Zapraszamy na przegląd prasy. Jak co piątek, najwięcej ligowego czytania znajdziemy w „Przeglądzie Sportowym”. Super Express rozmawia z trenerem Reims, natomiast Dziennik Polski pisze o kandydaturach do „wzmocnienia” Wisły Kraków.
FAKT
Ligowa lista przebojów. Czego słucha się w szatniach Ekstraklasy?
Choć większość piłkarzy słucha hip-hopu, to zdarzają się również odstępstwa od tej reguły. Na przykład we Wrocławiu, gdzie króluje… reggae. – W szatni muzykę zawsze puszcza Mateusz Cetnarski. To on zawładnął naszym boom-boxem i puszcza jakieś swoje klimaty, ale nie jestem w stanie wymienić żadnego tytułu – mówi Faktowi Łukasz Gikiewicz (26 l.). Tu z pomocą przychodzi sam Cetnarski: – To proste, najcześciej leci Gentleman „To the Top”. W Śląsku są wyluzowani jak na Jamacje, ale walczącemu o utrzymanie Podbeskidziu potrzeba mocniejszego kopa. Stąd wybór pada na zespół Metallica. – Ostatnio często tego słuchamy. Nawet nie wiem, jak kawałki tego zespołu znalazły się w szatni. Oprócz tego kawałki gitarowe różnych wykonawców. Nic usypiającego – mówi obrońca Górali Bartłomiej Konieczny (32 l.). Jedziemy na sam szczyt tabeli. W szatni Legii rządzą Bałkany, ale nie chodzi o Miroslava Radovicia (29 l.) i Danijela Ljuboję (35 l.), ale bałkańskie rytmy puszczane przez Michała Ł»ewłakowa (37 l.). – Czasami Ł»ewłak zapuści jakiś grecki albo serbski hit, to w zasadzie jedyne oryginalne dźwięki – mówi Artur Jędrzejczyk (26 l.).
Kucharczyk odchodzi z Legii
Ciąg dalszy czystki w Legii. Po zakończeniu sezonu ze stołecznym klubem pożegna się Michał Kucharczyk (22 l.). Jak dowiedział się Fakt, skrzydłowym interesują się przedstawiciele Wisły i Lechii. Kucharczyk od początku sezonu jest w bardzo przeciętnej formie. Ma problemy z załapaniem się na ławkę rezerwowych, nie mówiąc już o regularnych występach w lidze. Ostatnio trener Jan Urban (51 l.) dał zawodnikowi szansę w meczu o Puchar Polski z Ruchem. W Chorzowie „Kucharz” zagrał słabiutko. – Co ja mogę powiedzieć? Dziękuję kolegom za dobre podania i przepraszam, że nie potrafiłem ich wykorzystać – powiedział załamany legionista. Kucharczyk nie ma czego szukać przy Łazienkowskiej, ponieważ konkurencja wśród ofensywnych piłkarzy Legii jest ogromna. Na prawym skrzydle pewne miejsce ma Miroslav Radović (29 l.), a na lewej Jakub Kosecki (23 l.). Do dyspozycji szkoleniowca są jeszcze m.in. Tomasz Brzyski (30 l.) i Michał Ł»yro (21 l.).
Warto również zajrzeć do foto-story, które dokumentuje jak „Fakt” zwiedza Warszawę z Bartoszem Bereszyńskim.
RZECZPOSPOLITA
Tekst przed sobotnim meczem Wisły z Legią.
