Krzyże z nazwiskami poległych, krwawe zamieszki. Tak Brazylia czeka na swój „Puchar Śmierci”

redakcja

Autor:redakcja

19 maja 2013, 12:10 • 2 min czytania

Reklama
Krzyże z nazwiskami poległych, krwawe zamieszki. Tak Brazylia czeka na swój „Puchar Śmierci”

Podczas gdy Europa już żyje madryckim finałem Ligi Mistrzów, a trenerzy reprezentacji odsłaniają karty przed mundialem, tam – w samym sercu w Ameryki Południowej – pośród idyllicznych obrazów Copacabany, pięknych stadionów i tabunów gorących dziewczyn, rozgrywa się prawdziwa walka o normalność i poszanowanie podstawowych ludzkich praw. Walka toczona przez Brazylijczyków, którzy w czwartek po raz kolejny wyszli na ulice z jednym, konkretnym i tak wiele mówiącym przesłaniem: „FIFA, GO HOME!”
Nie raz donosiliśmy już o nienormalnych sytuacjach w kraju kawy, przede wszystkim TUTAJTUTAJ. Pomału zamieszki i kolejne fale protestów niezadowolonych rodaków Neymara przestają już dziwić, ale nie oznacza to wcale, że powinniśmy przechodzić obok nich obojętnie. Brazylia ma dziś bardzo poważny problem, z którym coraz gorzej radzą sobie tamtejsze władze, naiwnie nazywające ostatnie wydarzenia jedynie „drobnymi incydentami”. Za słupa robi Minister Sportu, Aldo Rabelo, który z rozbrajającą bezczelnością stwierdził: – Z tego, co widziałem, protestowali robotnicy. Nie zauważyłem za to niczego, co wiązałoby się z Pucharem Świat”. Nie wytłumaczył jednak dlaczego Brazylia mimo wszystko przeznaczyła dodatkowe miliony na wzmocnienie policyjnej ochrony w miastach-organizatorach i ogłosiła, że z całą pewnością zapewnione zostanie bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom mundialu…

Reklama

Tym razem Brazylijczycy wyszli na ulice dwunastu miast, w których na przełomie czerwca i lipca rozegrany zostanie mundial. Jedni mocniej (palenie opon i starcia z policją), drudzy mniej (transparenty i okrzyki), ale wszyscy zgodnie protestowali przeciwko marnotrawieniu publicznych pieniędzy, za które woleliby pobudować szkoły, poprawić jakoś transportu publicznego czy dofinansować wspomnianą opiekę zdrowotną. Chcą po prostu normalności i już teraz zapowiadają, że czwartek był dopiero zapowiedzią tego, co wydarzy się w czasie „Pucharu Śmierci” jak nazywają zbliżające się Mistrzostwa Świata. Wśród protestujących w stolicy pojawiły się nawet krzyże z nazwiskami robotników, którzy zginęli przy budowie stadionów.

Reklama

W miarę zbliżania się turnieju protestujący brutalnie wytrącają władzy z rąk kolejne argumenty. Nawet piłkarze reprezentacji, za pośrednictwem mediów społecznościowych, solidaryzują się z nimi i podkreślają fatalną sytuację gospodarczą kraju. W czerwcu ma zresztą zostać pokazany światu film pt. „We don’t like Samba”, który warte grube miliardy wielkie święto futbolu pokaże z perspektywy zwykłych ludzi. Ludzi, którym brakuje na chleb, którzy pracują w warunkach uwłaczających godności i którym odmawiana jest pomoc medyczna w szpitalach, które po prostu nie mają pieniędzy na ich leczenie.

Nie ma co ukrywać – Brazylia nie jest dziś krajem kochającym futbol. Brazylia ma dziś twarz Vendetty.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Fot. buzzfeed.com

Najnowsze

Reklama
La Liga

Barcelona ma ogromne zaległości. 167 milionów euro zobowiązań

Kacper Korpak
1
Barcelona ma ogromne zaległości. 167 milionów euro zobowiązań

Weszło

Reklama