Ostra walka o miejsca pucharowe oraz utrzymanie w lidze hiszpańskiej trwa, tymczasem okazuje się, że media nadal z największą uwagą patrzą w stronę już rozstrzygniętego wyścigu między Realem a Barceloną. Zdobycie przez Real mistrzostwa nie zakończyło bowiem rywalizacji o tytuł króla strzelców, toczonej między Cristiano Ronaldo i Leo Messim oraz gonitwy Królewskich za nowym rekordem – ilości zdobytych punktów w lidze.
Ta pierwsza batalia wydaje się być rozstrzygnięta – Messi w meczu z Espanyolem zdobył wszystkie cztery gole (dwa z karnych), natomiast Ronaldo trafił tylko raz, również z 11 metrów. 50 trafień w lidze Argentyńczyka… Imponujący dorobek, który teoretycznie powinien na długie lata stać się niedoścignionym rekordem. Tyle że w La Liga wciąż grać będą i Ronaldo, i Messi, co gwarantuje dalsze podnoszenie poprzeczki.
Wciąż ambitny pozostaje także Jose Mourinho, który marzy o zdobyciu okrągłej sumy 100 punktów. Dlatego też radość po zwycięstwie nad Granadą (samobójcze trafienie w ostatniej minucie) nie była wcale pozorowana. Pozostało wygrać w ostatniej kolejce i Real po raz kolejny zapisze się w historii hiszpańskiej piłki. Odreagowanie niepowodzeń w Lidze Mistrzów może się boleśnie odbić na Mallorce, która w ostatniej kolejce przyjedzie na rozśpiewane i roztańczone, uniesione zdobytym mistrzostwem Santiago Bernabeu…
Tymczasem gdzieś na drugim planie rozgrywają się dramaty wielu klubów. Na spadek od dawna skazywano Saragossę, Gijon i Racing, ale obecnie pierwsza z tych trzech ekip zrównała się punktowo z Rayo Vallecano i w ostatniej kolejce, rzutem na taśmę po pełnym nieoczekiwanych zwrotów akcji sezonie, może utrzymać się w lidze. Co ciekawe, nawet kosztem Granady czy Villarealu, które również zdawały się być bezpieczne. By tak się stało, wystarczy, że swoje mecze wygra Rayo i Saragossa. A Rayo gra przecież z… Granadą właśnie.
Spokojna jest już Valencia, która zapewniła sobie miejsce na podium. Czwartej lokaty teoretycznie nie powinna też oddać Malaga, która w ostatnim meczu w sezonie spotka się z outsiderem z Gijonu. Szanse na europejskie puchary straciła za to Sevilla, której przebudzenie nastąpiło zdecydowanie za późno. 5:2 z Rayo Vallecano nie zastąpi już kompromitujących porażek z Betisem, czy Getafe. Tym samym w grze pozostają wciąż cztery zespoły: Atletico, Mallorca, Levante i Osasuna. To zapowiada emocje aż do samego końca – tym bardziej, że najprostszy mecz ma przed sobą najsłabiej punktująca z tych ekip Osasuna.
JO
Pożegnanie Pepa Guardioli:
Tłumaczenie (z fcbarca.com):
„Dobry wieczór wszystkim. Ł»ycie dało mi ten prezent, że przez pięć lat mogłem cieszyć się spektaklem, który dali ci chłopcy. Nie wyobrażacie sobie jaką miłość zabieram ze sobą do domu, nie macie pojęcia ile te pięć lat dało mi szczęścia. Jestem tak samo uprzywilejowany, jak wy, tyle że byłem trochę bliżej tych piłkarzy. Mam nadzieję, że dobrze się bawiliście patrząc na grę zespołu. Dziękuję wszystkim. Tym, który traci najwięcej, jestem ja. Pasy były mocno zapięte, ale ja teraz je odpinam. Wy zostawcie je jednak zapięte, bo zostajecie w dobrych rękach. Zostańcie z nimi. Do zobaczenia wkrótce.”
Wyniki 37. kolejki:
Athletic Bilbao – Getafe 0:0
Atletico Madrid – Malaga 2:1
0:1 Eliseu
1:1 Koke
2:1 Adrian
Barcelona – Espanyol 4:0
1:0 Messi
2:0 Messi
3:0 Messi
4:0 Messi
Granada – Real Madryt 1:2
1:0 Jara
1:1 Ronaldo
1:2 Cortes (sam.)
Mallorca – Levante 1:0
1:0 Pina
Osasuna – Real Sociedad 1:0
1:0 Balde
Sevilla – Rayo Vallecano 5:2
1:0 Baba
1:1 Costa
2:1 Cala
3:1 Baba
4:1 Reyes
4:2 Costa
5:2 Kanoute
Sporting Gijon – Real Betis 2:1
1:0 Sangoy
1:1 Molina
2:1 Sangoy
Valencia – Villarreal 1:0
1:0 Jonas
Saragossa – Santander 2:1
0:1 Salas
1:1 Postiga
2:1 Lafita
Tabela:
