Cyrk na konferencji we Wrocławiu. Levy starł się z nawiedzoną dziennikarką

redakcja

Autor:redakcja

04 kwietnia 2013, 13:48 • 1 min czytania

Reklama
Cyrk na konferencji we Wrocławiu. Levy starł się z nawiedzoną dziennikarką

Los trenerów jest o tyle pechowy, że w czasie konferencji prasowych głos może zabrać każdy komu ślina coś na język przyniesie. Problem pojawia się, gdy dziennikarka ma ze sportem tyle wspólnego, co ambasador Kenii w Nowej Zelandii. Przed meczem z Górnikiem Zabrze Stanislava Levego zmuszono do odpowiedzi na kilka niewygodnych pytań.
– O co chodzi w konflikcie z Kaźmierczakiem? – dziennikarka przeczytała spisane na kartce pytanie.
Trener w ciężkim szoku nie wiedział nawet, co z siebie wykrztusić.
– To z Kuźmieczakiem. Z kimś w klubie jest konflikt! – szła w zaparte przedstawicielka jednej z telewizji.

Reklama

W tym momencie nie zdziwilibyśmy się, gdyby Levemu znów zabrakło płynów. Ze strachem w oczach przekonywał, że przy Oporowskiej panuje dobry klimat dla piłki, a w tłumie jedynie niosły się sugestie „pani pomyliła trenerów”.

Jednak dziennikarka znów próbowała wyciągnąć od trenera nieco więcej niż standardowe „będziemy walczyć”, „każdy mecz jest dla nas równie ważny”:
– Patrząc na pana twarz, widać że jest pan zrezygnowany. Ł»e brakuje entuzjazmu.
– Jestem wojownikiem – odparł bez chwili zastanowienia Stanislav Levy.

Po ostatnim meczu w Bełchatowie wypada się zastanowić, czy aby nie ostatnim na wrocławskim pokładzie.

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama