Tak przynajmniej twierdzą dziennikarze „Przeglądu Sportowego”. Jak na sobotę, dzisiejszy przegląd prasy jest całkiem obszerny.
GAZETA WYBORCZA
W łódzkim wydaniu mamy wywiad z szefem ŁKS, Andrzejem Voigtem.
Podobno macie jeszcze nadzieję na cud?
– Myślę, że polska ekstraklasa powinna liczyć więcej niż 16 drużyn. Wiele samorządów zainwestowało w obiekty sportowe, które przez prawie pół roku stoją bezczynnie. Nadszedł chyba odpowiedni czas, aby pomyśleć o powiększeniu ligi, gdyż władze miast będą musiały sporo dokładać do utrzymania obiektów, na których nikt nie będzie grał. Po co dokładać, skoro może być więcej spotkań, a tym samym większe wpływy.
(…)
Kto na pewno zostanie?
– Dobrze oceniam grę Macka Iwańskiego w dwóch ostatnich spotkaniach, Wojtek Łobodziński to naprawdę klasowy zawodnik, a nasz bramkarz Pavle Velimirović może być wkrótce gwiazdą ligi. Sytuacja na rynku piłkarskim działa na korzyść ŁKS-u, który ma swoją rozpoznawalną markę, długoletnią tradycję, wiernych kibiców, a w ciągu roku będzie mieć nowoczesny stadion. Realnie oceniając jednak, nasz powrót do ekstraklasy nastąpi dopiero za dwa lata. Spójrzmy na to chłodnym okiem: na stadionie przy al. Unii przez rok będzie trwała budowa, a koszty wynajęcia obiektu, który spełniałby wymogi ekstraklasy, mogą sprawić, że klub znów wpadnie w tarapaty finansowe. Pierwsza liga to też spore wyzwanie finansowe, a do tego rozgrywki nie mają wzorem ekstraklasy sponsora tytularnego. Nie należy więc liczyć, że sprowadzimy gwiazdy. Hasło, które w najbliższych miesiącach będzie nam przyświecać to: żyć skromnie, ale iść do przodu. Mam sygnał, że firma Italcolor nie chce się wycofać i nadal będzie pomagać drużynie.
FAKT
Kibice kilku drużyn są wściekli na swoich piłkarzy i dają im to odczuć…
W rozmowie z Michałem Ł»ewłakowem (36 l.) zasugerowali, że jeśli któregoś z bałkańskich piłkarzy spotkają jeszcze raz w nocnych klubach w stolicy, sytuacja stanie się gorąca. Ostra wymiana zdań z grupą zdenerwowanych fanów w środku nocy miała także miejsce na obrzeżach Warszawy, a jeszcze w Trójmieście jeden z kibiców wszedł do autokaru legionistów i z pojazdu wyprowadziła go dopiero ochrona.
I rozmówka z Edinem Dżeko.
Wiem, że znasz się z Amirem Spahiciem i Semirem Stiliciem, jesteście w dobrym kontakcie?
– Cały czas. Na bieżąco mówią mi o waszej lidze, dlatego śledzę jej wyniki. Amir miał kontuzje, ale wcześniej był podstawowym piłkarzem Śląska. Nie wiem, jak może nie grać. Semirowi z kolei kończy się kontrakt z Lechem i dlatego trener na niego nie stawia. Ale to świetny piłkarz. Obaj mówią mi dużo dobrego o Polsce, o nowych stadionach i o tym, że macie coraz wyższy poziom ligi.
SUPER EXPRESS
Tekst o wtopie Legii Warszawa.
Andrzej Iwan, były piłkarz i ligowy ekspert, początek kłopotów Legii upatruje w nietrafionych zimowych transferach. – Przyszli Novo i Blanco, co spowodowało, że zdolna młodzież Legii, która do tej pory dużo dawała drużynie, poczuła się mniej pewnie, usztywniła się. Novo i Blanco na siłę byli wciskani do zespołu, co nikomu nie wyszło na dobre – mówi Iwan, wskazując też innych winnych (…). – Poza Ł»ewłakowem, Kuciakiem i wspomnianą młodzieżą, za-wiedli wszyscy inni. Najbardziej chyba Ivica Vrdoljak, który gra w pierwszym składzie, mimo że jest w kiepskiej formie. Generalnie to, co się stało z Legią, jest zastanawiające. Tak doświadczona drużyna, z takimi nazwiskami, nie powinna się aż tak łatwo, przepraszam za określenie, „posrać”.