To nie tajemnica, że sytuacja w Krakowie jest przejściowa. Tomasz Kulawik prowadzi drużynę do końca sezonu, później na Reymonta pojawi się podobno Adam Nawałka i zastrzyk finansowy od Bogusława Cupiała, któremu nie podoba się to, że jego ukochana drużyna ugrzęzła na ligowej mieliźnie. Zamierza znowu wrócić do gry o najwyższe cele. W Krakowie na razie walczą z kryzysem. Przenieśli klubową księgowość do Katowic, szukają oszczędności. Wisła próbuje odrodzić się dzięki starym gwiazdom, jednak kolejne powroty: Arkadiusza Głowackiego, Kamila Kosowskiego czy Patryka Małeckiego pokazują, że nie tędy droga. Nawałka gwarantuje odmianę, nie boi się młodych i słynie z tego, że świetnie przygotowuje drużyny do sezonu. O inwestycje w drużynę łatwiej będzie, jeśli Wisła zakwalifikuje się do europejskich pucharów. Dzięki wysokiemu miejscu w lidze raczej nie ma już na to szans, a w pierwszym półfinale Pucharu Polski przegrała we Wrocławiu ze Śląskiem 1:2. Piłkarze Kulawika mówili, że już w pierwszej połowie mogli stracić cztery gole, a z taką grą przegraliby nawet z trzecioligowcem. Mecz z Legią to jednak dla nich prestiżowe wydarzenie.
GAZETA WYBORCZA
Kto na dłużej zagości w ataku Lecha Poznań? Ślusarski czy Teodorczyk?
– Bartek Ślusarski korzysta ze swojego ogromnego doświadczenia, Łukasz Teodorczyk dopiero tego doświadczenia nabiera – porównuje swoich napastników trener Lecha Poznań Mariusz Rumak i tłumaczy, czym będzie się kierował przy wyborze piłkarza do ataku Kolejorza. W ataku Lecha Poznań doszło do paradoksalnej sytuacji: reprezentant Polski wychodzi w podstawowym składzie, ale nie strzela goli, ba, nawet nie dochodzi do sytuacji strzeleckich. Z tym akurat nie ma problemu Bartosz Ślusarski, który, choć jest ostatnio tylko rezerwowym, walczy o koronę króla strzelców ekstraklasy. Trener Mariusz Rumak tak tłumaczy tę sytuację: – Musimy wziąć pod uwagę dwie rzeczy. Gdy Bartek wszedł na boisko, gra była bardziej otwarta, oglądaliśmy więcej kontrataków, a obrońcy byli bardziej zmęczeni. Druga sprawa to kwestia doświadczenia. Bartek Ślusarski ma ogromne doświadczenie, jeżeli chodzi o polską ligę czy rozgrywki zagraniczne. Teraz korzysta z tego doświadczenia: czasami się zatrzyma, zrobi krok do tyłu, lepiej przeczyta grę. Wtedy koledzy mogą łatwiej podać mu piłkę albo on sam znajdzie się w dobrej sytuacji. Pamiętajmy natomiast, że Łukasz Teodorczyk ma za sobą dopiero dwa sezony w piłce seniorskiej, dopiero w tym gra w pełnym wymiarze. On dopiero nabiera doświadczenia.
Rada Nadzorcza Polonii prosi o dokumenty, a Król milczy
Przedstawiciele kibiców w Radzie Nadzorczej KSP Polonia Warszawa poprosili zarząd o przedstawienie dokumentów finansowych spółki. – Nie dostaliśmy na razie odzewu ani żadnej odpowiedzi na naszą prośbę – powiedział Marek Makuch, jeden z dwóch przedstawicieli kibiców. Rada Nadzorcza Polonii występuje z takim żądaniem po raz pierwszy. Sygnalizowała jednak tuż przed rozpoczęciem sezonu, że będzie się domagać wglądu, jeśli prezes spółki Ireneusz Król nie wyjaśni, co dzieje się w klubie i co dziać się będzie. Ponieważ od lutego Król nie odezwał się i nie wydał żadnego komunikatu, rada nadzorcza przystąpiła do działania. Być może jest już jednak za późno. Obowiązki kibiców w radzie przejęło powstałe niedawno Stowarzyszenie Polonii Warszawa. Ono również wystąpiło o spotkanie z prezesem „Czarnych Koszul” i przedstawienie dokumentów finansowych, ale nie dla sprawdzenia tego, co dzieje się w klubie, lecz po to, żeby pośredniczyć w przejęciu. Spotkanie między prezesem stowarzyszenia Grzegorzem Popielarzem i Królem miało odbyć się w tym tygodniu. Nie ma żadnych sygnałów, że do niego doszło.
