Zapewne wielu z was uzna, że mamy coś z głową, skoro niedzielne popołudnie spędziliśmy oglądając Eredivisie, ale tak to już z nami jest. Odliczając dni do rozpoczęcia Ekstraklasy woleliśmy obejrzeć, jak sobie radzą nasi „stranieri”, a szczególnie dwójka, która coraz mocniej trzyma się w Kerkrade i która dziś zmierzyła się z Ajaksem. I tak nam przeszło przez myśl – ciekawe, czy Waldemar Fornalik oglądał w tym sezonie choć jeden występ Mikołaja Lebedyńskiego i Filipa Kurty. Nie to, żeby zasługiwali na powołanie – absolutnie – tylko po to, by wyrobić sobie jakiś pogląd. Stawiamy, że nie obejrzał ani jednego, choć oczywiście chcielibyśmy się mylić.
Tym bardziej, że Kurto, który w Wiśle nie mógł wygryźć Milana Jovanicia (nie mówiąc o Pareice) broni już w Rodzie siódmy miesiąc z rzędu, a dziś – nie jest to przesada – zatrzymał mocnego przeciwnika i to na Amsterdam Arena. Po pierwszych 20 minutach, gdy Ajax miał już 75% posiadania piłki, spodziewaliśmy się, że Filip zostanie rozstrzelany, a tu miła niespodzianka. Fakt, że raz Polaka uratował słupek, a raz poprzeczka, ale zwłaszcza w drugiej połowie to on kilkakrotnie wyciągał swój zespół z opresji w znakomitym stylu, podwyższając sobie co kilka minut końcową notę do… Hmm… Ósemki? Siódemka to chyba za nisko, bo przy bramce Daleya Blinda nie miał nic do powiedzenia. Skończyło się 1:1, a gdyby nie Kurto, byłoby z 3:1.
Szkoda natomiast, że niczego dobrego po dzisiejszym meczu nie możemy napisać o Mikołaju Lebedyńskim, który zaliczył drugi występ bez gola z rzędu i ogólnie był dziś jakiś taki niemrawy. Niby kilka razy ładnie się zastawił, raz też brakło mu kilku centymetrów do sięgnięcia piłki po niezłym dośrodkowaniu, ale oczekiwaliśmy zdecydowanie czegoś więcej. Głównie dlatego, że ostatnich kilka tygodni Mikołaj miał zaskakująco dobrych i imponował skutecznością.
Na koniec mieliśmy sobie zaserwować Twente – Zwolle, czyli debiut Mateusza Klicha w nowych barwach, ale jak dowiedzieliśmy się, że Polak zaczyna na ławie, to nam się odechciało. Poświęcimy mu parę słów w wieczornym podsumowaniu stranierich.
***
TUTAJ znajdziecie sylwetkę Filipa Kurty, a TUTAJ Mikołaja Lebedyńskiego.