Interesujące rzeczy zaczynają dziać się we Wrocławiu, jeśli chodzi o obsadę bramki. Krótko mówiąc: w Śląsku dość szybko zorientowali się że z Wojtka Pawłowskiego jednak nie taki „solid keeper”, jak swego czasu wyjątkowo łamaną angielszczyzną przekonywał. Dziś nie znalazł się nawet w 18-osobowej kadrze na mecz z Bełchatowem. I żeby było jasne: nie miał na to wpływu żaden pozasportowy aspekt. Nie było wyskoków ani afer. Oczywiście – na wieść o odsunięciu trochę się już Wojtkowi zagotowało w żyłach, ale to wyłącznie EFEKT, a nie przyczyna tej decyzji.

Wojtek, mamy problem. W Śląsku konsternacja: czy Pawełek ma rywala?

WROCLAW 21.07.2014 SESJA FOTOGRAFICZNA SLASKA WROCLAW --- SLASK WROCLAW PHOTO SESSION WOJCIECH PAWLOWSKI FOT. PIOTR KUCZA/NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: [email protected] call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

We Wrocławiu przejrzeli na oczy i uznali, że bramkarz, któremu zaproponowali prawie dwukrotnie wyższy kontrakt niż ten, który obowiązywał np. Rafała Gikiewicza, prezentuje się najzwyczajniej w świecie słabo. Do tego stopnia marnie, że lepiej docenić chłopaka, który obiecująco spisał się w sparingu z Borussią Dortmund. Naprawdę, fakt, że dziś w kadrze Śląska znalazł się absolutny świeżak, 18-letni Jakub Wrąbel – znając temperament i pewność siebie Pawłowskiego – musiał być dla niego jak solidny strzał z liścia.

Na dziś wszystko wskazuje jednak na to, że pozycja Mariusza Pawełka jest niezagrożona. Wiecie dobrze, nieraz i nie bez przyczyny robiliśmy sobie z niego lekkie podśmiechujki, ale jedną sprawę można ustalić raz a dobrze. Pawełek to nie jest bramkarz, którego nie stać na grę na wysokim poziomie. Przynajmniej w polskiej Ekstraklasie. Pewnie teraz przecieracie oczy ze zdumienia, ale dokładnie tego jesteśmy zdania. On w gruncie rzeczy ma naprawdę sporo cech, które tworzą solidnego golkipera – ma refleks, dobrze gra na linii, nawet nogami już tak notorycznie nie bombarduje trybun. To jest gość, który może zagrać w sezonie 15 bardzo solidnych meczów, tylko że zazwyczaj przedzieli je ze dwiema interwencjami, z których będzie się śmiała cała Polska. Przynajmniej tak miał kiedyś w Wiśle i ewidentnie nie umiał już udźwignąć presji, która się wokół niego wytworzyła. Bo w głowie to on nigdy silny nie był.

Taki już cały jego urok. Nie powiedzielibyśmy o nim „dobry bramkarz”, bo nigdy nie można go być pewnym, ale stać go na to, żeby wznosić się na wysoki poziom. Dziś, choć Śląsk przegrał zasłużenie, zagrał dobrze. Nie tylko za obronę karnego przyznaliśmy mu notę 7.

Ale wracając jeszcze na moment do Pawłowskiego…

Pomyślcie sami, jaka to przedziwna kariera. Chłopak mając 18 lat poleciał na fantazji w kilku meczach z rzędu. Zasygnalizował, że ma talent, znakomicie się wypromował, trafił wysoko, bo aż do Udinese. Ale minęły dwa pełne sezony i co teraz? Gdyby ktoś zapytał, co potrafi, co osiągnąć, znów trzeba by wrócić do tych 16 meczów w Lechii, bo przecież niczego więcej nie dokonał, nigdzie więcej nie grał. Wywalczył sobie w Śląsku fajny kontrakt, wcale źle mu nie życzymy, niech sobie radzi jak najlepiej, ale… Naprawdę, nie można wykluczyć tego, że to nie jest dobry bramkarz, prawda?

We Wrocławiu mają już w tej kwestii bardzo silne podejrzenia.