Czas dziś zakończyć piątą kolejkę Ekstraklasy. Kolejkę, którą najlepiej zobrazowała niedziela – jeden mecz do dupy, z kolei drugi niczego sobie. Ba, nawet wyjątkowo porządny. I sami teraz nie wiemy, czego tak naprawdę spodziewać się po poniedziałkowym, ostatnim akcencie tej serii gier. Patrząc na nazwy drużyn, jakiś miesiąc temu tylko byśmy się wzdrgnęli, ale przecież… co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr.

Taki mecz niedawno brzmiałby źle. Ale co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr

Nie zrozumcie nas opacznie – broń Boże pojedynki Barana ze Slobodą nie są tym, na co wyczekujemy z utęsknieniem. Po prostu doceniamy dobrą formę obu zespołów, które właśnie kręcą wyniki ponad stan. Zresztą to zupełnie nieistotne, czy przykładowy Patejuk najpierw znajdzie dowód osobisty, czy drogę do siatki przeciwnika. Byle byśmy nie usnęli – oto nasz apel.

Z jednej strony Podbeskidzie, czyli gospodarze, którzy w razie zdobycia trzech punktów wskakują tuż za podium. Z drugiej – gdyby jednak triumfowali goście, to lider będzie w Bełchatowie. Pomieszane z poplątaniem, co tylko częściowo tłumaczy fakt, że za nami raptem początek sezonu… A jako że wytrzeźwieliście już po trudach weekendu, proponujemy wam trochę inną koncepcję zapowiedzi. Postanowiliśmy bowiem lekko zabawić się w panów ekspertów Wieszczyckiego oraz Jezierskiego, przy czym i tak przygotowaliśmy się odrobinę dokładniej.

WYGRA PODBESKIDZIE, BO…

– zwyciężyli pod Klimczokiem w sześciu z siedmiu meczów przeciw bełchatowianom;

– goście w końcu powinni przegrać po powrocie do Ekstraklasy (bilans 3-1-0);

– Iwański „kojarzy nam się z defensywnym pomocnikiem”

– Korzym wraca do gry, a Mateusz Mak jednak nie zdołał wyleczyć się do końca;

– Jedynemu napastnikowi GKS-u, a więc Ślusarskiemu został jeszcze jeden mecz pauzy za czerwoną kartkę;

WYGRA GKS BEŁCHATÓW, BO…

– bo tak;

– został jeszcze drugi Mak;

– Telichowski w tym sezonie dotąd nie dziabnął nic z głowy, a przecież na swój były klub z reguły robi się mecze-życiówki;

– „dzień jest jakiś taki senny”;

– tylko DWA kluby Ekstraklasy nie mają w swoich szeregach przynajmniej jednego gracza z GKS-em Bełchatów w piłkarskim CV. Które? Odpowiedź poniżej.

Kto z Podbeskidzia grał w Bełchatowie? Maciej Korzym. 20 meczów i tylko trzy gole w Ekstraklasie.

TO CO, MOŻE WIĘC JAKIŚ REMISIK?

Nie wierzycie, że w meczach Górali z Górnikiem (tym konkretnym) mają miejsce wydarzenia wręcz epokowe?

– a o hattricku Jacka Popka to już państwo zapomnieli? Jeżeli on mógł walnąć trzy, to każdy może. I Basta, i Górkiewicz. W sumie może tylko Pazio niekoniecznie…

Kiedy zadzwoniliśmy do naszego eksperta,Łukasza z Myślenic, usłyszeliśmy w odpowiedzi, że on ma ten mecz gdzieś, ponieważ gra na tenis.

– Remis? – dopytujemy.

– Nie, tenis, na Radwańską warto – precyzuje.

I wiecie co? Pewnie taki ruch byłby najroztropniejszy, chyba że lubicie ryzyko. My, z ręką na sercu, nie podejmujemy się wytypowania końcowego rezultatu. Albo inaczej: żaden nie będzie w stanie nas zdziwić, co niejako potwierdzają kursy przygotowane przez naszych bukmacherów.

Fot.FotoPyK