Można się było spodziewać, że syndrom oblężonej twierdzy, czyli choroba typowa dla selekcjonerów reprezentacji PZPN nie ominie także szanownego pana Waldka, zwanego gdzieniegdzie „Fochalikiem”. Zaczęło się od szukania winnych wśród dziennikarzy, a teraz… No, sami powiedzcie – wypisz, wymaluj Smuda.
Reklama