Franek Smuda, nasza narodowa chluba, nasz szkoleniowy towar eksportowy… Ten właśnie Franek odniósł pierwsze zwycięstwo na niemieckiej ziemi. Jego Regensburg wygrał w Bochum 2:0 i dziś wypada zadać jakże oczywiste pytania: po co było zwalniać takiego selekcjonera, kto dopuścił się wypuszczenia takiego fachowca z kraju?!
Niemcy przejęli już Lewandowskiego, Błaszczykowskiego i Piszczka, czyli wszystko, co nasz futbol oferuje najlepszego. Teraz jeszcze podkradli nam Frania, coby ponauczał bundesligowców, jak Kozacy w piłkę grali. Zaczęło się źle, od 1:5, bo początki bywają trudne – o czym nawet przekonał się Guardiola w Barcelonie. Teraz jednak wszystkie klocki zostały poukładane jak należy i Smuda zanotował pierwsze zwycięstwo w meczu o punkty od września 2009 roku.
Sytuacja w tabeli ciągle jest zła, miejsce w tabeli nadal ostatnie. Ufamy jednak z całego serca, że zwycięstwo w Bochum będzie silnym impulsem, nowym początkiem i że jeszcze wszystko się odmieni.
Franek, zawsze w ciebie wierzyliśmy. Pamiętaj o tym. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Franek Smuda czyni cuda – jak to będzie po niemiecku?