RZECZPOSPOLITA
Tu też mamy tekst o konfliktach kibiców z piłkarzami.
Po czwartkowej porażce z Lechią Gdańsk 0:1, która praktycznie przekreśliła szanse Legii na mistrzostwo Polski, odżyły wspomnienia z poprzedniego sezonu. Schodzących do szatni zawodników żegnały podobno okrzyki „Uważajcie, bo skończycie jak Rzeźniczak”. Niedługo później do autokaru próbował wedrzeć się jeden z kibiców, ale został powstrzymany przez ochroniarzy.
(…)
Legia to zresztą nie jedyny klub, gdzie piłkarze boją się gniewu kibiców. Jeszcze bardziej niebezpiecznie było w czwartek w Łodzi, gdzie ŁKS zremisował 1:1 z GKS Bełchatów i przypieczętował swój los, spadając do pierwszej ligi. Tam wściekli fani zebrali się pod szatnią, wzywając piłkarzy, by stanęli z nimi oko w oko. Nie znalazł się nikt chętny oprócz Damiana Seweryna, który rzadko w ostatnim czasie znajdował się nawet w kadrze meczowej i z tego powodu był trochę mniej winny niż reszta drużyny. Piłkarzy opuszczających stadion musiała eskortować policja.
PRZEGLĄD SPORTOWY
Artykuł o rezygnacji Mariusza Waltera z funkcji przewodniczącego rady nadzorczej Legii.
Jedna decyzja 75-letniego biznesmena i ruszyła lawina spekulacji, co stanie się z Legią. – ITI zawsze traktowało ją jako inwestycję, a decyzja Waltera nie oznacza, że koncern na pewno się jej pozbędzie. Szczególnie, że jest to poukładana spółka, przede wszystkim pod względem finansowym. Nie po to wykładano 12 mln zł na projekt stadionu, podpisano wieloletnią umowę na jego dzierżawę, aby nagle to wszystko rzucić – usłyszeliśmy od jednego z działaczy warszawskiego klubu.
To głos uspokajający, ale przy Łazienkowskiej atmosfera jest zupełnie inna. Odejście Waltera z rady nadzorczej wstrząsnęło klubem (…). Biznesmen robi miejsce potencjalnemu inwestorowi. Komuś młodszemu, kto wziąłby na siebie część kosztów utrzymania.
(…)
Po porażce w Gdańsku pewny swego nie może być trener Maciej Skorża. Kilka tygodni temu podpisał aneks do umowy, który znosił obecny zapis, że tylko pod warunkiem zdobycia mistrzostwa Polski kontrakt zostanie przedłużony o rok. Styl, w jakim Legia straciła pozycję lidera, rozzłościł osoby kierujące stołecznym klubem. Jak mówi się przy Łazienkowskiej, po spotkaniu z Koroną oczekiwana jest… dymisja szkoleniowca.
„PS” pokusił się też o stworzenie jedenastki odrzuconych przez Smudę, która prezentuje się tak: Boruc – Celeban, Ł»ewłakow, Sadlok – Pawłowski, Kaźmierczak, Majewski, Mila – Smolarek, Frankowski, Peszko. I prawdę mówiąc, nie do końca rozumiemy, co w tym zestawieniu robi Sadlok. Przecież to – w przeciwieństwie do całej reszty – ostatni dziad.
Warto również odnotować, że zdaniem „Przeglądu” Wisła Kraków jest zainteresowana Tomaszem Kupiszem, daje za niego pół miliona euro, ale Jagiellonia na tę chwilę oczekuje 800 tysięcy.



