Wreszcie doczekaliśmy: mamy Michała L.

redakcja

Autor:redakcja

19 listopada 2009, 13:00 • 1 min czytania

Reklama

Michał L. – doczekaliśmy się wreszcie czasów, kiedy tak należy pisać o byłym prezesie PZPN. Kolejne osoby traciły literki z nazwisk, a on spokojnie rozkoszował się swoim, nienaruszonym. Aż do dzisiaj! Teraz jest tylko panem L., który musi wpłacić 60 tysięcy złotych kaucji i któremu grozi do 8 lat więzienia.
Oficjalnie wygląda to tak: „Usłyszał zarzut dotyczący długów Widzewa فódź. Według prokuratorów w 2000 roku prezes PZPN miał nakazać przelanie ponad 7 milionów złotych nie na konto zadłużonego łódzkiego klubu, a niemieckiej firmy właściciela klubu Andrzeja G. Tym samym pieniądze nie zostały zajęte przez komornika i nie trafiły do wierzycieli Widzewa”.

Reklama

Cóż, liczyliśmy, że zostanie trafiony za coś innego, jeszcze bardziej wstydliwego, ale jak się nie ma, co się lubi…

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Zagrali tak źle, że dziennikarz zapytał, czy… nie było zatrucia pokarmowego

Maciej Piętak
0
Zagrali tak źle, że dziennikarz zapytał, czy… nie było zatrucia pokarmowego
Mundial 2026

Trzy doby będą czekali na wieści czy zostają, a sześć dni na swój mecz

AbsurDB
1
Trzy doby będą czekali na wieści czy zostają, a sześć dni na swój mecz

Weszło

Reklama