SPORT
Werner Liczka przepytywany przed meczem Górnika z Podbeskidziem.
– Kibicuję zabrzanom, ale jeśli trzy punkty zostaną przy Roosevelta, to po bardzo ciężkim boju – mówi Werner Liczka, były trener m.in. Górnika. Wydarzeniem weekendu powinny być jednak Derbiki Górnika z Podbeskidziem. Ich kluczową postacią może być Robert Demjan. – To niewątpliwie jedna z gwiazd rundy wiosennej. Nie tylko strzela, ale i asystuje. Generalnie to taki typ „killera”, którego nie wolno zostawić ani na sekundę bez opieki, nawet gdy do bramki jest całe 20 metrów. Byłem jesienią w Bielsku, kiedy Górnik wygrał tam 3-1. Różnica w tym, co demonstrowały oba zespoły, była po prostu kolosalna. Tym razem nie ma mowy o takiej dysproporcji. Kibicuję zabrzanom, ale jeśli trzy punkty zostaną przy Roosevelta, to po bardzo ciężkim boju. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony metamorfozą, jaka stała się wiosną udziałem Podbeskidzia. Ten zespół budzi dzisiaj respekt wszędzie, gdzie się pojawi – zauważa Czech.
Jacek Zieliński tym razem już nie chce używać wojennej retoryki
Mając prawdopodobnie na uwadze nastawienie przedmeczowe Roberta Chwastka, trener Jacek Zieliński przed starciem w Bełchatowie nie chce używać wojennej retoryki. – Ale „napinka” musi być – podkreśla. – Nie używajmy już wojennej retoryki. Przed starciem z „Góralami” szykowaliśmy się na wojnę, tymczasem niewiele z tego wyszło. Owszem, mocna „napinka” musi być i takowa jest w naszym obozie, ale teraz jedziemy do Bełchatowa zrobić swoje. Gospodarze są w podbramkowej sytuacji, która determinuje ich poczynania, a nam podnosi skalę trudności. My też nie mamy za dużo punktów i nie możemy więc sobie pozwolić na jakiekolwiek straty – twierdzi.
DZIENNIK POLSKI
Wisła Kraków przed letnią rewolucją.
Możliwości są dwie: albo Cupiał odkręci mocniej kurek z pieniędzmi i Wisła dokona faktycznych wzmocnień, albo w życie wejdzie plan oszczędnościowy i krakowski klub sprowadzi piłkarzy młodych, perspektywicznych, ale takich, którzy nie dadzą gwarancji walki o mistrzostwo Polski – ani tym bardziej sukcesów w europejskich pucharach, jeśli oczywiście Wisła do nich awansuje. Z naszych informacji wynika, że w Wiśle są wyselekcjonowani kandydaci dla obu wariantów. Mowa o piłkarzach zarówno polskich, jak i zagranicznych. Nazwiska? Te są dość mocno skrywane, ale udało nam się ustalić, że wśród potencjalnych nabytków są m.in. piłkarze GKS-u Bełchatów – bracia Mateusz i Michał Makowie oraz Kamil Wacławczyk. Wisła sondowała już również możliwość sprowadzenia na ul. Reymonta swojego wychowanka Krzysztofa Mączyńskiego z Górnika Zabrze. Zainteresowany jest nim też Śląsk Wrocław, ale „Mąka” wolałby ponoć wrócić do Krakowa. Koniecznością chwili jest sprowadzenie napastnika. Tutaj też kandydatów jest kilku, a wśród nich Paweł Brożek, którego temat powrotu do Wisły wraca praktycznie co pół roku.
