Radzionków chce się ratować zaciągiem z Afryki? Polska piłka gnije od spodu…

redakcja

Autor:redakcja

23 lipca 2012, 18:43 • 3 min czytania

Reklama
Radzionków chce się ratować zaciągiem z Afryki? Polska piłka gnije od spodu…

Choć start pierwszej ligi za pasem, w Ruchu Radzionków ciągle nie wiedzą, czy uda im się skompletować drużynę i wystartować w rozgrywkach. Ważne kontrakty ma ledwie kilku piłkarzy, a wszyscy ci, którzy odeszli, upominają się o nieuregulowane wypłaty. Pieniędzy, oczywiście, jak nie było, tak nie ma. Działacze łudzą się mimo wszystko, że zespół da się jeszcze pozbierać do kupy. Wymyślili, że być może pomoże im w tym… Zaciąg z zagranicy. Kto wie, czy za moment nie stworzą najbardziej afrykańskiego zespołu, jaki dotąd widziała polska piłka. Od razu napiszemy – niestety!
Wszystko za sprawą Ireneusza Strychacza. Właściciela firmy transportowej z Piotrówki i jednocześnie prezesa tamtejszego klubiku, który od kilku lat regularnie ściąga do siebie zawodników z Afryki. – Był taki moment, że mieliśmy siedmiu w pierwszym składzie – przyznaje Marek Koniarek, który jeszcze do niedawna trenował Piotrówkę. Wsparcie z Czarnego Lądu nie było specjalnie kosztowne, bo zawodnicy nie mieli wygórowanych wymagań. Klub brał więc na siebie przede wszystkim wynajęcie mieszkań w Strzelcach Opolskich, a na efekty sportowe nie mógł narzekać.

Reklama

Niewykluczone, że za chwilę ponowny manewr zobaczymy w Radzionkowie. Pytanie, dość retoryczne, czy tak powinna wyglądać lokalna piłka? W poprzednim sezonie w kadrze LZS-u – w czwartej klasie rozgrywkowej, w niewielkiej wiosce na Opolszczyźnie – znajdowało się dziewięciu graczy z Afryki, a w mediach przewijały się informacje, że może pojawić się także trener. Znany zresztą z występów w Sokole Tychy i Rakowie Częstochowa – Prince Matore.

Strychacz, którego próbowaliśmy wypytać o kwestię Ruchu Radzionków, mówi krótko: – Potwierdzam. Rozmawiamy na ten temat, ale jeszcze zbyt wcześnie na szczegóły.

Mówią, że chciałby pan mieć całą jedenastkę z Afryki – zagadujemy.
– Przesada. Nigdy nie miałem takich marzeń.

Ale powoli zaczyna pan eksperymenty, jak kiedyś Pogoń Szczecin.
– Bez przesady. Ilu miałem tych obcokrajowców?

Reklama

Teraz ma pan dziewięciu w kadrze trzecioligowca.
– Dziewięciu, ale nie całą jedenastkę…

Nie sądzi pan, że w ten sposób psuje się polską piłkę?
– Tylko tych młodych i zdolnych Polaków najpierw trzeba mieć…

A nie ma ich?
– Oni mają teraz nagadane, nacudowane w głowach. Ceny za polskich piłkarzy robią się kosmiczne. A ci młodzi zagrają jeden, dwa mecze, za chwilę przestają odbierać telefony… I tak to wygląda.

Czyli ściągać z Afryki jest taniej, skuteczniej, wygodniej?
Długo by o tym dyskutować. Nie uważam, bym robił coś złego…

Reklama

Pan prezes nie był specjalnie rozmowny.

Dlatego jeszcze raz w eter pytanie, czy tak to powinno wyglądać? Co roku oglądamy w Ekstraklasie coraz większą liczbę przeciętnych obcokrajowców. Dyskutujemy o potrzebie szkolenia młodzieży, o łowieniu talentów, o dopływie świeżej krwi, o pracy u podstaw. Tylko gdzie ona ma się odbywać, jeśli nie w takich klubach? Gdzie, jeśli nie na peryferiach futbolu, jeśli nie w trzecioligowej Piotrówce i biednym Radzionkowie? Gdzie mają grać ci młodzieżowcy, jeśli nie grają nawet w Piotrówce? A później dziwimy się, że polska piłka gnije.

Pewnie, że gnije. Od dołu, przy samych korzeniach.

PAWEف MUZYKA

Reklama

Najnowsze

Reklama
La Liga

Lewandowski skarcił Atletico! Barcelona odjeżdża Realowi

Jan Broda
11
Lewandowski skarcił Atletico! Barcelona odjeżdża Realowi

Weszło

Reklama