Nowa Huta świętuje. Klub, który powstał z kolan dzięki uporowi kibiców, pnie się w górę

redakcja

Autor:redakcja

06 czerwca 2012, 10:01 • 2 min czytania

Reklama
Nowa Huta świętuje. Klub, który powstał z kolan dzięki uporowi kibiców, pnie się w górę

Zdecydowanie w cieniu Euro rozstrzygają się awanse i spadki w niższych ligach. O ile większość roszad na czwartym i piątym poziomie rozgrywkowym nie zasługuje na szczególną uwagę, o tyle zwycięzcę krakowskiej czwartej ligi trzeba koniecznie wyróżnić. Hutnik Nowa Huta, zespół, który powstał z niczego, wyłącznie dzięki kibicowskiemu uporowi, awansował do III ligi.
– Jesteśmy jedynym krakowskim klubem, który w tym sezonie zrealizował swoje plany sportowe – podkreślił na wstępie wiceprezes Hutnika Nowa Huta, Adam Gliksman. Właśnie w ten sposób rozpoczęła się feta w tej, jakże specyficznej, części Krakowa. Feta, którą odwiedziło ponad 1,5 tysiąca kibiców chcących wspólnie świętować wielki powrót do III ligi. I to powrót zasługujący na szczególną uwagę, powrót klubu zakładanego przez niedoświadczonych kibiców, powrót klubu, który do niedawna był absolutnym bankrutem.

Reklama

– Koszty sportowe znacznie przekraczały zyski części gospodarczej i w ten sposób dług rósł w bardzo szybkim tempie. Sport bardzo długo funkcjonował ponad stan. Przepłaceni piłkarze, trenerzy, bardzo rozbudowana administracja nie odzwierciedlała poniesionych nakładów w wynikach zespołu. Wniosków nie wyciągano, długi doszły aż do 6 milionów – wspominają w wywiadzie dla czasopisma „To my kibice” działacze i jednocześnie kibice Hutnika Nowa Huta. To właśnie ich determinacja w 2010 pozwoliła reaktywować upadający klub. Trochę kreatywności, mnóstwo zawzięcia, ogromna pasja – to wystarczyło, by z bankruta, zadłużonego przez nieudolnych działaczy, stworzyć świetnie zorganizowaną firmę pewnie zmierzającą po awans.

Hutnik w trzydziestu meczach ugrał 70 punktów i bezsprzecznie zwyciężył IV ligę. Organizacyjnie także nie wygląda to źle – choć główny ciężar finansowania spadł na kiboli, klub działa bez zarzutu. – Chcieć to móc. Udowodniliśmy, że nawet z kilkusetosobowego młyna jesteśmy w stanie wystawić osoby zdolne do prowadzenia klubu na poziomie ligowym takim jaki był kiedyś – podsumowują w magazynie „To my kibice”.

Świętowanie awansu w obiektywie Małopolskiej TV wyglądało tak:

Reklama

JO

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama