Kelemen dla Weszło: oferty leżą na stole

redakcja

Autor:redakcja

06 czerwca 2011, 22:17 • 5 min czytania

Reklama
Kelemen dla Weszło: oferty leżą na stole

Najlepszy piłkarz kwietnia w ekstraklasie i jej najlepszy bramkarz w minionym sezonie. Marian Kelemen strzelając karnego w meczu z Arką przypieczętował wicemistrzostwo Śląska, spadek Arki i świetny sezon we własnym wykonaniu. Potem zamiast podpisu pod nową umową, postawił znak zapytania w kwestii pozostania w klubie z Wrocławia, po czym wyjechał z Polski.

Latający Marian, jak nazywają go kibice, fruwa nie tylko w bramce, ale i po kontynencie. Swoje widowiskowe parady prezentował nie tylko u siebie na Słowacji, ale i w Turcji, Grecji, Hiszpanii czy na Łotwie. Do Wrocławia leciał na raty. Ostatecznie wylądował tam zeszłej zimy, ale Ryszard Tarasiewicz chciał go ściągnąć już rok wcześniej, kiedy odchodził z Arisu Saloniki. Golkiper wybrał jednak hiszpańską Numancię, ale zdążył w niej jedynie zadebiutować zanim spadła z Primera Division. Puścił wtedy do przerwy pięć bramek w przegranym 0:5 meczu z Racingiem Santander, a po spadku rozwiązał kontrakt.

Reklama

Droga od 0:5 z Racingiem do 5:0 z Arką nie była wcale dla bramkarza prosta, a wiodła przez rodzinne Michalovce. Wylądował tam, a nie w Śląsku, bo jego menedżer ostatecznie zmienił ustalone już wcześniej warunki, stawiając na inną ofertę, która jednak nie wypaliła. Po kilku miesiącach przetrenowanych z miejscowym klubem wreszcie uścisnął dłoń z Tarasiewiczem i mógł zadebiutować w ekstraklasie. W swojej pierwszej rundzie na polskich murawach nie zaprezentował się, aż tak dobrze jak minionym sezonie, który miał bardzo udany i wniósł spory wkład do wywalczenia przez swój klub wicemistrzostwa i gry w eliminacjach Ligi Europy. On może w nich już nie zagrać, ponieważ w ważnym jeszcze przez rok kontrakcie, ma wpisaną kusząco niską kwotę odstępnego – około półtora miliona złotych, a nowego, dużo korzystniejszego, zaproponowanego przez klub z Wrocławia, wciąż nie podpisał.

Zawodnikowi podobno nie po drodze było z nowym trenerem, Orestem Lenczykiem. Takie głosy pojawiły się już przy okazji wyrzucenia Vuka Sotirovicia. – Na tym nie koniec. Jeśli Lenczyk zostanie, to Marian sam odejdzie – stwierdził wtedy jeden z piłkarzy wrocławskiego klubu. Z kolei, po porażce z Koroną Kielce, szkoleniowiec powiedział na konferencji o błędzie popełnionym przez bramkarza. Takie zachowanie nie przypadło mu do gustu i na najbliższej odprawie wygarnął doświadczonemu szkoleniowcowi, co o tym myśli. Choć oficjalnie żadnych napięć w relacjach obu panów nie można było dostrzec, nieliteralnie potwierdził je sam zainteresowany. W czacie na antenie Radia Wrocław odpowiadał na pytania kibiców, a po dotyczącym zostania w klubie, stwierdził, że więcej będzie wiadomo za dwa dni. Akurat na dwa dni później zaplanowano spotkanie Oresta Lenczyka z właścicielami klubu, na którym miała zapaść decyzja, czy poprowadzi drużynę w następnym sezonie. Okazało się, że poprowadzi…

– To już przesądzone, że odchodzisz ze Śląska?

– Na razie chciałem odpocząć, wyjechałem na wakacje i nie odbieram od nikogo telefonów, z nikim nie rozmawiam. Naprawdę! Nie odbieram od nikogo, nawet od menadżera. Jestem na Teneryfie i do piątku chcę tutaj odpocząć i nie myśleć o tym wszystkim. Chociaż przez te kilka dni.

– Jesteś tam z Cristianem Diazem?

– Nie, on jest na Gran Canarii, a ja tutaj na Teneryfie, ale wczoraj dzwoniliśmy do siebie. Mam tu dużo przyjaciół, bardzo dobrze się czuje, dlatego tu jestem i całkowicie odpoczywam. Nie wiem nic, co się pisze, co się mówi, co się dzieje. Potrzebuję się zregenerować. W piątek czy w sobotę wrócę na Słowację i dopiero wtedy będę myślał, co będzie później. Dwunastego chyba mamy pierwszy trening…

– Trzynastego. I stawisz się na nim? Masz oferty z niemieckiej i austriackiej bundesligi, pewnie też jakieś inne. Nie zamierzasz z żadnej skorzystać?

– Mam dużo ofert, jest spore zainteresowanie, ale teraz ci jeszcze nie powiem, co dalej, bo sam jeszcze nie wiem. Wcześniej się wypowiadałem, że nie wiadomo, co się będzie działo, ale teraz powiem, że jak wrócę na Słowację, to trzeba rozłożyć oferty na stół i się zastanowić. Rozważyć, porozmyślać, co będzie najlepiej i wtedy dopiero będę wiedział. Na wakacjach jestem jeszcze jako bramkarz Śląska. I chcę sobie na nich odpocząć.

– Mówi się, że pozostanie Oresta Lenczyka w Śląsku ma duży wpływ na to, że chcesz zmienić klub, bo podobno było wam nie po drodze?

– Tak się mówi? Nie wiem skąd to są informacje, ale chyba nie widzieliście, żebym miał z trenerem zły kontakt? Więc to są spekulacje i myślę, że na pewno wszystko jest w porządku. Nie wiem, co to ma znaczyć.

– Czyli to nie jest prawda?

– Nie wiem skąd to wiecie… Nic nie czytam, nic nie wiem, co się pisze, także nie wiem, skąd się to wzięło. Ciężko mi się teraz odnieść.

– A to, że skrytykowałeś trenera, po tym jak powiedział o twoim błędzie na konferencji, to prawda?

– Porozmawialiśmy sobie i chcę, żeby to zostało w szatni. Nic takiego się nie stało, a mój błąd był, no bo był, ale wszystko zostało wyjaśnione. Nie jestem konfliktowym typem i nigdy nie byłem, więc nie wiem, o co idzie.

– Więc decyzję odnośnie nowego klubu podejmiesz dopiero w weekend jak wrócisz na Słowację?

– Tak, jestem na urlopie i mogę powiedzieć, że na tę chwilę jestem bramkarzem Śląska. W poniedziałek mamy pierwszy trening i wtedy przyjadę do Wrocławia. Na razie nic więcej nie wiem, bo teraz najważniejsze dla mnie jest, żeby dobrze odpocząć zarówno psychicznie jak i fizycznie, po tym ciężkim sezonie. Jestem bardzo zmęczony i chcę teraz zresetować głowę, a później się zastanowić, co i jak dalej. I jaką ofertę wybrać, żeby było dla mnie najlepiej.

TOMASZ KWAŚNIAK

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama