To już za nami… Raymond Domenech specjalnie dla czytelników Weszło

redakcja

Autor:redakcja

27 września 2013, 00:48 • 2 min czytania

To już za nami… Raymond Domenech specjalnie dla czytelników Weszło

Jeszcze jakiś czas temu nigdy nie uwierzylibyśmy, że się uda. Ł»e gość, który przez sześć lat był drugą najważniejszą postacią we Francji, zasiądzie przy stole i będzie cierpliwie odpowiadał na pytania naszych czytelników. I to nie na zasadzie: dzień dobry, cześć i czołem. Raymond Domenech nie zlekceważył tych, którzy późne czwartkowe popołudnie postanowili spędzić z nami w pubie Champions. Z miną profesora, co prawda spóźniony właśnie o ten akademicki kwadrans, ale pochylił się nad każdym pytaniem. Po prostu: poważny człowiek z wielkiego, choć – jak się okazuje – wcale nie do końca poważnego futbolu.
Do tej pory nie mieliśmy doświadczenia w organizowaniu podobnych eventów, dlatego przyznajemy: spory kamień spadł nam z serca, kiedy szczelnie wypełnialiście kolejne stoły. W sumie było nas blisko dwie setki, czyli naprawdę solidnie. Aż takim zainteresowaniem – nie tylko samą frekwencją, bo waszą aktywnością również – zdziwiony był sam Monsieur Philosophe. Postać pełna sprzeczności, na której głowę nad Sekwaną spadają gromkie hummerfisty, u nas natomiast – żegnały go oklaski i godzinna kolejka po wspólne zdjęcie i autograf.

Reklama

Człowiek, który po klęsce Francuzów na Euro 2008, korzystając z faktu, że był na wizji, postanowił sprytnie skorzystać z okazji i oświadczyć się dziennikarce. Dziś, pięć lat później, z perspektywy podestu, z charakterystycznym dla siebie sarkazmem, oświadcza naszym czytelnkom, jak jest naprawdę. Piłkarzy wysyła nie do psychologa, raczej sugeruje im wizytę u psychiatry. Nazywa Obraniaka Polakiem, po czym szeroko się uśmiecha. Zapewnia, że z Anelką – podobnie jak z resztą „związku zawodowego” z RPA, wyłączając Govou – od tamtej pory nie rozmawiał. I rozmawiać nie zamierza, bo „jeśli się kogoś kochało i ten związek się rozleciał, to już teraz nie ma, o czym mówić”.

Na koniec zdjęcia. Starsi, młodsi, ojcowie z synami. Zanim ustawił się do wspólnej fotografii z grupką dzieciaków, ostentacyjnie przestawił na stolik obok kufel, z którego sączył piwo. – On pozuje do fotki i jednocześnie pisze smsa – nie dawaliśmy wiary. A Domenech tymczasem… odblokowywał swój telefon, również chcąc uwiecznić tę chwilę. Odnaleźliśmy na Twitterze.

Reklama

***

Troszkę sobie z nim dzisiaj gawędziliśmy. Cytat: „Czy mi przeszkadza, że piłkarze co miesiąc mogą kupić sobie nowe Ferrari? Nie. Jeśli kochasz motoryzację, kupuj nawet codziennie, to twoja sprawa. Ale proszę ich o jedno: pamiętajcie, że mieliście kiedyś 10 lat. Wtedy nie marzyliście o Ferrari, tylko o tym, by strzelić gola w finale mistrzostw świata. By być jak Platini. Pamiętajcie, że dzisiaj inne dzieciaki mają 10 lat i chcą być jak wy. Nie chcą jeździć takim samochodem jak wy, tylko chcą grać jak wy. Więc grajcie. Pamiętajcie o marzeniach”.

Zaszczytem było go gościć.

Image and video hosting by TinyPic

Najnowsze

Ekstraklasa

Pogoń Szczecin ma krótką listę celów transferów. Roszada na jednej pozycji

Szymon Janczyk
1
Pogoń Szczecin ma krótką listę celów transferów. Roszada na jednej pozycji
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama