydzą, że zawsze chce być najważniejszy na boisku, tymczasem w Europie wciąż dostaje smakowite ciasteczka. Z kolei panu Marcinowi najchętniej pozwolilibyśmy gwizdać na skrzyżowaniu, gdy zepsuje się sygnalizacja świetlna, a on sędziuje Ligę Mistrzów.

Po drugie: niechętnie gwiżdże Benfice. A to dlatego, że po tym, jak odgwizdał przeciwko 33-krotnym mistrzom Portugalii kontrowersyjną jedenastkę, co spowodowało porażkę, dostał w zęby. Z Estadio da Luz sąsiaduje galeria handlowa i tam, na parkingu, jeden z krewkich fanów klubu ze stolicy wymierzył arbitrowi – w jego własnej opinii, rzecz jasna – sprawiedliwość. Proenca akurat wyszedł z siłowni i zmierzał w kierunku restauracji, lecz w efekcie tego nieplanowanego spotkania stracił przednie zęby, złamał rękę i zarobił kilka porządnych siniaków.

Po trzecie: warto podać mu rękę za pierwszym razem. Tutaj w roli głównej Gigi Buffon.

Reklama

Po czwarte: przywykliśmy do karania piłkarzy żółtą kartką za celebrację strzelonego gola bez koszulki. Mamy swoje zdanie, odmienne, ale OK. Co jednak zrobić izraelskiemu piłkarzowi Shechterowi, który w 2010 roku w meczu Hapoel – Salzburg cieszył się do tego stopnia, że wytrzasnął jarmułkę i założył ją na głowę? Śliski temat, religia – wiadomo. Proenca sięgnął do kieszonki, co skutkowało u ortodoksyjnych Żydów falą wzburzenia. Protesty, pretensje…

***

Drodzy kadrowicze, zatem: unikamy ostrych fauli, nie pytamy się sędziego o stan klawiatury, grzecznie przybijamy piątkę oraz rezygnujemy z jakichkolwiek nakryć głowy. A później wystarczy już tylko pokonać Niemców…

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Polecane

Grają o mistrzostwo w szkolnej hali. ”Słyszę to od 10 lat. To musi się zmienić”

Jakub Radomski
2
Grają o mistrzostwo w szkolnej hali. ”Słyszę to od 10 lat. To musi się zmienić”
Piłka nożna

Rekord Ruchu na tle Europy – wynik nieosiągalny dla PSG, Bayeru czy Lipska

AbsurDB
4
Rekord Ruchu na tle Europy – wynik nieosiągalny dla PSG, Bayeru czy Lipska

Komentarze

0 komentarzy

Loading...