Hiszpański Związek Piłkarzy przywiózł właśnie do Gniewina 23 bezrobotnych (lub jak kto woli – 23 graczy aktualnie bez kontraktów), którzy w czasie 10-dniowego obozu mają szlifować formę, grać sparingi z polskimi klubami i – kto wie – być może znaleźć nowe miejsca do kontynuowania swoich kariery. W większości są to piłkarze, których CV na nikim nie zrobi wrażenia, ale… Czy to jakakolwiek przeszkoda? Skoro Zawisza może zdobywać Puchar i Superpuchar Polski, mając już 8 przedstawiieli z niższych lig Portugalii i Brazylii, skoro w Ekstraklasie może czarować hiszpański anonim Dani Quintana. Wreszcie jeśli Piast może zatrudniać 35-letniego bramkarza z La Hoya Lorca…

Bezrobotni Hiszpanie w Polsce. Brzmi jak okazja!

… to sky is the limit.

O ile nam wiadomo, szef Hiszpańskiego Związku Piłkarzy Vicente Blanco „Tito” rozesłał do polskich klubów informację – właściwie zaproszenie do Gniewina, gdzie trenerzy, skauci i dyrektorzy będą mogli do woli przyglądać się bezrobotnym Hiszpanom i umawiać się z nimi, o ile któryś wpadnie im w oko. Już wiosną, gdy Tito wizytował Gniewino, spotykał się zresztą z przedstawicielami Arki i Lechii.

W przynajmniej dwóch, trzech ostatnich transferowych okienkach tendencja była wprawdzie obiecująca – więcej się zagranicznego szrotu pozbyto, niż go ściągnięto, ale tego lata kluby Ekstraklasy znów zdążyły przygarnąć już 20 wcześniej nieznanych w Polsce obcokrajowców. Z ciekawości spojrzeliśmy, kto do tego Gniewina przyjechał i przy okazji stworzyliśmy małą ściągawkę. Zdecydowana większość z tych graczy nigdy nie wyściubiła nosa poza trzecią ligę hiszpańską, ale kilka ciekawostek da się wyłowić.

Oto jedenastka tych – przynajmniej na papierze – najbardziej godnych uwagi:

Antoni Lechuga – 26 lat, ostatnio Doxa Katokopia. Przez kilka lat rezerwowy bramkarz Xerez. Minione półrocze spędził w pierwszej lidze cypryjskiej, jako zawodnik podstawowego składu.

Diego Bardanca – 21 lat, obrońca, regularnie grający w rezerwach Recreativo Huelva. Wcześniej w drużynie Realu Valladolid B. Ponoć obiecujący, ale najwyraźniej tych oczekiwań nie spełnił.

Jose Rodriguez – 29 lat, obrońca. Od lat występował na trzecim poziomie rozgrywek, ale przynajmniej zaliczył kilka dobrze kojarzonych klubów: Polideportivo Ejido, Eibar czy Salamankę.

Eneko Satrustegui – 23 lata, obrońca. Do niedawna w Osasunie. Trzy lata temu zadebiutował w Primera Division meczem z Realem i do dziś jest jedynym, któremu i w pierwszym, i drugim występie w La Liga udało się obejrzeć czerwone kartki. W sumie ma na koncie 9 występów w najwyższej lidze.

Igor Arnaez – 23 lata, obrońca. Grywał w Segunda Division B, notorycznie wypożyczany przez Bilbao.

Gonzalo Verdu – 25 lat, pomocnik występujący głównie w niższych ligach. Zaliczył kilka spotkań w Segunda Division jako piłkarz Albacete. Ostatnio tylko w rezerwach Cordoby.

Miki Martinez – 30 lat, pomocnik. Osiem lat temu zdobył Copa del Rey z Espanyolem. Bywał na konsultacjach kadry, w La Liga pokazała się też w barwach Getafe. Ostatnio w niższych ligach.

Juan Viyuela – 33 lata, pomocnik. Niegdyś Cadiz, Las Palmas, Alicante, ale w żadnym z nich furory nie zrobił. Na poziomie Segunda Division tylko kilka meczów.

José Vega – 33 lata, lewoskrzydłowy. Jeden z najbardziej doświadczonych w tym towarzystwie. W sumie 137 meczów na poziomie drugoligowym w barwach Alicante, Elche, Cordoby i Xerez.

Bruno Herrero – 29 lat, środkowy pomocnik, do niedawna w drugoligowej Gironie. Wcześniej 5 występów w Primera Division jako piłkarz Murcii i Sevilli. W drugiej lidze łącznie 166 gier.

Diego Cascón – 30 lat, napastnik. Rasowy trzecioligowiec. Na zapleczu Primera Division tylko 11 występów bez gola. Ostatnio grał i strzelał w najlepszym klubie… Hong Kongu – Kitchee SC.

Dziś Hiszpanie zagrają w Gniewinie test-mecz z Bytovią Bytów. W kolejnych dniach także z Arką, Lechią i Lechem. Znając rozmach naszych działaczy, zdziwimy się, jeśli któryś z wymienionych nie zostanie w Polsce przynajmniej na testach. Na przykład w Piaście, biorąc pod uwagę, że wizytę koordynuje Andrzej Janeczko, który najpierw obsadził Hiszpanami 1/3 składu, a później sam wymyślił klubowi trenera.