Objawił nam się najbardziej zabawny Tadeusz od czasów Tadeusza Drozdy

redakcja

Autor:redakcja

10 kwietnia 2014, 17:49 • 3 min czytania

Reklama
Objawił nam się najbardziej zabawny Tadeusz od czasów Tadeusza Drozdy

Widzieliśmy już w życiu paru trenerów, którzy za wszelką cenę publicznie bronią swoich piłkarzy, którzy non stop rozstawiają przed nimi parawan ochronny i nawet po najgorszym spotkaniu – jak to się już ładnie utarło – całą odpowiedzialność za wynik biorą na siebie. Natomiast to, co ostatnio na konferencjach prasowych wyczynia Tadeusz Pawłowski nas zwyczajnie zadziwia. Fakt, że kiedyś zamieściliśmy z nim rozmowę pod tytułem „Nie wciskajmy ludziom kitu” traktujemy wręcz jako lekki chichot losu.
Gdyby wziąć na warsztat tylko dwie niedawne przemowy trenera – tę po meczu z Zawiszą oraz przed najbliższym starciem z Lechią – najprawdopodobniej musielibyśmy dojść do wniosku, że w Śląsku wszystko jest w najlepszym porządku – zarówno w grze przednich formacji, jak i w obronie. No, gdyby tylko przymknąć oko na BŁÄ˜DY INDYWIDUALNE. Bo sama organizacja – wiadomo, tip top.

Dzisiaj Pawłowski przywalił jednemu z dziennikarzy całkiem ostrą ripostą. – Jeśli uważa pan, że Śląsk źle gra w obronie, to się pan nie zna na piłce – po czym dalej ruszył, by wyjaśniać, co ma na myśli. – Jako zespół gramy dobrze w destrukcji, bramki tracimy po indywidualnych błędach. Nawet jednak w takim meczu z Podbeskidziem 70 procent rzeczy, które zrobiliśmy, było dobre, a tylko 20 procent złych (hm, gdzie pozostałe 10?). Krytykowany Juan Calahorro zrobił błędy, ale miał też najwięcej odbiorów – wymieniał Pawłołwski.

No dobrze, drodzy kibice, a teraz może parę słów, jak to widzi Weszło.

Po pierwsze – Pawłowski dotąd prowadził Śląsk w sześciu meczach.
Po drugie – tylko raz, na inaugurację, udało mu się wygrać.
Po trzecie – TYLKO RAZ (właśnie wtedy) ŚLÄ„SK ZACHOWAف CZYSTE KONTO.
Po czwarte – później dał sobie m.in. strzelić 3 gole Podbeskidziu i 2 gole Zagłębiu.

Reklama

Wykłócanie się o to, że Śląsk gra dobrze w obronie wobec tych faktów naprawdę jest niedorzeczne. Mamy gdzieś świetną organizację defensywy, o której mówi Pawłowski, kiedy efekt brzmi: 5 kolejnych meczów ze straconym golem, niekoniecznie tylko jednym, bo czasem i trzema. „Krytykowany Calahorro zrobił błędy, ale miał też najwięcej odbiorów”. Doprawdy? Ten błąd Calahorro, drogi trenerze, pozwolił Podbeskidziu wyrównać wynik meczu (wcześniej błędnie, z rozpędu napisaliśmy, że na 2:1 – od red.), a gdyby w Bielsku biegało jeszcze kilku trochę bardziej sensownych piłkarzy, Hiszpan bez wielkiego wysiłku skompletowałby niechlubnego hat-tricka.

Jasne, można uznać, że cały świat poza trenerem Pawłowskim nie zna się na piłce, ale dla odświeżenia kibicowskiej pamięci nadmieniamy, że nie tylko my obdarowaliśmy Calahorro najniższą notą. Gazeta Wrocławska i Gazeta Wyborcza (w obu dostał ocenę 2), żeby opisać jego występ użyła określeń, uwaga:”fatalny”, „juniorskie błędy”, „nieodpowiedzialny”, „koszmarny”, „jak najszybciej zapomnieć”.

Ale grunt, że organizacja obrony na najwyższym poziomie!

Fot. FotoPyK

Reklama

Najnowsze

Polecane

Schmitt znów pokonał Małysza. Duże emocje na Wielkiej Krokwi

Jakub Radomski
3
Schmitt znów pokonał Małysza. Duże emocje na Wielkiej Krokwi

Weszło