Reklama

Kuklis nie zagra w Tychach, bo „nie” powiedzieli kibice?

redakcja

Autor:redakcja

26 lipca 2014, 14:32 • 2 min czytania 0 komentarzy

Piotr Kuklis, ostatnimi czasy zawodnik Zawiszy Bydgoszcz, nie podpisze kontraktu z GKS-em Tychy i pozostaje wolnym zawodnikiem. Umówmy się – nie jest to ani bombowa informacja, ani specjalna (żadna?) strata dla polskiej piłki. Z pozoru fakt warty opublikowania jedynie w lokalnych serwisach, ewentualnie w małej ramce w Przeglądzie Sportowym. Jednak – jak się okazuje – okoliczności, w jakich z Kuklisa zrezygnowano, są całkiem interesujące.

Kuklis nie zagra w Tychach, bo „nie” powiedzieli kibice?

Według wersji rozpowszechnionej przez serwis zawiszafans.net były piłkarz Widzewa nie zagra w tyskim klubie w imię solidarności pomiędzy – żyjącymi w zgodzie – kibicami bydgoskiego Zawiszy, a tymi wspierającymi drużynę z Górnego Śląska.

Przypomnijmy: chodzi oczywiście o pamiętne oświadczenie popierające działania Radosława Osucha, pod którym podpisali się piłkarze bydgoskiego klubu. Wśród nich był również Piotr Kuklis. Od tego momentu, bojkotująca mecze własnej drużyny część kibiców Zawiszy, piłkarzy zdegradowała do roli „wkładów do koszulek”. Później drogi Kuklisa i bydgoskiego klubu się rozeszły.

Pojawił się temat GKS-u Tychy i być może doszłoby do podpisania kontraktu, gdyby nie weto postawione przez kibiców. Według relacji wyżej wspomnianego serwisu, Kuklis próbował udobruchać fanów, ale ci stanęli okoniem. Nie pomogły zapewnienia, że z Zawiszą rozstał się, bo wstawił się u właściciela za kibicami, ani nawet deklaracja, że publicznie przeprosi kibiców w Bydgoszczy. Klub z Tych potwierdza, że temat Kuklisa był, ale powyższej wersji wydarzeń ani nie potwierdza, ani jej zaprzecza. Jednak jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, rzeczywiście o braku angażu dla Kuklisa nie zdecydowały ani kwestie sportowe, ani finansowe.

Trochę nas ta cała sytuacja oczywiście śmieszy. Nie jest to pierwszy przypadek, gdy kibice – pośrednio, albo jak w tym przypadku: bezpośrednio – decydują o kształcie personalnym drużyny. Wystarczy przywołać przykład Pawła Kaczorowskiego – lub niedawne wydarzenia w Lubinie – i od razu wiemy, w jakich klimatach się poruszamy.

Reklama

Po pierwsze, zachowanie Piotra Kuklisa, który najpierw coś podpisał, a później gdy zabrakło dla niego miejsca w drużynie, próbował się z tego układu wymiksować. To jak panie Piotrku, jesteśmy dorosłymi ludźmi czy nie?

Po drugie, zachowanie kibiców tyskiego klubu i samych jego władz. Rozumiemy, że stosuje się różne polityki w stosunkach pomiędzy klubami, a ich fanami – jedni kibice mają do powiedzenia więcej, drudzy mniej – ale umówmy  się – sytuacja, w której sympatycy mają prawo postawić weto przy kontraktowaniu piłkarzy jest z rodzaju tych patologicznych. Klub i trener Cecherz stracili całkiem przyzwoitego – jak na swoje warunki – piłkarza. Kibice zyskali poczucie realnej władzy. Kto jest na plusie? Co będzie następne?

Podsumowując, wszyscy w tej sprawie są siebie warci.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...