Kto jeszcze chce Nakoulmę? Pora chyba na cywilizacje pozaziemskie

redakcja

Autor:redakcja

09 września 2013, 22:53 • 3 min czytania

Reklama
Kto jeszcze chce Nakoulmę? Pora chyba na cywilizacje pozaziemskie

Jest jedna rzecz, którą Nakoulma zaczyna przypominać nam Lewandowskiego. I nie, nie jest to niestety sportowa forma w klubie. Krótko mówiąc: wyścig spekulacji i kolejnych „newsów” transferowych dotyczących Burkińczyka, tak jak niedawno w przypadku „Lewego”, powoli przyprawia nas o mdłości. Przez chwilę łudziliśmy się, że skoro z hukiem (w Polsce nieporównywalnie mniejszym) zatrzasnęło się okno transferowe, to ten trwający miesiącami cyrk pt. „już za moment „Prezes” opuści Zabrze, klub X proponuje grubą kasę” skończy się choć na chwilę. Ale gdzie tam, okazuje się, że machina ruszyła już pod kątem zimy.
A zima, proszę państwa, może być dla Prejuce’a przełomowa (słyszeliśmy to już chyba przy okazji 2-3 ostatnich okien). Ale nie, tym razem już na pewno, przekonują wszyscy. Przecież Nakoulmie za rok kończy się umowa i Górnik może nie zarobić ani grosza. Trochę nam to, szczerze mówiąc, zbrzydło, a końca nie widać…

Reklama

Do tej pory zdążyliśmy przeczytać, że:

– Nakoulmą zainteresowany jest / był Spartak Moskwa
– jego ligowe poczynania śledzą wysłannicy Parmy oraz Fiorentiny
– wcześniej, że po PNA „Prezes” będzie mógł przebierać w ofertach
– że zaawansowane rozmowy transferowe toczą Niemcy
– potem konkretniej: bardzo dokładnie obserwują wysłannicy Freiburga
– w międzyczasie pojawia się opcja turecka, podobno Trabzonspor
– wtedy do ofensywy ruszyło francuskie Saint-Etienne
– w końcu Nakoulmę łączono nawet z samym FC Porto!

Ze trzy, cztery nazwy klubów (może więcej) z pewnością zgubiliśmy po drodze. Oczywiście wszystkie one były Nakoulmą niesamowicie zainteresowane. Tak go chciały, tak usilnie kusiły, że aż żaden nie wyłożył konkretnej sumy. No, poza Terekiem, bo w międzyczasie mieliśmy przecież 518 zwrotów akcji w negocjacjach z Czeczenami. Jedyny plus, że ta historia faktycznie miała miejsce i nikt jej sobie nie wymyślił przy porannej kawie.

Ale właśnie, zapomnielibyśmy najważniejszego! Teraz okazuje się, że sympatycznego zawodnika w ostatnich tygodniach chciał jeden z klubów Premier League. Transfer nie wypalił, bo Afrykanin nie miał szans uzyskać pozwolenia na pracę w Anglii, ale temat może wrócić zimą. Z całą pewnością o tym też będziemy natarczywie informowani. Aż chciałoby się czasem uwierzyć, choć na moment, że naprawdę mamy do czynienia z jakimś niesamowitym zawodnikiem, który w pojedynkę kładzie na kolana całą ligę. Tylko, że tak wcale nie jest, prawda? Może właśnie w tym tkwi cały problem.

Reklama

Szczerze, przypomina nam to trochę historię Semira Stilicia, którego też chcieli absolutnie wszyscy i w największych ligach. Gdyby wierzyć mediom – mógł trafić dosłownie wszędzie, tylko na koniec jakiś dziwny „przypadek” sprawił, że Semir trafił jednak … trochę nigdzie. Konkretnie do 14. drużyny ukraińskiej ekstraklasy. Nakoulmę też już od miesięcy cały świat ogląda, ale jakoś nikt poza Terekiem milionów na stół nie wykłada.

Ale oczywiście już za moment, już za chwilę… Wypada uzbroić się w cierpliwość.

Fot. FotoPyk

Najnowsze

Reklama
Polecane

Niedawno grał w Radomiaku. Teraz Brighton zapłaci za niego fortunę

Kacper Korpak
1
Niedawno grał w Radomiaku. Teraz Brighton zapłaci za niego fortunę

Weszło

Reklama