SUPER EXPRESS
Trener Stade de Reims: Krychowiak ma końskie zdrowie
Jak pan ocenia ostatnie występy Grzegorza? Jego gol w meczu z Olympique Lyon dał wam wygraną i bardzo cenne trzy punktyÂ….
– Jestem bardzo zadowolony z Krychowiaka, i to nie tylko z jego ostatniego meczu, ale też z całego sezonu. W większości spotkań Grzegorz prezentował się dobrze, jest jednym z naszych liderów.
Dlaczego to jemu „zlecił” pan wykonywanie karnych? Jest jednym z najmłodszych w zespoleÂ….
– Grzegorz jest bardzo mocny psychicznie, a to przy jedenastkach ważna sprawa. Poza tym chciałem mu pokazać, jak ważny jest dla zespołu. Chcę, aby był jednym z liderów również w motywowaniu kolegów, rządzeniu nimi. Bo gra na strategicznej pozycji defensywnego pomocnika. A tu chcę mieć kogoś ze zdolnościami przywódczymi. I do takiej roli przygotowuję Krychowiaka. Wcześniej był zbyt nieśmiały, ale to się zmienia wraz z nabieraniem przez niego doświadczenia.
Jeden z francuskich dziennikarzy napisał, że Krychowiak to człowiek z trzema płucami, bo tyle biega. Co pan sądzi o takiej opinii?
– Grzegorz rzeczywiście jest wszędzie, musi jednak poprawić efektywność tego biegania. Bo czasem dużo się nabiega, namęczy, a efekt jest mniejszy, niż być powinien.
Robert Demjan zapowiada walkę o koronę króla strzelców.
Słowacki napastnik rozgrywa najlepszy sezon w karierze. Strzelił już 10 goli i ma niepowtarzalną szansę na wywalczenie tytułu króla strzelców. – W klasyfikacji prowadzi Danijel Ljuboja (12 goli), ale nie będzie miał ze mną łatwo – zaznacza Demjan. – Nie odpuszczę Serbowi (śmiech). Motywuje mnie piosenka z filmu „Rocky”, którą ustawiłem sobie w telefonie, a także nasz masażysta Paweł Wisła, który jest fanem boksu, trenuje MMA, a na mnie woła… Rocky. To dzięki niemu wiem, co się dzieje w sportach walki. Jak mnie zobaczy w rękawicach, to jeszcze rzuci mi wyzwanie (śmiech) – mówi lider „Górali”. O strzeleckiej formie Demjana przekonali się ostatnio bramkarze Korony (gol) i Ruchu (2 gole). – Dobrze byłoby podtrzymać passę i trafić w trzecim meczu z rzędu (z Górnikiem) – marzy gracz Podbeskidzia. – Potrzebujemy zwycięstwa, bo już za dużo punktów nam uciekło. Skąd moja skuteczność? Przed meczem z Koroną od trenera Czesława Michniewicza otrzymałem płytę z bramkami Thierry’ego Henry’ego. Przed starciem z Ruchem dostałem płytę z trafieniami Robina van Persiego. I ponownie pomogło!
PRZEGLĄD SPORTOWY
Piotr Świerczewski wie, kto powinien być trenerem Wisły Kraków.
Kto powinien być nowym trenerem Wisły Kraków? Oczywiście ja. Może niedługo będę wolny, bo trochę jestem zmęczony Motorem. Podobnie jak w ŁKS-ie, inne były deklaracje, a inaczej wygląda rzeczywistość. Miało być myślenie długofalowe, a jest tu i teraz. Poza tym spadnie śnieg i nie ma gdzie treningu zrobić. W Wiśle nie miałbym takich problemów. Ale zaraz, zaraz. Kto powiedział, że Tomasz Kulawik jest złym trenerem i powinien odejść? Przede wszystkim nie ma dobrych warunków do pracy. Można powiedzieć, że trafił na stanowisko w bardzo złym momencie. Wisła ma kryzys, co jest pochodną złych decyzji z przeszłości. Teraz też wybrano złą drogę. Zamiast zatrudnić dwóch, trzech dobrych, doświadczonych chłopaków, zatrudnili zbyt wielu – dobrych, złych, średnich, ale wszystkich wiekowych i drogich. W ogóle przez lata brakowało ciągłości, jednej myśli, długotrwałego planu.
Dwóch dziennikarzy PS debatuje czy Miro Radović jest piłkarzem klasy europejskiej
PRZEMYSŁAW ZYCH: Miroslav Radović mógłby się załapać do któregoś ze średnich zespołów jednej z pięciu najlepszych lig w Europie.
MAREK WAWRZYNOWSKI: Już na początku próbujesz mnie rozweselić? Austria, Szwajcaria, to jego maksimum. Dobry klub ligi rosyjskiej już nie.
PRZEMYSŁAW ZYCH: Gdy grał z rosyjskimi drużynami, spisywał się dobrze. Przy Łazienkowskiej strzelił dwa gole Spartakowi Moskwa w eliminacjach Ligi Europy i wypadł jak klasowy piłkarz. W 2008 roku miał najwyższą notę spośród całego zespołu w wyjazdowym meczu z FK Moskwa. W Rosji dałby radę. To ósma liga w Europie, a patrząc na nakłady finansowe, może nawet Top 5. Tym bardziej, że Francuzi wprowadzili podatek, przed którym uciekną stamtąd najlepsi piłkarze.
MAREK WAWRZYNOWSKI: Nie można oceniać piłkarzy po jednorazowym zrywie. Zdarza się, że słabszy zespół wygrywa. Następuje jakaś wyjątkowa mobilizacja, jednorazowe spięcie. To, że zagrał dobrze ze Spartakiem, to za mało, żeby powiedzieć, iż jest na poziomie Spartaka. Tu ciekawy przykład statystyczny. Ile bramek i asyst miał średnio na mecz Maciej Rybus w Legii, a ile w Tereku (w ostatniej rundzie 16 meczów, 2 bramki, 9 asyst, w Tereku 23/5/2). Niezły piłkarz, ale różnica jest widoczna.
Duży wywiad z Łukaszem Trałką.
Jak smakowało wino od premiera?
– Bardzo dobre, dostałem Barolo od Jana Krzysztofa Bieleckiego. Pan premier jest kibicem Lechii. Kilka lat temu, w meczu z Cracovią, spodobała mu się moja gra i obdarował mnie butelką włoskiego wina. Miłe zaskoczenie. Wieczorem przyjechał do mnie Karol Piątek z żoną i wypiliśmy je do kolacji. Znawcą win nie jestem, ale to mi smakowało.
A co to za czary uprawia pan na boisku?
– Dwa razy mi się udało. Jesienią Jeleń zmarnował karnego w meczu z nami, wiosną Nakoulma. Podchodzę do nich przed strzałem, coś tam mówię. Próbuję ich zdekoncentrować.
Nakoulma uderzył, jakby pierwszy raz w życiu wykonywał karnego.
Nie mówiłem, żeby tak strzelał. Podpowiedziałem jedynie, żeby uderzał w tamten róg. Jasiu Burić już tam czekał. A że Nakoulma skiksował.
Cwaniak z pana. W Lechii, kiedy w końcówkach jej meczów wynik był niepewny, padał pan na murawę i wzywał lekarza. Nasłuchał się pan wyzwisk na obcych stadionach.
– Parę takich meczów się zdarzyło. W końcu zacząłem przesadzać, tak mi to weszło w krew, że za każdym razem kradłem w potrzebie sekundy dla drużyny. Oduczył mnie tego Tomek Wieszczycki, który komentował nasz mecz w Canal+. Wynik niepewny, 90. minuta, znów mnie coś pociągnęło. W transmisji zostałem przez niego przeczołgany. I dałem sobie spokój z udawaniem.